logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ -

Przewodnik po szlakach ludzkiego życia

Środa, 16 kwietnia 2014 (10:03)

Z Urszulą Jadwigą Własiuk, prezes Fundacji Szlaki Papieskie, autorką wystawy „Karol Wojtyła na turystycznym szlaku”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Na Uniwersytecie Rzeszowskim zostanie otwarta dzisiaj wystawa „Karol Wojtyła na turystycznym szlaku” przygotowana przez Fundację Szlaki Papieskie. Skąd wziął się pomysł jej zorganizowania?

– Wystawa została przygotowana na prośbę Uniwersytetu Rzeszowskiego, którego Jan Paweł II był pierwszym doktorem honoris causa. W czerwcu 2013 r. podczas pogrzebu ks. kard. Stanisława Nagy’ego spotkaliśmy się z ówczesnym ordynariuszem rzeszowskim ks. bp. Kazimierzem Górnym, który poprosił o pomoc w zorganizowaniu wystawy na Uniwersytecie Rzeszowskim. Później skontaktował się z nami dr Jerzy Horwat – kierownik Muzeum Uniwersytetu Rzeszowskiego, z którym uzgodniliśmy szczegóły.

Pierwsze pilotażowe tablice wprowadzające do wystawy oglądali ks. kard. Dziwisz i siostra Blanka Szymańska – dyrektor Centrum Oświatowo-Dydaktycznego w Ełku, która zadeklarowała chęć zakupu wystawy do Wigier. Tym sposobem wystawę przygotowaną z myślą o URz., który m.in. w ten sposób chce uczcić kanonizację swego pierwszego doktora honoris causa, będą mogli oglądać mieszkańcy także innych regionów Polski. Patronat nad tą wystawą objęli metropolita krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz, ordynariusz ełcki ks. bp Jerzy Mazur i obecny ordynariusz rzeszowski ks. bp Jan Wątroba. Wystawę będzie można wypożyczyć, wystarczy zwrócić się do naszej fundacji.

Co jest głównym tematem ekspozycji?

– Wystawa stanowi przegląd Szlaków Papieskich na terenie Polski. Są na niej zdjęcia Karola Wojtyły z krótką charakterystyką regionów, których dotyczą, oraz opisem najważniejszych wydarzeń z udziałem ks. Wojtyły. Głównym tematem, jaki porusza wystawa, jest turystyka i wyprawy przyszłego Papieża. Przedstawienia turystycznych wypraw są oparte zarówno na dokumentacji Fundacji Szlaki Papieskie, jak i na wspomnieniach i zdjęciach osób, które wędrowały z ks. Wojtyłą. Można powiedzieć, że wystawa jest spojrzeniem na Polskę oczami Karola Wojtyły, który wędrując poznawał Polskę.

Te wędrówki po latach miały też przełożenie na wypowiedzi biskupa krakowskiego, a także Papieża. Często podczas swoich pielgrzymek w danym regionie Ojciec Święty wspominał swoje wcześniejsze wędrówki w tych miejscach. To wszystko jakby za nim szło, aż do Rzymu, na Stolicę Piotrową.

Skąd pochodzą te fotografie i co przedstawiają?

– Są to zdjęcia pochodzące z archiwów osób bądź robione przez osoby, które wędrowały razem z ks. Karolem Wojtyłą. Ciekawostką jest materiał zdjęciowy, jaki otrzymałam od Aleksandra Jagły ze „Środowiska”, który notabene jest autorem zdjęcia znajdującego się na okładce wszystkich przewodników po szlakach papieskich. Pan Jagła ofiarował diecezji ełckiej kajak, którym pływał podczas wypraw kajakowych z ks. Wojtyłą.

Kajak identyczny jak ten, którym pływał Karol Wojtyła i – co ważne – poświęcony przez przyszłego Papieża jest dzisiaj częścią ekspozycji w Wigrach. Zdjęcia wykonane przez Aleksandra Jagłę ze wspólnych wypraw kajakowych z ks. Wojtyłą są właśnie na wystawie w Rzeszowie.  Są także zdjęcia z wędrówek Karola Wojtyły po Bieszczadach i Beskidzie Niskim autorstwa Jerzego Riegera, są też zdjęcia z archiwum ks. Mariana Wójtowicza, który wędrował z ks. Wojtyłą po górach jeszcze jako student. Nie zabrakło też zdjęć z archiwum państwa Wisłockich, którzy pływali z Karolem Wojtyłą na kajakach, i wielu innych osób. Wszystkie zdjęcia są opatrzone komentarzem i skrupulatnie opisane. Wędrówki papieskie przedstawione na wystawie zostały podzielone w taki sam sposób jak w przypadku wspomnianych już przewodników: czyli na pasma górskie oraz krainy jezior i rzek.  

Czy możemy mówić o jakiejś konkretnej liczbie szlaków papieskich w Polsce?

– Trudno powiedzieć, bo nigdy ich nie liczyliśmy, tak jak ks. Wojtyła nie liczył ani wysokości szczytów, które zdobywał, ani wycieczek, jakie odbywał. On po prostu wychodził w góry czy pływał po jeziorach, bo miał tam, jak sam mówił, „jakby lepszy kontakt z Panem Bogiem”. W tym pięknie przyrody upatrywał Bożą moc. Trudno patrzeć na te szlaki inaczej, niż czynił to sam Jan Paweł II. Dlatego nie chcemy iść w kierunku komercji, aby nie zagubić przesłania duchowego szlaków papieskich wyrażonego w słowach „Pilnujcie mi tych szlaków”, nad którymi warto głębiej się zastanowić.    

To słowa Papieża, a także tytuł Pani pierwszej książki. Jaki jest ich rodowód?

– Był to szczegół, który przez wielu nie został nawet zauważony, a mnie utkwił w pamięci. Mianowicie w Nowym Targu, w 1979 r., po Mszy św. do Ojca Świętego podeszli górale oraz przewodnicy i wręczyli mu klucze do Papieskiej Bacówki na Turbaczu – kaplicy partyzanckiej zbudowanej na planie Krzyża Virtuti Militari. Jan Paweł II, poklepując jednego z nich po ramieniu, powiedział: „Pilnujcie mi tych szlaków”. Słowa te zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Dlatego użyłam ich jako tytułu swojej pierwszej publikacji. Obawiałam się, czy nie będzie nadużyciem, ale Ojciec Święty napisał mi list z podziękowaniem za książeczkę i potwierdził swoje słowa z przesłaniem, by służyły wszystkim, którzy chodzą po górach.

Szczególne miejsce na papieskich szlakach zajmowały góry. Które góry Karol Wojtyła odwiedzał najczęściej?

– Na pewno bardzo często bywał w Gorcach, które były blisko Krakowa. Ta bliskość pozwalała na krótkie, nawet jednodniowe wycieczki. Bywał tam zarówno latem, jak i zimą, kiedy jeździł na nartach. Odwiedzał również Tatry ze względu na doskonałe warunki narciarskie. Przez wiele lat niemal każdego roku bywał u sióstr w Jaszczurówce, skąd udawał się na narty. Zastanawiające jest również pragnienie, jakie Ojciec Święty wyraził pod koniec życia, mianowicie, że chciałby jeszcze być w Bieszczadach. Bieszczady, Beskid Niski – myślę, że te góry bardzo lubił. Zresztą trudno się temu dziwić, bo były to miejsca z dala od ludzi, gdzie panowała cisza i gdzie niczym niezmącona przyroda była chyba najpiękniejsza, i to wszystko bardzo ks. Wojtyle odpowiadało. Sądząc po tej wypowiedzi, kto wie, czy właśnie nie Bieszczady były najbliższe Ojcu Świętemu.  

Co było magnesem, który przyciągał Papieża Wojtyłę do wędrowania?

– Karol Wojtyła został wychowany w szkole okresu międzywojennego, gdzie byli nauczyciele tacy jak Czesław Panczakiewicz, którzy nie tylko przekazywali wiedzę, ale przede wszystkim kształtowali młodzież. Był to również moment, kiedy ówczesne przedwojenne Polskie Towarzystwo Turystyczne oznaczało nowe szlaki. Oznaczony był wówczas – właśnie przez Panczakiewicza – pierwszy szlak turystyczny z Wadowic na Leskowiec. Również atmosfera sprzyjała, by zachęcać młodzież do wędrówek.

Był to zatem pierwszy impuls, jednak decydujące znaczenie miały chyba wyprawy już po wojnie z Jerzym Ciesielskim, który lubił wycieczki, ale przy tym szukał ducha. Myślę, że to pragnienie głębi połączyło tych dwóch wielkich ludzi, którzy stworzyli coś pięknego, coś, o czym dziś możemy mówić. Stworzyli obraz turystyki nie bezmyślnej czy nastawionej na tanią rozrywkę, czy wyłącznie zdobywanie np. nowych szczytów, tylko szukali w tych wyprawach czegoś głębszego. Ten aspekt głębi wędrowania można znaleźć w książce „Zapis drogi”, która jest darem od przyjaciół ze szlaków kajakowych dla Ojca Świętego na pięćdziesięciolecie Jego kapłaństwa.

Przed nami kanonizacja bł. Jana Pawła II...

– Tak. Nie jest tak, że Ojciec Święty jawi się przede mną osobno jako turysta, osobno jako kapłan czy święty. Gdy przebywam w atmosferze życia Jana Pawła II, czytam Jego prace czy poznaję pewne fakty z Jego życia, wszystko łączy mi się w jedną całość, a wspólnym mianownikiem jest Bóg i wiara.

Myślę też, że szlaki papieskie przybliżają każdemu człowiekowi Ojca Świętego, tak po ludzku. Papież staje się nam bliższy przez to, że można go postrzegać w taki sposób, w jaki widzi się przyjaciół, kolegów na górskim szlaku. Ojciec Święty jest na tym szlaku, idąc na przodzie, On nas prowadzi. To jest Papież Przewodnik, a to Jego przewodnictwo przekłada się na różne sfery naszego życia.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl