logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Przemoc kroczy za konwencją

Poniedziałek, 26 maja 2014 (02:00)

Aktualizacja: Wtorek, 27 maja 2014 (12:07)

Kontrowersyjna konwencja antyprzemocowa powinna stać się przedmiotem debaty społecznej.

Rząd nie ma prawa przyjąć tzw. konwencji stambulskiej przed wysłuchaniem głosu społeczeństwa – podkreślają eksperci. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris przygotował obszerny raport na temat dokumentu Rady Europy.

– Jest to obiektywny raport, to nie jest jedna strona światopoglądowego sporu, autorzy raportu pokazali konwencję w świetle obowiązującego w Polsce prawa, wykorzystując wzorzec konstytucyjny – podkreśla mec. Joanna Potocka z Ordo Iuris. – Konwencja nie wprowadza do porządku polskiego prawa nic nowego, natomiast wprowadza wiele złego w obszarach wiedzy, propagandy, informacji, które będą służyły upowszechnianiu pewnej określonej ideologii, a które niekoniecznie muszą polegać na prawdzie – podkreśla.

Doktor Joanna Banasiuk z Ordo Iuris, pod kierunkiem której powstał raport, podkreśla, że konwencja jest przejawem działań zmierzających do przyjęcia przez państwa członkowskie RE „przemocy jako zjawiska uwarunkowanego płcią społeczno-kulturową”. Według tego założenia przemoc wobec kobiet ma charakter strukturalny.

– Mamy już odpowiednie instrumenty w naszym prawie, one funkcjonują bardzo dobrze, co pokazują wskaźniki – podkreśla Banasiuk. – W przypadku konwencji mamy do czynienia z szeregiem rozwiązań, które są sprzeczne z polską konstytucją – dodaje. – Konwencja wprowadza model budujący instrumentarium i organy, które będą wymuszać wprowadzanie do świadomości Polaków, dzieci i młodzieży całkowicie niebadanej i nieudokumentowanej ideologii gender – ocenia Potocka.

– Raport pokazuje w sposób rzetelny, że konwencja Rady Europy jest konwencją zbędną, jest manifestem ideologicznym, stawia za wzór te kraje, w których wskaźnik przemocy jest najwyższy – podkreśla Magdalena Korzekwa. Według raportu paradoksalnie są to kraje skandynawskie: Dania, Szwecja, Finlandia, gdzie wskaźnik przemocy waha się w granicach 46-52 proc., które przyjęły wcześniej założenia ideologiczne propagowane przez konwencję. Tymczasem w Polsce wskaźnik ten jest mniejszy niż 20 procent.

Na zapisy konwencji niosące zagrożenia ideologiczne dla dzieci i naruszające prawa rodziców do wychowania wskazuje Anna Zdort. –Będzie możliwość wprowadzenia do szkół określonej ideologii. Nie wiedzy, ale właśnie ideologii – mówi. – Konwencja wprowadza pewne założenia ideologiczne i tym samym narusza wolność rodziców do wychowania dzieci – dodaje.

Prawnicy podkreślają, że konwencja będzie otwierała na propagowanie aborcji.

– Analizy rządowe milczą, ale dogłębna analiza podobnych aktów konwencji Organizacji Państw Amerykańskich pozwala sądzić, że konwencja ta będzie służyć upowszechnianiu aborcji – podkreśla Korzekwa.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik