logo
logo
zdjęcie

Krzysztof Losz

Może ludzie mają krótką pamięć?

Poniedziałek, 14 kwietnia 2014 (02:00)

Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zaczyna nabierać rozpędu. Wkrótce nasze ulice zostaną zasłane plakatami, a media będą pełne reklam wyborczych. Na razie jednak kampania ogranicza się do konferencji prasowych, przemówień liderów partyjnych. Nie wiemy oczywiście, jak ta kampania będzie wyglądała, ale zapowiada się podobno – tak przynajmniej twierdzi wielu politologów – bardzo interesująco. Nie wiem, na czym opierają oni swój optymizm, bo na razie wiele czynników wskazuje na to, że ta kampania będzie wyglądać jak poprzednie.

Prawo i Sprawiedliwość gdzieś straciło widoczny jeszcze niedawno impet i przez to największa opozycyjna partia przestała dyktować warunki w kampanii. Odżywa za to Platforma Obywatelska napędzana sondażami, które wskazują, że zaczęła odzyskiwać zaufanie części elektoratu, który wcześniej od PO się odwrócił. Szkoda tylko, że nie oznacza to jednak zmiany jakościowej w partii rządzącej.

Premier Donald Tusk uznał najwyraźniej, że wyborcom nie trzeba niczego konkretnego zaproponować, że można ich znowu oczarować, stosując sprawdzone metody, czego najlepszym przykładem było jego przemówienie podczas konwencji Platformy w Sopocie. PO znowu obiecuje budowę silnego państwa, dającego dobrobyt obywatelom. Tusk liczy najwyraźniej na to, że Polacy mają krótką pamięć, że już zapomnieli o jego wszystkich poprzednich przemówieniach, o obietnicach składanych podczas kampanii wyborczych czy w trackie wygłaszanych kolejnych exposé, gdy szef rządu ogłaszał co rusz „nowe otwarcie” swojego rządu. W Sopocie nie było inaczej. – Celem nadrzędnym polityki zagranicznej musi być bezpieczeństwo i dostatek Polaków, nie chore fantazje ideologów czy wodzów politycznych – stwierdził Donald Tusk. Wszyscy zamarli.

Brawo! Cóż za ważka deklaracja! Nie sądzę, aby ktoś nie zgadzał się z premierem. Tusk wszak powiedział rzecz jak najbardziej oczywistą. Można by mnóstwo miejsca poświęcić przemówieniu premiera. Ale wiele stwierdzeń w nim zawartych – tak jak ten wyżej przytoczony cytat – to tylko pusta retoryka. Bo co stało na przeszkodzie, żeby przez siedem poprzednich lat Tusk prowadził taką politykę, o jakiej mówił w swoim rodzinnym mieście? Kto Tuskowi w tym przeszkadzał, kto sypał piasek w rządowe tryby? Winnych łatwo wskazać: to sam Donald Tusk i przyjaciele. Sami sobie przeszkadzają.

Krzysztof Losz

Aktualizacja 14 kwietnia 2014 (02:00)

Nasz Dziennik