logo
logo

Zdjęcie: M. Borawski/ Nasz Dziennik

Gil: Nepotyzm wyrządza szkody nie do naprawienia

Czwartek, 2 sierpnia 2012 (10:26)

Dr hab. Andrzej Gil, historyk i politolog, pracownik Instytutu Politologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II:

Szeroko ostatnio spopularyzowane w mediach przypadki nepotyzmu i kolesiostwa przy obsadzaniu różnych dochodowych stanowisk w biznesie i administracji przez polityków rządzącej koalicji nie stanowią przecież, niestety, jakiegoś wyjątkowego zjawiska, ujawnionego i podanego do wiadomości opinii publicznej dopiero w ostatnim czasie.

Praktyki takie towarzyszą naszemu życiu publicznemu od wielu już lat, stąd, jak można przypuszczać, dyskusja na ten temat ma charakter bardziej polityczny niż merytoryczny, mający w zamierzeniu doprowadzić do oczyszczenia państwa z tego typu anomalii.

Należy zadać sobie pytanie, czy przypadkiem postępowanie takie, z założenia przecież nieetyczne, a czasem i kryminogenne, jest wynikiem patologii czy też ma za sobą przyzwolenie społeczne. W przeróżnych miejscach – w zakładach pracy, na uczelniach, w samorządzie czy też w różnych organach władzy - wielu z nas spotkało się z takimi przypadkami. Media, bez względu na swoje sympatie polityczne, informują o przypadkach nadużyć stanowisk, niekompetencji czy prywacie przy prowadzeniu, jak to się ładnie mówi, polityki kadrowej.

Nie jest to więc zjawisko nowe, natomiast nowa musi być nasza na nie reakcja.

Nie ma dla życia społecznego, dla państwa i jego obywateli niczego gorszego niż łamanie podstawowych norm i praw etycznych, zwłaszcza w tak delikatnej materii, jaką jest zaufanie do organów władzy, a takimi są przecież organizacje polityczne czy środowiska samorządowe. Jakakolwiek władza musi być czysta od podejrzeń o wykorzystywanie swoich stanowisk do osiągania różnorakich korzyści, zwłaszcza materialnych. To niszczy i degeneruje nie tylko ją samą, prowadząc do zatracenia podstawowej prawdy, po co jest państwo i jego agendy.

Przypomnijmy zatem nie tylko rządzącym, ale i wszystkim politykom oraz działaczom samorządowym, po co sprawują swoją władzę: podjęli się tego dla dobra Rzeczypospolitej i jej obywateli. W chwili, gdy o tym zapominają, tracą moralne prawo do sprawowania swego urzędu czy też pełnienia swej funkcji. Ci, którzy bezprawnie, na mocy jakichś układów i niejawnych porozumień, obsadzają stanowiska w instytucjach stanowiących własność państwa czy samorządu, a nie jest tu ważne, czy mowa jest o wielkim kombinacie przemysłowym, czy o gminnej bibliotece bądź miejskim przedszkolu, muszą mieć świadomość, że nie tylko postępują niezgodnie z jakąkolwiek normą etyczną, ale i niszczą nasze państwo oraz zubażają polskie społeczeństwo.

Brak jasnych i czytelnych zasad w tej mierze rujnuje nas bardziej niż kataklizmy przyrody czy dekoniunktura ekonomiczna. Takie problemy, chociaż szkodzą, są jednak rozwiązywalne i naprawialne. Historia ma na to wiele przykładów. Szkody wyrządzone nepotyzmem i kolesiostwem są nie do naprawienia.

Rodzi się zatem pytanie, czy polskie społeczeństwo przyzwoli na takie praktyki, czy też postawi im tamę, stawiając tym, którzy rządzą w naszym imieniu, bez względu na ich partyjną przynależność, wymagania dotyczące nie tylko ich aparycji, elokwencji czy innych marketingowych przymiotów, ale zwykłej ludzkiej przyzwoitości, manifestującej się zdolnością do samoograniczania się w każdej sferze, także materialnej. Dbanie o swoją rodzinę czy środowisko jest chwalebne, pod warunkiem, że oparte jest na prawdzie. Każdej władzy należy patrzeć na ręce, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy z nią swoje, nie zawsze pozytywne doświadczenie.

Warto więc, byśmy, oddając swój głos w kolejnych wyborach, mieli świadomość, kogo i po co wybieramy. Starajmy się więc o to, by dbałość o przejrzystość i transparentność w życiu publicznym była naszą codzienną troską. Być może media będą wówczas nieco mniej ciekawe, ale za to nasze państwo będzie na pewno zdrowsze.

 

not. PŁ

Aktualizacja 2 sierpnia 2012 (10:47)

NaszDziennik.pl