logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

GIODO narusza konkordat

Środa, 15 stycznia 2014 (02:00)

To ingerencja w wewnętrzne sprawy Kościoła i złamanie konkordatu. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nakazuje proboszczom odnotowywanie w księgach parafialnych informacji o apostazji, nawet gdy osoba taka nie dopełniła przewidzianych przez Kościół procedur.

 

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, oceniając, czy dana osoba dokonała apostazji, nie musi kierować się wewnętrznymi przepisami Kościoła lub związku wyznaniowego. Na podstawie tego orzeczenia GIODO decyduje, czy taka osoba wystąpiła „skutecznie” z Kościoła, i nakazuje parafiom dokonanie wpisu w księgach o apostazji, nie licząc się z przepisami kościelnymi związanymi z takim poważnym aktem.

Jak poinformowała „Nasz Dziennik” Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy GIODO, do tej pory urząd wydał pięć takich decyzji: pierwszą w grudniu 2013 r., pozostałe w pierwszych dniach stycznia 2014 roku.

– Wszystkie dotyczyły osób, które wystąpiły z Kościoła katolickiego i poskarżyły się GIODO, że ten fakt nie został odnotowany w parafialnej księdze chrztu – wyjaśniła.

Do tej pory proboszczowie odmawiali dokonania takiego wpisu, gdy osoba nie dopełniła przewidzianej prawem kościelnym procedury apostazji. Zgodnie z nią ważnej apostazji dokonuje się w parafii, w obecności dwóch świadków i proboszcza.

Wyrok NSA z października ubiegłego roku i obecne działania GIODO sprawiają, że teraz to nie Kościół decyduje o tym, kto do niego należy, a kto nie, tylko urząd państwowy.

– Należy ubolewać, że NSA najwyraźniej nie rozumie arbitralności, suwerenności i gwarancji, jakie posiada Kościół katolicki – mówi kanonista ks. prof. Wojciech Góralski.

Znawca prawa konkordatowego podkreśla, że NSA, rozpatrując sprawę, nie wziął pod uwagę procedur kościelnych i uznał, że ten, kto chce wystąpić z Kościoła, nie musi przestrzegać prawa obowiązującego w Kościele.

– Konkordat Kościołowi to przecież gwarantuje. A cała procedura wystąpienia z Kościoła ustalona jest w prawie kanonicznym w formie instrukcji wydanej przez Episkopat Polski, a dopracowanej przez Stolicę Apostolską i ona absolutnie obowiązuje członków Kościoła – wyjaśnia. – Każdy, kto ingeruje w wewnętrzne sprawy Kościoła, zwyczajnie łamie konkordat, a on reguluje przecież stosunki państwo – Kościół – dodaje.

Z kolei konstytucjonalista prof. Krystyna Pawłowicz zwraca uwagę, że w swoich decyzjach NSA oraz GIODO pokazują, iż nie rozumieją, czym jest Kościół.

– W tym przypadku potraktowano Kościół jako instytucję państwową, łamiąc tym samym 25 artykuł Konstytucji RP, który mówi: „Stosunki między państwem a Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego” – przypomina.

Podkreśla, że ani NSA, ani GIODO nie mają prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Kościoła, a robiąc to, przekraczają swoje uprawnienia, a tym samym pokazują, jak bardzo niekompetentnymi są organami.

– Można by zapytać, czemu ma służyć działanie tych organizacji. Czy temu, by wystąpienie z Kościoła mogło być szybkie i łatwe do zrealizowania? – pyta prof. Pawłowicz. W jej ocenie, cała ta sprawa to niejako powrót do czarnych czasów PRL, kiedy państwo chciało narzucać kapłanom i biskupom różne działania. – Nie pamiętam jednak, by ktoś ingerował w księgi kościelne. To naprawdę bardzo niepokojące – podkreśla.

Małgorzata Pabis

Nasz Dziennik