logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Krajowa Rada prześwietla

Sobota, 17 maja 2014 (02:00)

Aktualizacja: Sobota, 17 maja 2014 (09:46)

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji opieszale reaguje na skargi obywatelskie. Za to skrupulatnie sprawdza, kto jest ich autorem.

Gdy obywatel składa skargę do KRRiT na złamanie prawa przez nadawcę telewizyjnego, musi liczyć się z tym, że najpierw zostanie przez Krajową Radę „prześwietlony”: kim jest, jaką zajmuje pozycję społeczną i zawodową, gdzie pracuje. Gdy już urząd zgromadzi sobie tylko znanymi kanałami informacje o obywatelu, przesyła je wraz ze skargą do obwinionego nadawcy, żeby ten – zanim ustosunkuje się do zarzutów – wiedział, z kim ma do czynienia. Nie trzeba dodawać, że w wyniku „informacyjnej nadgorliwości” procedura reagowania na skargi obywatelskie ulega wydłużeniu. Autor skargi, zamiast otrzymać odpowiedź w kodeksowym terminie jednego miesiąca, musi czekać wiele miesięcy.

Przekonał się o tym o. Dariusz Drążek CSsR, który trzykrotnie kierował do Krajowej Rady skargi na postępowanie mediów. Chodziło m.in. o niedozwoloną reklamę i godzenie przez dziennikarzy w dobre imię osoby powszechnie znanej. Skargi przesłał drogą e-mailową na formularzu ze strony KRRiT w lipcu, październiku i grudniu ubiegłego roku, za każdym razem prosząc o odpowiedź drogą elektroniczną. Odpowiedzi nadeszły na przełomie kwietnia i maja tego roku, a więc odpowiednio po pięciu, siedmiu i dziewięciu miesiącach od złożenia kolejnych skarg. Mimo że kodeks postępowania administracyjnego daje Krajowej Radzie na odpowiedź miesiąc.

– Nadawcy, do których zwróciła się KRRiT o wyjaśnienia, odpowiedzieli w terminie miesiąca, więc nie wiem, dlaczego Rada tak długo zwlekała za każdym razem z odpowiedzią na skargę – zastanawia się o. Drążek.

KRRiT, do której zwróciliśmy się z zapytaniem w tej sprawie, nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że pierwszy etap rozpatrywania skargi ma charakter nieformalny, a postępowanie wszczyna dopiero wtedy, gdy skarga okaże się zasadna.

„Nie każda korespondencja skierowana do KRRiT jest przedmiotem postępowania wszczynanego w trybie Kodeksu postępowania administracyjnego. Korespondencja kierowana do KRRiT przez odbiorców programów w sprawach dotyczących domniemanych naruszeń prawnych w działalności programowej stanowi sygnał wstępny, który może, ale nie musi, doprowadzić do wydania decyzji administracyjnej” – odpisało biuro prasowe urzędu.

Na nieprzestrzeganiu terminów przez Krajową Radę nie kończą się zarzuty o. Drążka. – Na skanach pism KRRiT, także tych skierowanych przez Krajową Radę do nadawców, zamieszczona była adnotacja, że autor skargi jest „dziennikarzem Radia Maryja i TV Trwam”. Tymczasem ja o tym Krajowej Rady nie informowałem. Występowałem prywatnie, jako obywatel. Skąd KRRiT wiedziała, że chodzi właśnie o mnie, a nie o kogoś innego o tym samym imieniu i nazwisku? – zastanawia się o. Drążek. – Podałem wprawdzie adres do korespondencji, ale to nie był adres klasztoru. Rada musiała chyba wszcząć jakieś postępowanie w celu identyfikacji mojej osoby, zebrać dane – mówi nasz rozmówca. – Po co KRRiT ustalała mój zawód i gdzie pracuję? I dlaczego ujawniła wszystkie dane nadawcom, na których się poskarżyłem? Przecież do rozpatrzenia skargi nie było to potrzebne – podkreśla.

– Mam trzech kolegów nauczycieli o tym samym imieniu i nazwisku. Gdyby jeden z nich był autorem podobnej skargi, to ciekawe, jak zakwalifikowałaby go KRRiT. Czy sprecyzowałaby, w której szkole uczy? – mówi jeden z prawników, z którym konsultujemy problem.

– Do czasu rozpoczęcia w KRRiT procedury, w następstwie której zostanie wydana decyzja administracyjna, podejmowane są działania wstępne o charakterze wyjaśniającym. Jeśli zarzuty zostaną potwierdzone, nadawca otrzymuje w trybie kodeksowym informację dotyczącą wszczęcia postępowania zmierzającego do ukarania – wyjaśnia w zastępstwie rzecznika prasowego Izabela Wojciechowska z zespołu prasowego KRRiT. – Ustawa o radiofonii i telewizji stanowi, iż kary pieniężnej nie można nałożyć, jeżeli od naruszenia obowiązku upłynął jeden rok (art. 53 ust. 4) – dodaje. I zaraz lepiej rozumiemy, o co chodzi.

– To, o czym mówi KRRiT, to jest osobne postępowanie. Czym innym jest procedura prowadząca do ukarania nadawcy, a czym innym rozpatrzenie skargi obywatela. Krajowa Rada ma obowiązek odpowiedzieć na skargę w kodeksowym terminie – wyjaśnia mec. Krzysztof Wąsowski, specjalista w dziedzinie prawa administracyjnego.

Ojciec Dariusz Drążek zwraca uwagę, że ujawniając stacjom telewizyjnym wrażliwe dane, KRRiT otwiera przed nimi furtkę do ewentualnego użycia wobec autora skargi środków nacisku czy perswazji. Ustawa o ochronie danych osobowych zakazuje urzędom państwowym zbierania i gromadzenia danych o obywatelu, które wychodzą poza zakres rozpatrywanej sprawy. Nakazuje także chronić dane personalne, aby nie dostały się w niepowołane ręce.

– KRRiT nie miała podstaw, aby ujawniać nadawcom dane osobowe autora skargi, ponieważ ani nadawcy, ani skarżący nie są „stronami” tego postępowania administracyjnego. W postępowaniu skargowym sprawa toczy się tylko pomiędzy organem a „uczestnikiem” postępowania, tj. autorem skargi. Obywatel kieruje skargę do KRRiT, a rolą Krajowej Rady jest ocenić jej zasadność i udzielić odpowiedzi, a nie „pośredniczyć” w wyimaginowanym sporze pomiędzy obywatelem a nadawcą telewizyjnym. Tu nie ma sporu pomiędzy stronami, lecz jest odpowiedź organu na skargę. Dlatego przekazanie komukolwiek, w tym wypadku – nadawcom, danych osobowych autora skargi jest niewątpliwie nadużyciem ze strony Krajowej Rady – twierdzi mec. Krzysztof Wąsowski.

Co powie GIODO?

– Zamierzam wystąpić w tej sprawie z zapytaniem do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych – zapowiada o. Drążek. Według poseł Barbary Bubuli (PiS), GIODO powinien zainteresować się tą sprawą, ponieważ ma ona szerszy kontekst.

– Z poselskiego doświadczenia wiem, że z traktowaniem skarg obywateli mamy w Polsce problem. Instytucje państwowe, do których trafiają skargi, zamiast wykorzystać je do poprawy funkcjonowania struktur i lepszego egzekwowania prawa, piętnują autorów skarg i narażają na szykany, ujawniając ich dane osobowe – twierdzi poseł Bubula. – To zniechęca ludzi do zajmowania postawy obywatelskiej i zgłaszania sprzeciwu wobec nieprawidłowości – dodaje.

KRRiT broni się przed zarzutami tym, że duchowny jest osobą publicznie znaną. „Ojciec Dariusz Drążek jako dziennikarz mediów kierowanych przez ks. Tadeusza Rydzyka, uczestnik konferencji poświęconych zagadnieniom ze sfery mediów audiowizualnych, bloger i użytkownik portali społecznościowych, autor artykułów prasowych, audycji radiowych i telewizyjnych, wykładowca uczelniany jest osobą znaną publicznie” – pisze biuro prasowe KRRiT. „Jako adres korespondencyjny w swoich wystąpieniach do KRRiT o. Dariusz Drążek wskazuje siedzibę Biblioteki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, co także stanowi informację powszechnie dostępną. Nazwisko o. Dariusza Drążka zostało ujawnione tylko raz, podczas wyjaśniania z nadawcą zarzutu naruszenia dóbr osobistych postawionego w imieniu dyrektora Radia Maryja ks. Tadeusza Rydzyka. W naszej opinii, biorąc pod uwagę fakt, iż w obronie dobrego imienia wystąpił nie sam zainteresowany, jak to jest zazwyczaj, a osoba trzecia, jak wykazano powyżej, publicznie znana i związana z mediami zarządzanymi przez ks. dyr. Tadeusza Rydzyka, nie zachodziły okoliczności uzasadniające zastosowanie zwyczajowej formuły informującej, iż dane osobowe znajdują się w dokumentacji KRRiT. W innych sprawach prowadzonych na podstawie korespondencji skierowanej do KRRiT przez osoby uprawiające różnego rodzaju działalność publiczną stosowane są analogiczne zasady, które nie spotykały się z krytyką ze strony tych osób” – czytamy w odpowiedzi.

Według ustawy o ochronie danych osobowych, administrator danych, w tym wypadku KRRiT, jest zobowiązany do ich ochrony. Musi także udzielić zainteresowanej osobie informacji, jakie dane o niej zawiera zbiór, w jaki sposób je zebrano, w jakim celu są one przetwarzane i komu zostały udostępnione. Osoba zainteresowana ma prawo zgłosić sprzeciw wobec przekazania jej danych innemu podmiotowi, a także skierować skargę do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

GIODO może wydać zalecenia podmiotowi, którego dotyczy skarga, zażądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko osobom winnym uchybień w procesie przetwarzania danych osobowych, a nawet skierować do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Postępowanie KRRiT w sprawie skarg telewidzów będzie też wyjaśniane na posiedzeniach sejmowej i senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu podczas rozpatrywania sprawozdania Krajowej Rady. Posiedzenie komisji sejmowej wyznaczone zostało na 11 czerwca.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik