logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Zapaść w onkologii

Piątek, 15 listopada 2013 (02:04)

Polska zajmuje 22. miejsce wśród 28 krajów Unii Europejskiej w zakresie leczenia nowotworów.

Odległe terminy badań, zadłużone placówki, brak leków – to tylko niektóre problemy, z jakimi na co dzień muszą borykać się chorzy na raka. O sposobach finansowania i dostępności leczenia onkologicznego w publicznych pełnoprofilowych centrach onkologii dyskutowano na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia.

Marcin Pakulski, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, zapewniał, że finansowanie świadczeń onkologicznych jest dla płatnika publicznego priorytetem. Mimo to, zaznaczył, mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem nadwykonań – na 31 października br. wartość ta, jeśli chodzi o niektóre profilowane centra onkologiczne, wynosiła nawet kilkanaście milionów złotych. Tak jest m.in. w przypadku Centrum Onkologii w Bydgoszczy, Krakowie czy Gliwicach.

Zadłużenie Centrum Onkologii w Warszawie z racji świadczeń wykonanych ponad limit określony kontraktem z NFZ wynosi aż 25 mln złotych. Jak zaznaczył Pakulski, bywa, że w ramach jednej placówki odnotowuje się nadwykonania na jednym oddziale, a na innym liczba wykonanych świadczeń jest niższa niż w kontrakcie z NFZ.

– Wszystkie świadczenia w ramach onkologii są traktowane w sposób priorytetowy. A ewentualne ograniczenia finansowe wynikają z ograniczonego budżetu NFZ – podkreślał Pakulski.

Ale z dostępnością leczenia jest źle. Z informacji przedstawionej przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że liczba pacjentów oczekujących w kolejkach do świadczeń gwarantowanych w niektórych pełnoprofilowych ośrodkach onkologicznych sięga nawet 2 tysięcy. Czas oczekiwania na świadczenia to minimum kilka tygodni. Tymczasem, jak wskazywali uczestniczący w posiedzeniu komisji lekarze onkolodzy, tylko szybkie rozpoznanie i kompleksowe leczenie daje jakiekolwiek szanse na wyzdrowienie.

Gdzie się leczyć

Leczeniem nowotworów zajmuje się w Polsce około 350 ośrodków, w tym małe szpitale regionalne, gdzie często nie ma odpowiedniej kadry ani wyposażenia. Wykonywane są głównie zabiegi operacyjne, tymczasem terapia pacjentów onkologicznych wymaga kompleksowej i skoordynowanej opieki.

– W przypadku raka piersi śmiertelność kobiet poza ośrodkiem pełnoprofilowym wynosi 35 proc., w ośrodku pełnoprofilowym – 5 procent. Szpitale powiatowe nie są gotowe do leczenia raka piersi. Należy mówić nie tyle o pieniądzach, co o organizacji – tłumaczył Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy.

– W Polsce dominuje leczenie sekwencyjne. Chorzy poddawani są operacji usunięcia guza, a potem często czekają na kolejne etapy, czyli na radioterapię i chemioterapię. Jednocześnie odsyłani są z jednego ośrodka do drugiego, bo tylko w niektórych placówkach jest sprzęt do radioterapii. Niepotrzebnie wydłuża to czas leczenia – stwierdził z kolei prof. Bogusław Maciejewski, szef Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Zdaniem specjalistów, konieczna jest unifikacja w skali kraju procedur diagnostycznych i terapeutycznych, a także opracowanie wskaźników wyleczalności i przeżycia pacjentów onkologicznych. Efekty leczenia onkologicznego są niezadowalające pomimo wydatkowania coraz większych pieniędzy. W 2004 r. finansowanie onkologii w Polsce pozostawało na poziomie 1,1 mld złotych. W 2013 r. jest to blisko 4,5 mld złotych.

Inną sprawą jest fakt, że w Polsce nowotwory wykrywane są bardzo późno, bo niechętnie korzystamy z badań profilaktycznych, a lekarzy onkologów jest dwukrotnie mniej niż powinno.

W zakresie leczenia nowotworów Polska zajmuje niechlubne 22. miejsce na 28 krajów Unii Europejskiej. Co roku wykrywa się raka u 160 tys. osób, większość z nich umiera. Ogromne środki wydajemy w onkologii bez sensu, np. dublując diagnostykę czy wydłużając czas od rozpoznania do momentu leczenia przyczynowego. Trzeba zatem znaleźć metodę, aby te pieniądze wydawać w sposób maksymalnie efektywny, uwzględniający jakość leczenia – wskazywali eksperci.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik