logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Nietykalny generał

Piątek, 25 kwietnia 2014 (02:04)

Rosja nie pozwala ruszyć pomnika kata wileńskiej Armii Krajowej.

W pisemnej odpowiedzi na pismo Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która wnioskowała o przeniesienie pomnika gen. Iwana Czerniachowskiego na teren obwodu kaliningradzkiego, władze Rosji powiadomiły, że nie widzą przyczyn, dla których pomnik miałby zostać z Pieniężna usunięty. 4 maja będzie pod nim świętować grupa 300 rosyjskich motocyklistów. Ale z imprezy wycofał się Nikołaj Cukanow, gubernator obwodu kaliningradzkiego.

Odpowiedź z rosyjskiej ambasady Rada dostała tuż przed świętami.

– Rosjanie piszą, że gen. Czerniachowski jest dla nich bohaterem wojny ojczyźnianej – mówi „Naszemu Dziennikowi” Adam Siwek, naczelnik wydziału krajowego ROPWiM. – Będziemy teraz czynić starania o przeprowadzenie spotkania z przedstawicielami strony rosyjskiej, na którym chcemy rozmawiać o sprawie przeniesienia pomnika z Pieniężna, a nie o sprawach historycznych, bowiem nasze spojrzenia na historię związaną z działalnością gen. Czerniachowskiego są diametralnie różne i tu do wspólnego zdania nie dojdziemy – dodaje.

Władze obwodu kaliningradzkiego wystąpiły do Rady o zgodę na remont pomnika.

Przymiarki mera

Przed świętami w ratuszu w Pieniężnie złożył wizytę Aleksiej Zalivackij, mer miasta Mamonowo położonego 5 kilometrów od granicy z Polską. – Mer poinformował mnie, że 4 maja zamierza przyjechać pod pomnik gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie kilkusetosobowa grupa motocyklistów z Rosji. Jak powiedział, nie będzie w niej gubernatora Nikołaja Cukanowa. Sam Zalivackij również nic nie wspomniał o tym, aby miał zamiar uczestniczyć w tej wizycie – relacjonuje Kazimierz Kiejdo, burmistrz Pieniężna. – Poinformowałem mera, że jeżeli chcą przyjechać pod pomnik w tak licznej grupie, powinni zgodnie z ustawą o zgromadzeniach publicznych wystąpić do mnie na piśmie o pozwolenie – tłumaczy burmistrz. Do tej pory organizatorzy wyprawy nie złożyli takiego wniosku.

Rosjanie najwyraźniej nie zamierzają pogodzić się z uchwałą radnych Pieniężna o usunięciu monumentu. – Mer pytał również, czy wyrażam zgodę na przeprowadzenie remontu pomnika Czerniachowskiego. Powiedziałem mu, że wszelkie kwestie związane z tym pomnikiem musi ustalać z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gdyż po przyjęciu przez Radę uchwały w sprawie pomnika teraz ona zajmuje się tą sprawą – tłumaczy burmistrz Pieniężna.

Mamonowo i Pieniężno sześć lat temu zawarły umowę o partnerstwie. Jej zasadniczym celem miała być współpraca gospodarcza, jednak w opinii burmistrza Pieniężna stronie rosyjskiej od początku chodziło o coś innego. –Podpisując umowę partnerską z Mamonowem, myśleliśmy m.in. o wspólnym pisaniu projektów w celu pozyskania środków z programów UE np. dotyczących ochrony wód Bałtyku. Jednak w ciągu tych 6 lat skierowałem do władz Mamonowa około 8 propozycji współpracy gospodarczej, bez żadnej odpowiedzi z ich strony – opowiada Kiejdo.

– Teraz widzę, że podpisując umowę o partnerstwie, władze Mamonowa interesował głównie pomnik gen. Czerniachowskiego. Już wtedy, 6 lat temu, chwilę po podpisaniu tej umowy mer Mamonowa zaproponował wspólne udanie się pod ten pomnik, aby złożyć kwiaty. Zdecydowanie odmówiłem – wspomina burmistrz.

Według pierwotnych planów do Pieniężna i Braniewa, gdzie jest cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej, miał przyjechać Nikołaj Cukanow, gubernator obwodu kaliningradzkiego. Taką informację gubernator przekazał władzom powiatu i miasta. Zdaniem burmistrza Braniewa, po nagłośnieniu tych planów przez „Nasz Dziennik” gubernator zmienił plany.

– Po tym artykule powstała taka awantura, że gubernator Cukanow do Pieniężna zapewne nie przyjedzie – mówi Henryk Mroziński, burmistrz Braniewa. Informację tę w rozmowie z burmistrzem Pieniężna potwierdził mer Mamonowa. Co nie zmienia faktu, że w uroczystościach 4 maja w Braniewie Cukanow będzie brał udział.

Generał Iwan Daniłowicz Czerniachowski nazwany przez polskich historyków katem wileńskiej AK był odpowiedzialny m.in. za likwidację polskich oddziałów na Wileńszczyźnie (w sumie około 8 tys. żołnierzy). Obecnie sprawą realizacji uchwały Pięniężna dotyczącą usunięcia upiornego monumentu zajmuje się ROPWiM. Rada zaproponowała jego przeniesienie na teren Federacji Rosyjskiej. Z taką pisemną ofertą, określoną mianem „najlepszej”, wystąpił Andrzej Kunert, sekretarz ROPWiM, do Aleksandra Aleksiejewa, ambasadora Federacji Rosyjskiej. Rosjanie wniosek odrzucili.

Adam Białous

Aktualizacja 25 kwietnia 2014 (09:42)

Nasz Dziennik