logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Belka popycha do euro

Piątek, 7 marca 2014 (02:11)

Prezes NBP Marek Belka namawia rząd, aby w związku z konfliktem na Ukrainie przyspieszył przyjęcie przez Polskę euro.

Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy na niezmienionym poziomie i zapowiedziała, że tak będzie co najmniej do końca trzeciego kwartału.

– Co nie oznacza obietnicy podwyżki stóp po upływie III kwartału – zaznaczył prezes NBP Marek Belka na konferencji po posiedzeniu Rady.

RPP przewiduje utrzymanie stóp bez zmian w dłuższym okresie. Stopa referencyjna NBP wynosi 2,5 proc. w skali rocznej. Pytany o wpływ konfliktu na Ukrainie na decyzje RPP Belka oznajmił, że wydarzenia te wpłyną raczej na obniżenie inflacji w Polsce niż na jej podwyższenie. Projekcja inflacji, na której oparła się Rada przy podejmowaniu decyzji, nie uwzględnia ostatnich dni, gdy za naszą wschodnią granicą doszło do eskalacji konfliktu; oparta jest na danych za okres do 16 lutego br.

RPP przewiduje na najbliższe kwartały kontynuację stopniowej poprawy koniunktury przy znacznym ograniczeniu presji inflacyjnej. Z projekcji NBP wynika, że przy założeniu niezmienionych stóp procentowych z 50-procentowym prawdopodobieństwem inflacja w tym roku wyniesie 0,8-1,4 proc. (wobec 1,1-2,2 w projekcji listopadowej), w roku 2015 – wzrośnie do 1,0-2,6 proc. (wobec 1,1-2,6), a w 2016 r. szacowana jest na 1,6-3,3 procent. Roczne tempo wzrostu PKB z 50-procentowym prawdopodobieństwem wyniesie w tym roku 2,9-4,2 (wobec 2,0-3,9 proc. w projekcji listopadowej), w 2015 r. – 2,7-4,8 proc. (wobec 2,1-4,5), a w 2016 – 2,3-4,8 procent.

Dziennikarze dociekali, dlaczego NBP nie obniży stóp, skoro inflacja pozostaje poniżej celu inflacyjnego NBP i dopiero pod koniec trzyletniej projekcji ma trafić w cel. Pytano, czy to nie spowoduje deflacji. – Obniżka stóp, gdy gospodarka przyspiesza, byłaby działaniem procyklicznym i „śmiertelnym grzechem” – odparł Belka. Według niego, mogłoby to spowodować „bańkę” na rynku nieruchomości.

– Niskie stopy zachęcają do ryzykownych inwestycji rzeczowych, które potem kończą się serią bankructw. To gorsze od recesji – powiedział Jan Winiecki, członek RPP. Nikt nie wspomniał natomiast, że wysokie stopy sprzyjają krótkoterminowym operacjom spekulacyjnym na polskiej walucie typu carry trade.

Niepewny wzrost

– Projekcja inflacji i PKB wskazuje na dużą przewidywalność trendów. Paradoksalnie sytuacja na Ukrainie przyspieszyła decyzję Rady, żeby pokazać, iż nie widzimy zagrożeń. Chcieliśmy dać wyraz naszemu zaufaniu do fundamentów gospodarczych, do wzrostu i do kursu złotego – tłumaczył Marek Belka. – Chcieliśmy przypomnieć rynkom, że Polska jest po właściwej stronie mocy – dywagował prezes NBP.

Gdyby wskutek sytuacji na Ukrainie doszło do bardzo poważnych zawirowań, w tym kryzysu na rynku paliw, to wzrost PKB Polski może okazać się niższy o 0,2 do 0,4 od zakładanego w projekcji, ocenił Belka. Byłby to według niego „odczuwalny spadek, ale nie dramat”.

Prezes NBP wyjaśniał, dlaczego zaproponował, aby rozważyć przystąpienie Polski do strefy euro. Bilans ekonomiczny korzyści i strat nie zmienił się w ostatnich tygodniach, a wynika z niego, że do euro nie należy się spieszyć. Zmienił się natomiast kontekst polityczny w związku z ukraińskim kryzysem.

– Trzeba reagować, np. zastanowić się, czy w strefie euro nie bylibyśmy bezpieczniejsi. To nie jest radykalna zmiana stanowiska, nie nawołuję do sprintu do euro, ale wskazuję, że wystąpiły ważne, nowe okoliczności polityczne, i człowiek normalny uwzględnia to i zmienia poglądy – tłumaczył swoje poparcie dla euro Belka.

– Może warto zainwestować w Unię Europejską? Unia ma wspólną walutę, ale nie ma wspólnej polityki zagranicznej, wojska, wspólnej polityki energetycznej. Polska mogłaby wiele wnieść. Będąc w rdzeniu, Polska może silniej oddziaływać na resztę – zachęcał Belka. Wspomniał też, że ze swej strony dał sygnał gremiom międzynarodowym, że barierą dla Polski w przyjęciu euro jest tzw. faza ERM II, czyli „wąż walutowy”, który polega na konieczności kilkuletniego podtrzymywania stabilnego kursu waluty, zanim kraj przyjmie euro. Belka powiedział, że jest mu o tym wszystkim „głupio mówić” jako prezesowi NBP.

Zadaniem banku centralnego jest – według Konstytucji – dbałość o poziom inflacji oraz wartość złotego.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik