logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Bankiet z Hunami

Poniedziałek, 31 marca 2014 (02:00)

Rząd nie chce zrezygnować z organizacji roku Polski w Rosji i Rosji w Polsce. Sugeruje raczej zawężenie współpracy.

 

Rok 2015 ma być w stosunkach polsko-rosyjskich czasem poświęconym kulturze. Jak wskazuje poseł Witold Waszczykowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, i termin, i partner jest dość niefortunny, bo nie dość, że Rosja prowadzi nieuznawaną przez Polskę i sojuszników agresywną politykę na Ukrainie, to jeszcze w tym czasie w Polsce będą odbywać się wybory prezydenckie i parlamentarne. –Czy warto prowadzić tego typu działania, jak gdyby nic się nie stało? – pyta poseł.

W ocenie Waszczykowskiego, kontakty z agresorem należy ograniczyć do niezbędnego minimum, rząd powinien gruntownie zweryfikować plany współpracy z Federacją Rosyjską i większość inicjatyw zawiesić.

Tymczasem Bogdan Zdrojewski, minister kultury, pytany o losy Roku uznał, że nie można z dnia na dzień podejmować decyzji, które dotyczą wielu podmiotów, a przygotowania do wydarzenia trwają od 2012 roku. Co więcej, jego resort zakończył już nabór wniosków do programu „Rosja 2015 – Promesa”.

Przygotowań do imprezy nie przerwało też Ministerstwo Spraw Zagranicznych, tłumacząc, że nie łączy wydarzeń o charakterze kulturalno-promocyjnym z sytuacją polityczną wokół konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Sikorski szykuje menu

– W chwili obecnej MSZ rekomenduje dalsze prowadzenie przygotowań do zaplanowanego na przyszły rok Roku Polski w Rosji. Staramy się oddzielać bieżące sprawy polityczne od wymiany kulturalno-społecznej. Rok Polski w Rosji to znakomita okazja do prezentacji naszego stanowiska i poglądów także w kwestiach, w których różnimy się z Rosją, jednak w przypadku negatywnego rozwoju wydarzeń będziemy podejmować odpowiednie decyzje po dogłębnej analizie sytuacji. Odcinanie kontaktów społecznych między Polską a Rosją może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego, tj. ułatwić zadanie tym, którzy chcą przedstawić fałszywy obraz Polski i Polaków – argumentuje resort.

Jak wcześniej tłumaczyła wiceminister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na forum sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, decyzja o imprezie zapadła jeszcze w 2010r., a wtedy trudno było przewidzieć, w jakiej sytuacji politycznej znajdziemy się w 2015 roku.

Formuła współpracy jest szeroka i dopuszcza bardzo ścisłe kontakty polityczne, zacieśnienie relacji ekonomicznych, ale także współpracę regionalną, kulturalną, edukacyjną oraz wymianę młodzieży. – Kiedy planowaliśmy to przedsięwzięcie cztery lata temu, wydawało się, że będzie można skorzystać z całego spektrum możliwości. Dzisiaj widzimy, że wobec wysoce nieodpowiedzialnych, bardzo destrukcyjnych działań strony rosyjskiej część inicjatyw jest poza naszym zasięgiem i jest bezcelowa. Nie bardzo można sobie wyobrazić celowość ścisłych kontaktów politycznych. Otwarta pozostaje kwestia, jak daleko ta formuła zostanie zredukowana – zaznaczyła Pełczyńska-Nałęcz.

W ocenie wiceszefowej resortu, niezależnie od możliwych scenariuszy działań strony rosyjskiej jest pewien aspekt wart kontynuowania. Ma to być wymiar międzyludzki.

Warto przypomnieć, że w związku z wydarzeniami na Ukrainie w ostatnich dniach marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz odwołał zaplanowane na kwiecień br. Forum Regionów Polska – Rosja, które miało się odbyć w Gdyni i w założeniu miało służyć pogłębianiu kontaktów na poziomie lokalnych samorządów. Decyzja nie była konsultowana z MSZ.

Zdaniem Waszczykowskiego, rezygnacja z Forum była właściwą decyzją, ale strona polska powinna też zweryfikować zapisy przyjętej w grudniu ubiegłego roku deklaracji o współpracy polsko-rosyjskiej do 2020 r., która w zaproponowanej wówczas formie nie może przebiegać. Jego zdaniem, są to minimalne działania, jakie muszą być podjęte przeciwko agresorowi.

– W dalszej części oczywiście takie państwo można wykluczyć z różnych światowych imprez kulturowych, sportowych, zawiesić działalność stypendialną, naukowo-badawczą. Zanim jednak sięgniemy po wielkie sankcje gospodarcze mogące mieć obosieczny wymiar, jest całe spektrum działań politycznych, kulturalnych, wojskowych, które są jednostronne, a piętnują agresora, nas nie dotykając – mówi były szef polskiej dyplomacji. I wskazuje, że gdyby patrzeć tylko w kalendarz, to polski parlament powinien teraz przyjąć rewizytę komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy jako odpowiedź na wyjazd polskich parlamentarzystów do Rosji rok wcześniej. Tyle że taki wariant bezwzględnie wyklucza agresywna postawa Rosji. – W obecnej sytuacji nie wyobrażam sobie, że można byłoby podejmować taką delegację w Polsce kolacją, obiadem i proponować jakąś część kulturalną, w której wspólnie moglibyśmy uczestniczyć – kwituje poseł.

Marcin Austyn

Nasz Dziennik