logo
logo

Zdjęcie: McSmit/CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Kryty tor lodowy w Sanoku?

Środa, 26 lutego 2014 (10:47)

Aktualizacja: Wtorek, 18 marca 2014 (11:26)

Sukcesy polskich panczenistów w Soczi wywołały narodową dyskusję, co dalej, skoro w Polsce nie ma nawet krytego toru, gdzie obecni i przyszli mistrzowie mogliby trenować Kryty tor do jazdy szybkiej na lodzie mógłby powstać np. w Sanoku, wystarczy tylko zadaszyć istniejący. Tymczasem minister sportu z góry wyklucza ten pomysł, bo – jak twierdzi – Sanok to miejsce na uboczu.

Nie milkną echa sukcesów polskich panczenistów podczas igrzysk olimpijskich w Soczi, którzy wywalczyli trzy medale: złoty Zbigniewa Bródki na dystansie 1500 m, srebrny w sztafecie kobiet i brązowy w sztafecie mężczyzn. Lepsi od nas byli tylko faworyzowani Holendrzy, którzy dysponują zapleczem, dziesiątkami krytych torów i tysiącami młodych ludzi uprawiających profesjonalnie jazdę szybką na lodzie. Tymczasem polscy łyżwiarze niczym bobsleiści z Jamajki nie posiadają nawet krytego toru, by móc trenować.

Gotowi podjąć wyzwanie

Zaraz po sukcesie w Soczi i apelach dziennikarzy sportowych oraz samych zawodników rozgorzała dyskusja na temat budowy odpowiedniego obiektu łyżwiarskiego. Do gry wkroczyli też politycy. Zresztą podobnie było już cztery lata temu po brązowym medalu polskich panczenistek w drużynie na igrzyskach olimpijskich w Vancouver, kiedy mówiło się o konieczności budowy krytego toru lodowego w Polsce. Patrząc, w którym miejscu jesteśmy dzisiaj, skończyło się to na obietnicach bez pokrycia i deklaracjach. Nasi łyżwiarze, myśląc o jakichkolwiek sukcesach, muszą jeździć na treningi po całym świecie.

Tymczasem w Polsce są cztery tory lodowe, pozostaje tylko kwestia ich zadaszenia. Jednym z miast, które dysponują takim torem, jest Sanok, skąd pochodzi i gdzie stawiała pierwsze kroki na lodowej tafli oraz trenowała w Górniku Sanok, a obecnie w LKS Poronin brązowa medalistka w drużynie z Vancouver i srebrna z Soczi Katarzyna Bachleda-Curuś. Władze Sanoka od lat czynią starania o przykrycie toru, co pozwoliłoby na stworzenie łyżwiarskiego ośrodka treningowego do jazdy szybkiej z prawdziwego zdarzenia, którego tak brakuje w Polsce.

Istniejący w Sanoku tor lodowy „Błonie” na podłożu betonowym z trybunami to obecnie najnowocześniejszy technologicznie obiekt tego typu w Polsce. Jego dostosowanie do najwyższych standardów infrastrukturalnych nie wymaga aż tak dużych nakładów. Zadaszenie i budowa podziemnego przejścia dla zawodników szacowane jest na ok. 30 milionów złotych. Władze Sanoka, gotowe do podjęcia się tego zadania, chcą poważnej dyskusji o tego typu obiektach w Polsce. Same nie dadzą rady, dlatego planowane jest pozyskanie dofinansowania z różnych źródeł, w tym również ze środków unijnych.

Projekt został złożony jako propozycja do tzw. kontraktu terytorialnego. Samorząd Sanoka zwrócił się także o poparcie swoich działań do premiera, ministra sportu oraz parlamentarzystów. Na sanockim torze od lat w sezonie zimowym trenują sportowcy, a po zadaszeniu obiekt służyłby przez cały rok. Tu mogłyby się odbywać także zawody o randze międzynarodowej. Za Sanokiem przemawia także fakt, że tor połączony jest z hotelem o wysokim standardzie z pełnym zapleczem fitness i odnowy biologicznej. W skład kompleksu sportowego w Sanoku wchodzi też najnowocześniejsza w Polsce Hala Widowiskowo-Wportowa „Arena Sanok” z lodowiskiem, ponadto basen pływacki oraz otwarte i kryte korty tenisowe.

Nie, bo na uboczu

Tymczasem minister sportu Andrzej Biernat zapowiada, że w ciągu dwóch lat powstanie kryty tor do łyżwiarstwa szybkiego. Gdzie, na razie nie wiadomo, ale minister Biernat jest za budową takiego obiektu w centralnej Polsce. W radiowej Jedynce powiedział, że pod uwagę brane jest zadaszenie toru na warszawskich Stegnach, ale projekty tej inwestycji oscylują w granicach 100-150 milionów złotych.

Ponadto rozważana jest budowa krytego toru do jazdy szybkiej w Zakopanem i Tomaszowie Mazowieckim. Odnosząc się do lokalizacji toru w Sanoku, podkreślił, że taka koncepcja raczej odpada, bo – jak stwierdził – Sanok leży na uboczu.

W ocenie posła Stanisława Ożoga z PiS, takie podejście ministra Biernata, który z góry eliminuje Sanok z rywalizacji o powstanie krytego toru do jazdy szybkiej na lodzie, nie jest żadnym zaskoczeniem. – Mimo iż najkorzystniejsza oferta dotyczy Sanoka, to dla Platformy Obywatelskiej nie ma to żadnego znaczenia. Dla tej opcji jest nieistotne, że w Sanoku na tym właśnie torze wychowała się wicemistrzyni olimpijska, że z tego toru korzysta zdolna młodzież, że Sanok to mistrz Polski w hokeju na lodzie z 2012 roku. To wszystko dla PO jest nieistotne. Dla tej partii Podkarpacie to miejsce na uboczu. To kolejny dowód na to, jak partia Donalda Tuska traktuje Podkarpacie – podkreśla w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl poseł Stanisław Ożóg. Ubolewa nad tym, że pieniądze, zdrowy rozsądek, logika nie liczą się tylko zachcianki polityków PO.                                           

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl