Nad jeziorem Brożane, w miejscu gdzie enkawudziści ładowali ciała zabitych żołnierzy Armii Krajowej na samochody i wywozili w kierunku wschodnim, stanął 8-metrowy krzyż z pamiątkową tablicą.
Fundatorem krzyża z drewna dębowego jest Stowarzyszenie Poszukiwań Miejsc Walk i Martyrologii oraz Mogił Wojennych „Leśni”. Krzyż stanął przy leśnej drodze okalającej jezioro Brożane. Blisko dawnego przepustu wodnego, na którym według relacji świadków podczas bitwy ustawiony był ciężki karabin maszynowy siejący spustoszenie wśród żołnierzy Armii Krajowej. Przesmykiem tym wielu z nich próbowało się wydostać z okrążenia urządzonego przez NKWD.
– Jeśli tylko nasz się pokazał koło tego przepustu, zaraz był koszony serią z tego sowieckiego karabinu. Wielu moich kolegów z oddziału tam poległo –wspomina porucznik AK Marian Tananis, żołnierz z oddziału sierż. Władysława Stefanowskiego „Groma”, który również mógł zginąć nad Brożanem. Według relacji Tananisa, enkawudziści dobijali rannych. Ciała ściągano na przepust, ładowano na skrzynię wojskowych samochodów i wywożono drogą Giby – Rygol w kierunku wschodnim.
„Żołnierzom augustowskiego i suwalskiego Obwodu AK – AKO z oddziałów sierż. Władysława Stefanowskiego ’Groma’ i ppor. Józefa Sulżyńskiego ’Brzozy’, którzy 12 lipca 1945 roku podczas Obławy Augustowskiej stoczyli nad jeziorem Brożane kilkudniową bitwę z przeważającymi siłami Armii Czerwonej. Cześć ich pamięci” – głosi napis na tablicy umieszczonej na krzyżu.
Miejsce, w którym stanął krzyż, jest szczególne także ze względu na odkrycia, jakich dokonali tu w ubiegłym roku podczas prac poszukiwawczych członkowie Stowarzyszenia „Leśni”. Wśród odkrytych wówczas znalezisk znajdował się medalik oraz wojskowy guzik z orłem. Podjęto też mnóstwo łusek i pocisków karabinowych oraz pistoletowych, odłamków moździerzowych. Na pozycjach zajmowanych przez oprawców z NKWD odnaleziono łuski z broni sowieckiej, najwięcej z pistoletu maszynowego popularnie zwanego pepeszą.
Okazuje się, że okolice Brożanego były również miejscem spotkań dawniejszych bojowników o wolność Polski. – Nad pobliskim Jeziorem Płaskim jest mogiła powstańców styczniowych. Blisko niej odkryliśmy niedawno obozowisko powstańcze. Aby upamiętnić te miejsca, w tym samym czasie, kiedy ustawialiśmy krzyż żołnierzom Armii Krajowej nad Brożanem, postawiliśmy również krzyż oraz obelisk powstańcom styczniowym nad Jeziorem Płaskie – relacjonuje Tomasz Kiełczewski, prezes Stowarzyszenia „Leśni”. Powstańczy krzyż wraz z tabliczką to rekonstrukcja dawnego krzyża wykonanego w roku 1923.
Poświęcenie obu krzyży planowane jest na 14 lub 15 czerwca, w trakcie II Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu śladami Obławy Augustowskiej z lipca 1945 roku. Wezmą w nim udział m.in. motocykliści z Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego na czele z Wiktorem Węgrzynem. Termin tych uroczystości bliski jest 69. rocznicy obławy augustowskiej i bitwy nad Brożanem.
Do bitwy nad jeziorem Brożane doszło już w pierwszych dniach obławy augustowskiej. 12 lipca 1945r. oddziały sowieckie w sile kilku tysięcy podeszły z kilku stron pod las przyległy do jeziora. W lesie tym zgrupowane były największe oddziały AK ziemi augustowskiej i suwalskiej dowodzone przez sierż. Władysława Stefanowskiego ps. „Grom” oraz ppor. Józefa Sulżyńskiego „Brzozę”. Większości żołnierzy „Brzozy” i jemu samemu udało się ewakuować znad Brożanego przed zamknięciem przez NKWD okrążenia. W lesie zostało z dowódcą około 140 żołnierzy „Groma” i część żołnierzy „Brzozy”. Oddziały NKWD skierowały w ich stronę zmasowany ogień. Użyto m.in. ciężkich karabinów maszynowych, granatów i moździerzy. Bitwa była nierówna. Mimo to krwawa batalia trwała aż trzy dni. Ocaleli jedynie nieliczni żołnierze Armii Krajowej. Ci, których Sowieci podczas bitwy aresztowali, zginęli niedługo potem wraz z innymi ofiarami obławy augustowskiej. Do dziś nie jest znana dokładna liczba poległych nad Brożanem i miejsce ich spoczynku.

