Trzy czaszki z wyraźnymi śladami przestrzału znaleźli wczoraj archeolodzy na terenie dawnego więzienia UB w Białymstoku.
Potwierdza się teza postawiona przez historyków po zakończeniu drugiego etapu prac w październiku 2013 r., że w więziennym ogrodzie przy ul. Kopernika odkryto rozległe pole grobowe. Najpewniej spoczywają w nim ofiary zbrodni sowieckich i niemieckich.
Do tej pory eksplorowano już 11 jam, wciąż odkrywane są nowe. Wczoraj pomiędzy dwoma badanymi obecnie dołami zlokalizowano kolejny. Już w wierzchniej warstwie znaleziono szczątki kolejnych dwóch osób. Liczba odkrytych do tej pory szkieletów przekroczyła więc 50.
Praktycznie w każdej jamie grobowej odnajdowane są przedmioty, guziki, w tym wojskowe, monety, a także różaniec, łańcuszek, lusterko, pierścionek oraz wiele elementów garderoby. Wszystkie rzeczy trafią do rąk fachowców, którzy po oczyszczeniu i zbadaniu będą mogli o nich dużo powiedzieć. W badanym od poniedziałku grobie, oznaczonym nr. 1, odkryto kolejne szkielety, w sumie jest już ich 13, a zdjęto jedynie wierzchnie warstwy jamy. Trzy czaszki noszą wyraźne ślady przestrzału. Według wstępnej oceny specjalistów, mamy do czynienia z mogiłą egzekucyjną. Zamordowane osoby stały nad nią w chwili śmierci. –Ofiary stały lub klęczały nad dołem, tyłem do katów, ułożenie szkieletów świadczy, że padały z rozpostartymi ramionami, twarzą do dołu. Prawdopodobnie zostały rozstrzelane z broni długiej Mauser. Tych, którzy przeżyli egzekucję, dobijano strzałem z pistoletu Parabellum – mówi prokurator Zbigniew Kulikowski z białostockiego IPN, który prowadzi śledztwo w sprawie ofiar zbrodni komunistycznych i nazistowskich w latach 1944-1956. W jamie egzekucyjnej znaleziono już 9 łusek z niemieckiej broni – 6 z broni długiej typu Mauser oraz 2 z broni krótkiej typu Parabellum.
Według historyków, wiele wskazuje na to, że egzekucji ofiar z jamy nr 1 mogli dokonać Niemcy. – Z naszej wiedzy na temat więzienia przy ulicy Kopernika wynika, że w przywięziennym ogrodzie egzekucji dokonywali podczas okupacji Niemcy. UB swoje ofiary mordowało w piwnicach więzienia, a dopiero potem, w sposób skryty, chowało je m.in. na terenie ogrodu – tłumaczy dr Marcin Zwolski, autor albumu IPN pt. „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim”. –Mamy materiały historyczne, z których wynika, że Niemcy na terenie ogrodu wykonali co najmniej kilka egzekucji – dodaje.
Na rozległym polu grobowym w kilku jamach szkielety leżały w sposób dość regularny, szczególnie w grobie egzekucyjnym, w pozostałych były splątane ze sobą i przemieszane. Te pochówki wykonano w wielkim pośpiechu. Różne sposoby grzebania mogą świadczyć, że archeolodzy odnajdują ofiary zarówno Niemców, jak i Sowietów. Być może UB celowo grzebał je w obrębie wcześniejszych pochówków niemieckich, by zatrzeć dowody winy.
– Rozpoczynając prace na terenie dawnego przywięziennego ogrodu, przypuszczaliśmy, że znajdziemy tu ofiary zbrodni komunistycznych oraz nazistowskich, na to wskazywały bowiem dokumenty – mówi Zwolski.
Różny jest też wiek i płeć odnajdywanych osób. Większość to mężczyźni, ale są też szkielety kobiet, dzieci, a nawet noworodków.

