logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Putywl, nowy Katyń

Poniedziałek, 13 stycznia 2014 (02:16)

Z mec. Marią Szonert, prawnikiem zajmującym się problematyką katyńską w USA, rozmawia Piotr Falkowski

Jakie znaczenie mają dokumenty z amerykańskich archiwów, które pokazano właśnie w Warszawie?

– Zeznania ppłk. Johna Van Vlieta z 10 maja 1945 r. to ważne odkrycie głównie dla Amerykanów. Od wielu lat trwają poszukiwania raportu Van Vlieta, na który powoływał się raport Komisji Maddena z 1952 roku. Wśród amerykańskich historyków panuje przekonanie, że raport Van Vlieta został zniszczony. Odkrycie Krystyny Piórkowskiej nie podważa zresztą tej tezy, gdyż dokument, jaki odnalazła, został sporządzony 12 dni wcześniej niż raport Van Vlieta poszukiwany przez Amerykanów. Dla nas ważną informacją jest wskazanie na Putywl jako kolejne miejsce masowego mordu Polaków z rozkazu katyńskiego, czyli potencjalne odkrycie nowego „lasu katyńskiego”. Niewątpliwie praca badawcza oraz warsztat historyczny Piórkowskiej są na wysokim poziomie. Obyśmy mieli jak najwięcej takich sprawnych badaczy dokumentów katyńskich. Życzyłabym również naszym badaczom i przywódcom, aby mieli równie imponującą determinację do podejmowania najistotniejszych tematów dotyczących Katynia, a więc dążenia do ujawnienia pełnej prawdy o tej zbrodni, jej zakresie, charakterze i skutkach; problemu postawy współczesnej Rosji wobec ludobójstwa katyńskiego, istnienia anty-Katynia czy w końcu braku jakiegokolwiek rozliczenia zbrodni katyńskiej zarówno na poziomie indywidualnym, jak i państwowym oraz międzynarodowym.

Przy prezentacji zeznań Van Vlieta poruszono kwestię kłamstwa katyńskiego na Zachodzie, szczególnie w Wielkiej Brytanii, z którą notabene toczy się właśnie spór o pracę emigrantów.

– Fakt, że alianci ukrywali prawdę o Katyniu, jest powszechnie znany i dobrze udokumentowany od wielu lat. Świadczy o tym chociażby wspaniały pomnik katyński wystawiony z inicjatywy oficera armii amerykańskiej, który po wojnie jako dyplomata rozpoczął jego budowę w Baltimore. Była to jego osobista intencja zadośćuczynienia za postawę amerykańską w kwestii zbrodni katyńskiej. Tak pięknego pomnika katyńskiego nie ma w całej Polsce do dziś. Jeżeli chodzi o Anglików, to cenzurowanie prawdy o Katyniu było jeszcze bardziej ostentacyjne niż w przypadku Amerykanów. Przecież znana jest doskonale desperacka walka środowisk polonijnych o pomnik katyński. Nawet w latach 70. naciski Moskwy na Londyn w tej sprawie były tak ogromne, że pomnik katyński z trudem mógł powstać, i to nie w miejscu publicznym.

Czy archiwa amerykańskie, brytyjskie itp. mają dużą wartość jako źródło informacji o Katyniu?

– Ze względu na to, że Katyń to symbol zagłady ludności polskiej na terenach polskich okupowanych przez ZSRS w latach 1939-1941 oraz biorąc pod uwagę, że do 1990 roku nie były prowadzone żadne oficjalne badania tej zbrodni, a od 1990 roku czyniono jedynie pozorne lub symboliczne wysiłki głównie w celu zbudowania memoriałów w miejscach masowych mordów, dziś stajemy przed wielkim wyzwaniem ustalenia pełnej prawdy o tej zbrodni, jej rozliczenia, doprowadzenia do zadośćuczynienia oraz ukarania winnych. Są to niezbędne składniki pojednania, bez których rana katyńska nie może się zagoić. Dlatego wszelkie materiały przybliżające nas do poznania pełnej prawdy o tej zbrodni dla nas, Polaków, są niezmiernie ważne. Oczywiście najważniejsze materiały źródłowe pozostają utajnione w Rosji. Jednak otwarcie amerykańskich archiwów katyńskich umożliwia dotarcie do nowych cennych informacji, które pośrednio pomagają ustalić nowe istotne fakty dotyczące tej zagłady Narodu Polskiego. Odkrycie pani Piórkowskiej powinno zachęcać naszych młodych historyków do pogłębiania badań na ten temat.

Ale w relacjach z Rosją w tej sprawie nie widać postępu, wręcz przeciwnie: minister Siergiej Ławrow wprost odmawia dostępu do wciąż utajnionych 35 tomów rosyjskiego śledztwa, nie widać szans na dostęp do tzw. listy białoruskiej. Można odnieść wrażenie, że władza szukała na siłę jakiegoś sukcesu na polu tematyki katyńskiej.

– Niestety, niewątpliwie ważne odkrycie Krystyny Piórkowskiej zostało wykorzystane do celów propagandowych, aby po raz kolejny ukierunkować polską opinię publiczną przeciw Amerykanom i Anglikom, pomijając przy tym rolę Rosji. W świetle zgiełku medialnego wytworzonego wokół odkrycia raportu Van Vlieta umyka sprawa zasadnicza: bezkarność sprawców oraz skandaliczne stanowisko współczesnej Rosji co do rozliczenia tej ludobójczej zbrodni, jak również nieludzkie traktowanie rodzin katyńskich. Działania rządu polskiego po 1990 roku nie przyniosły żadnych efektów w sprawie rozliczenia największej zbrodni dokonanej na Narodzie Polskim. Doraźne korzyści polityczne biorą dziś górę nad zasadami moralności i elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Do dziś rząd polski nie stanął zdecydowanie w obronie wymordowanych polskich oficerów i pracowników służb państwowych oraz ich prześladowanych rodzin. Nie stanął należycie w obronie setek tysięcy Polaków ciężko dotkniętych skutkami zbrodni katyńskiej. Wręcz przeciwnie, także po roku 1990 pacyfikował środowiska katyńskie, aby pozbawić je wpływu na fundamentalne rozstrzygnięcia dotyczące ich najbliższych, którzy w służbie dla Ojczyzny złożyli najwyższą ofiarę.

 

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik