logo
logo

Zdjęcie: www.ksnaw.pl/ -

Radni nie chcą konkurencji?

Niedziela, 23 marca 2014 (07:46)

Władze powiatowe w Pruszkowie blokują uruchomienie placówki w Brwinowie zaadaptowanej dla osób upośledzonych umysłowo.

– Syn przebywał już w różnych domach, ale zasugerowano nam, że nie może w nich być, bo podobno sprawia trudności. Odmówiono nam przyjęcia także do Domu Opieki Społecznej w Czubinie (powiat pruszkowski), argumentując, że syn będzie stanowił zagrożenie dla personelu i pensjonariuszy. Dlatego zgłosiliśmy się do ks. Jurczuka z Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej, z inicjatywy którego powstał dom w Brwinowie. Tu takich problemów nie było – opowiada Hanna Parzuchowska z Mostówki koło Wyszkowa, matka 32-letniego Sebastiana chorego na autyzm.

– W brwinowskim DPS syn ma już od dwóch lat zarezerwowany pokój. I czeka, przebywając w jednej z placówek bardzo daleko od domu rodzinnego – dodaje.

Dom Pomocy Społecznej w Brwinowie dla osób z upośledzeniem umysłowym (dziecięce porażenie mózgowe, zespół Downa, autyzm) powstał z inicjatywy Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej. Budowa została sfinansowana ze środków własnych organizacji, wpłat rodziców i opiekunów przyszłych mieszkańców placówki.

Budowę zakończono w pierwszej połowie 2012 r., ale od 2 lat budynek stoi pusty, choć chętnych nie brakuje. Na liście oczekujących jest ponad 60 osób: dzieci, młodzież i dorośli. Placówka została przeznaczona dla 50 osób. Na dwóch piętrach znajdują się jedno- i dwuosobowe pokoje z łazienkami.

Do dyspozycji pensjonariuszy jest też świetlica, gabinety do rehabilitacji, kuchnia, pralnia, kaplica i pokoje gościnne. Budynek otacza ogród.

Żeby placówka zaczęła funkcjonować, konieczna jest umowa ze starostwem w Pruszkowie, władze powiatu pruszkowskiego muszą zlecić jego prowadzenie.

Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej starostwo może zlecić podmiotowi niepublicznemu realizację zadania publicznego bez angażowania środków własnych. Zgoda starostwa pozwoliłaby na uruchomienie dofinansowania pobytu pensjonariuszy przez gminy, z których pochodzą. A to pozwoliłaby zmniejszyć obciążenia finansowe, jakie co miesiąc muszą ponosić podopieczni domu.

Starania o zawarcie umowy spełzły jednak na niczym. Pruszkowskie władze nie chcą wydać zgody na prowadzenie ośrodka. Decydujący głos w tej sprawie ma starosta Elżbieta Smolińska, wybrana z listy Platformy Obywatelskiej. Członkiem zarządu jest również kandydatka PO Hanna Kuran, funkcję wicestarosty sprawuje Agnieszka Kuźmińska, zgłoszona przez popierającą PO Krajową Wspólnotę Samorządową.  

Ze starostą ks. Stanisław Jurczuk spotkał się tylko raz, w październiku ubiegłego roku.

– Pani starosta obiecała wtedy sprawę załatwić. Prosiła tylko o wyciszenie mediów. Ale od tego czasu robiła jedynie pozorowane działania – relacjonuje kapłan.  

Starostwo twierdzi, że potrzeby mieszkańców powiatu w zakresie opieki są zaspokojone, a ponadto w dwóch placówkach funkcjonujących na terenie powiatu, w tym m.in. właśnie w Czubinie, są jeszcze wolne miejsca.

– Taka odpowiedź jest dla nas kompletnie niezrozumiała. Jak to nie ma osób oczekujących? A na naszej liście chętnych do zamieszkania w naszym DPS to jest niby kto? – pyta ks. Jurczuk, prezes KSNAW.

Nie zgadza się też z innym argumentem starostwa, że umowę na prowadzenie DPS jako realizację zadania z zakresu pomocy społecznej powiat może zawrzeć pod warunkiem zabezpieczenia w budżecie środków finansowych na ten cel. Dalej starostwo twierdzi, że KSNAW nie przystąpiło do konkursu na prowadzenie domu pomocy społecznej ogłoszonego przez powiat w listopadzie 2012 roku.  

– To prawda, konkurs zlecenie prowadzenia Domu Pomocy Społecznej dla dorosłych, dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie zarząd powiatu ogłosił 15 listopada 2012 roku. Jednak w zasadach konkursu było zapisane, że DPS ma być dla minimum 87 osób, tymczasem w naszej ofercie informowaliśmy, że DPS w Brwinowie jest zarejestrowany dla 50 osób. A zatem zarząd powiatu formułując takie zasady, wyeliminował nas z możliwości uczestniczenia w tym konkursie– podnosi ksiądz.

– My nie oczekujemy od powiatu żadnych pieniędzy na prowadzenie placówki, podnosiliśmy to wielokrotnie w naszych pismach skierowanych do starostwa. Chcemy tylko zawrzeć umowę, która pozwoliłaby pozyskać środki z gmin. Nie oczekujmy wsparcia finansowego ze środków powiatu, ale dostrzeżenia praw oraz indywidualnych potrzeb osób niepełnosprawnych i ich rodzin, i odrobiny dobrej woli, by 50 osób z niepełnosprawnością mogło zamieszkać w domu w Brwinowie – stwierdza ks. Jurczuk.

Jego zdaniem, odmowa starostwa może mieć inny powód. Chodzi o to, by do placówki w Brwinowie nie przeszli podopieczni z ośrodka w Czubinie, który prowadzi właśnie powiat pruszkowski.

Nie, bo nie

Działania Stowarzyszenia postanowili wspomóc radni z klubu PiS. Przygotowali nawet stanowisko rady powiatu upoważniające zarząd starostwa do zawarcia umowy z KSNAW. Projekt uchwały przepadł jednak w głosowaniu.

Przeciwko opowiedzieli się radni PO wspierani przez część radnych z Pruszkowskiej Wspólnoty Samorządowej. – Radni ci stwierdzili, że nie widzą potrzeby zawierania umowy, która umożliwiłaby prowadzenie DPS w Brwinowie. Bez podania żadnych merytorycznych argumentów. Nie, bo nie – relacjonuje radna Ewa Borodzicz.

– Chcielibyśmy bardzo doświadczyć wsparcia osób niepełnosprawnych ze strony pani starosty. Niech nie będą to puste zapisy, a realne działanie przynoszące wymierne korzyści tym ludziom w postaci otwarcia nowego domu w Brwinowie, na które wciąż czeka ponad 50 niepełnosprawnych. Mija już 18 miesięcy od naszego pierwszego pisma do starostwa. Dobiega końca druga zima. Do chwili obecnej nasz dom wypełniałby gwar zadowolonych mieszkańców. Niestety, wciąż stoi pusty i tylko echo odpowiada na to wołanie – mówi rozgoryczony ks. Jurczuk.

Anna Ambroziak

NaszDziennik.pl