logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Odroczka dla sześciolatka

Piątek, 28 lutego 2014 (02:00)

Coraz więcej rodziców stara się o opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej w sprawie odroczenia obowiązku szkolnego sześciolatków.

Informacje o tym zjawisku napływają od rodziców m.in. do Fundacji Rzecznik Praw Rodziców. Dlaczego właśnie teraz? Otóż decyzją ministerstwa edukacji w nowym roku szkolnym 2014/2015 do pierwszych klas szkół podstawowych obowiązkowo mają pójść sześciolatki. Będą to dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Pozostałe dzieci z tego rocznika rozpoczną naukę w 2015 roku.

Do tej pory o wysłaniu sześciolatka do szkoły decydowali rodzice. Większość z nich obawia się, że ich pociechy nie są gotowe do rozpoczęcia nauki szkolnej w pierwszej klasie. Chodzi przede wszystkim o niedojrzałość emocjonalną i kłopoty z koncentracją.

– Rodzice zgłaszają ten problem w poradniach i składają wnioski. W grupie mojego syna z takim wnioskiem wystąpiła ponad połowa rodziców – mówi „Naszemu Dziennikowi” pani Aneta z Warszawy, mama 5-letniego Wojtka. – Trafia do nas coraz więcej takich sygnałów od zaniepokojonych rodziców. Ministerstwu wydaje się, że jedną decyzją administracyjną można przyspieszyć dojrzewanie człowieka. Ale tak nie jest – podkreśla Tomasz Elbanowski z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, inicjator akcji „Ratuj Maluchy”.

– Przeprowadzone przed kilku laty przez psychologów badania udowodniły już, że dzieci sześcioletnie nie kwalifikują się do podjęcia nauki szkolnej. Jest więc normalną rzeczą, że rodzice ten problem do poradni zgłaszają i że próbują obowiązek szkolny odroczyć. Zdecydowana większość dzieci sześcioletnich powinna uczyć się w przedszkolu – tłumaczy Elbanowski.

O odroczeniu obowiązku szkolnego ostatecznie decyduje dyrektor podstawówki. Może to zrobić na podstawie opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Rodzice skarżą się, że poradnie niechętnie wydają opinie w sprawie odroczenia, jest duży nacisk administracyjny ze strony samorządów i kuratorów, którym zależy na tym, aby sześciolatki jednak poszły do szkoły. Dzięki temu samorządy mogą liczyć na subwencję z budżetu.

– Obserwujemy, że na poradnie publiczne są duże naciski, więc jedynym rozwiązaniem pozostaje wtedy uzyskanie – odpłatnie – takiej opinii z poradni prywatnej – mówi Elbanowski. W związku ze zmasowanym składaniem wniosków ze strony rodziców „Ratuj Maluchy” zamieściło na swojej stronie internetowej instrukcję dla rodziców „Jak odroczyć sześciolatka?” – to instruktaż, jak mają poruszać się w gąszczu przepisów, na co powoływać się we wniosku o odroczenie obowiązku szkolnego.

Pomysł skrytykowała już minister edukacji. Joanna Kluzik-Rostkowska zarzuciła Elbanowskim, że działają nie w imię dobra dziecka, ale kierują się chęcią, jak to określiła, „postawienia na swoim”. W jej ocenie, nie ma żadnych danych o liczbie wydawanych przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne opinii dotyczących odroczenia obowiązku szkolnego.

– MEN nie ma takich danych i nie ma też sygnałów o wzmożonej liczbie wydawanych przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne opinii dotyczących odroczenia obowiązku szkolnego – zapewnia Justyna Sadlak z biura prasowego resortu.

– Z całym szacunkiem dla różnych losów dziecka i dla ich indywidualnych predyspozycji, bo to trzeba szanować, nie upupiajmy dzieci, tzn. nie róbmy wszystkiego, że są mniej dojrzałe, niż w rzeczywistości są. W Wielkiej Brytanii dzieci rozpoczynają edukację szkolną w wieku lat 5, w bardzo wielu krajach w wielu lat 6 – mówiła niedawno szefowa MEN.

– Pani minister na pewno nie kocha naszych dzieci bardziej niż my, ich rodzice. Celem reformy nie jest dobro dziecka, tylko szybsze wypchnięcie na rynek pracy kolejnych płatników składek ZUS i podatków – ripostuje Karolina Elbanowska.

Warto zaznaczyć, że w Sejmie jest już jeden projekt dotyczący odroczeń obowiązku szkolnego. To projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty autorstwa grupy posłów PO. Zgodnie z projektem rodzice będą mogli wnioskować o odroczenie spełniania obowiązku szkolnego nawet wtedy, gdy dziecko rozpocznie już naukę w klasie I szkoły podstawowej. Obecnie rodzice opinię psychologa z poradni psychologiczno-pedagogicznej w sprawie odroczenia obowiązku szkolnego mogą złożyć u dyrektora szkoły tylko przed rozpoczęciem roku szkolnego. Posłowie Platformy chcą, by mogli to zrobić do 31 grudnia. Co ciekawe, takie decyzje mają wydawać także niepubliczne placówki, które mają wpis do ewidencji prowadzonej przez jednostki samorządu terytorialnego. Tyle że koszt takiego badania w niepublicznej placówce – kilkaset złotych – poniosą już rodzice.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik