logo
logo

Zdjęcie: R. Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Terminator na Powązkach

Piątek, 14 marca 2014 (02:04)

Egzekutor oddziału NSZ dowodzonego przez kpt. Henryka Flamego „Bartka”, Tadeusz Pietrzak, zostanie dzisiaj pochowany na Powązkach. Garnizon Warszawa do końca rozważa ceremoniał wojskowy.

 

Wysoki komunistyczny aparatczyk ma być pochowany nieopodal kwatery na Łączce, gdzie nadal spoczywają potajemnie grzebane ofiary komunistycznego terroru. Ceremonia odbędzie się o godzinie 12.00. Jakby tego było mało, według ceremoniału wojskowego przysługują mu takie honory jak obecność Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.

– Zgodnie z ceremoniałem wojskowym i w świetle obowiązujących przepisów nie ma podstaw pozbawienia oficera przysługujących mu honorów – mówi ppłk Joanna Klejszmit-Bodziuch, rzecznik prasowy Dowódcy Garnizonu Warszawa. – Stopnia oficerskiego nie został pozbawiony, ma również Order Virtuti Militari – dodaje. Klejszmit ujawnia, że jednak pojawiły się pewne kontrowersje i dowódca zasięgał opinii prawnych w tym względzie.

– Tak wolna Polska pokazuje, kto jest jej bohaterem – Kiszczak, Jaruzelski i Pietrzak, naprawdę tego się dorobiliśmy, możemy być dumni – sarkastycznie, ale i z oburzeniem stwierdza poseł Bartosz Kownacki (PiS), który domaga się od MON zmiany praktyki chowania na Powązkach komunistycznych aparatczyków.

– Przecież pochówek na Powązkach Wojskowych jest nagrodą – dodaje. Parlamentarzysta podkreśla, że Garnizon nie musi się zasłaniać przepisami czy ceremoniałem, ponieważ są inne możliwości. – Jasne, że mają takie możliwości i mogą to zrobić – uważa Kownacki. – To jest najlepszy przykład, po pierwsze – nierozliczenia przeszłości, a po drugie – zasłaniania się przez urzędników w okresie rządów PO przepisami, i z tej racji oni nic nie mogą – wskazuje. – Oczywiście, że mogą, ponieważ przepisy przewidujące taki ceremoniał wojskowy czy też inna kwestia pochówków na Powązkach to są przepisy, które po prostu może zmienić MON – zaznacza poseł. – Pełną odpowiedzialność polityczną za taką sytuację ponosi minister obrony narodowej – uważa Kownacki.

„Nasz Dziennik” próbował wczoraj ustalić, czy ze strony MON będzie jakaś oficjalna reprezentacja na pogrzebie Tadeusza Pietrzaka, ale kmdr Janusz Walczak, dyrektor Departamentu Prasowo-Informacyjnego MON, uchylił się od odpowiedzi, odsyłając do Dowództwa Garnizonu Warszawa. Pochodzący spod Gostynina Pietrzak był w okresie okupacji członkiem komunistycznej partyzantki podporządkowanej Sowietom (Gwardia Ludowa i Armia Ludowa). W 1944 r. wstąpił do Milicji Obywatelskiej. Uczestniczył w zwalczaniu podziemia niepodległościowego.

Wniosek o degradację

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręg Podbeskidzie w grudniu ubiegłego roku zgłosił wniosek degradacji Pietrzaka w związku z jego działalnością jako tzw. utrwalacza władzy ludowej.

Żołnierze NSZ przypominają, że jesienią 1946 r. Tadeusz Pietrzak uczestniczył w operacji „Lawina” – operacji wymordowania na Opolszczyźnie żołnierzy zgrupowania NSZ Henryka Flame ps. „Bartek” operującego w rejonie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego.

„Tadeusz Pietrzak w początku września 1946 został dołączony, jako jedyny funkcjonariusz MO, do nielegalnej grupy ok. 70 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego podległych Wojewódzkiemu Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach, którzy na Opolszczyźnie dokonali mordu na żołnierzach NSZ ze Zgrupowania Partyzanckiego ’Bartka’. Brał udział w likwidacji pierwszej grupy, około 30 partyzantów. W czasie dokonywania zbrodni przez funkcjonariuszy został ranny – informował Związek.

Kombatanci zażądali także odebrania Pietrzakowi Orderu Virtuti Militari.

Pietrzak robił później karierę w strukturach Milicji Obywatelskiej, m.in. był komendantem wojewódzkim w Warszawie i komendantem policji w Poznaniu w okresie tłumienia protestów robotniczych. Pod koniec 1956 r. trafił do wojska, a następnie do owianej złą sławą, faktycznie sowieckiej Informacji Wojskowej, pełniąc obowiązki zastępcy szefa głównego zarządu.

W karierze ma też stanowisko zastępcy szefa wywiadu wojskowego Wojskowej Służby Wewnętrznej, później pracował w Sztabie Generalnym. Po studiach wojskowych w 1963 r. został mianowany generałem brygady. W latach 1965-1971 był komendantem głównym Milicji Obywatelskiej, a w okresie 1968-1978 wiceministrem spraw wewnętrznych PRL. W grudniu 1970 r. uczestniczył w naradzie u Władysława Gomułki, na której zapadła decyzja o strzelaniu do robotników na Wybrzeżu. Kwintesencją jego kariery w PRL było stanowisko ambasadora w Budapeszcie.

– Generał Pietrzak brał osobisty udział w akcji, w wyniku której na terenie Opolszczyzny wymordowano trzy grupy żołnierzy liczących łącznie blisko 200 osób. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. On swój udział w tej akcji potwierdził w zeznaniach przed prokuratorem – podkreśla prof. Krzysztof Szwagrzyk z wrocławskiego IPN, szef ekipy prowadzącej prace ekshumacyjne na warszawskiej Łączce.

– Bardzo żałuję, że za życia nie zechciał podzielić się wiedzą, co potem stało się ze szczątkami tych, których wymordowano na Opol- szczyźnie, tę wiedzę zabrał do grobu – ubolewa historyk, który kieruje poszukiwaniami miejsc pochówków ofiar komunistycznego terroru. Ekipa pod jego kierownictwem już kilkakrotnie bezskutecznie poszukiwała szczątków żołnierzy z oddziału ”Bartka„.

Zenon Baranowski

Aktualizacja 14 marca 2014 (11:51)

Nasz Dziennik