logo
logo
zdjęcie

Tomasz Elbanowski

Rządowa propaganda

Piątek, 30 maja 2014 (18:08)

Sejm przyjął nowelizację ustawy o oświacie dotyczącą podręczników szkolnych. Nowela przewiduje, że od września 2014 r. z bezpłatnych podręczników korzystać będą uczniowie pierwszych klas szkół podstawowych, a od 2017 r. wszyscy uczniowie podstawówek i gimnazjów.

Rządowy podręcznik jest działaniem tylko i wyłącznie propagandowym, którego celem jest odwrócenie uwagi od obowiązku szkolnego dla sześciolatków, który spotyka się z dużym oporem rodziców. Od kilku lat prowadzimy akcję sprzeciwu wobec takiej edukacji naszych dzieci. Chociażby w zeszłym roku zebraliśmy milion podpisów, które rząd zlekceważył.

Reforma oświaty w zakresie przymusowego wysyłania sześcioletnich dzieci z połowy rocznika 2008 spotyka się z ogromnym sprzeciwem społeczeństwa, z czego rząd doskonale zdaje sobie sprawę. Niewątpliwie ta reforma ma wiele braków. Na pewno od września szkoły będą mieć duży problem w szkołach z sześciolatkami. Wszystkie te uwagi ma przykryć darmowy podręcznik.

Z rządowym elementarzem jest jak z promocją w hipermarkecie – otrzymujemy coś za darmo kosztem czegoś innego. Podobną „ofertę” ma dla nas rząd, który próbuje nam wcisnąć wspomnianą reformę pod przykrywką darmowego podręcznika.

Jakość tego podręcznika budzi poważne zastrzeżenia. Niedawno okazało się, że pospieszne prace nad podręcznikiem spowodowały, iż zespół przygotowujący tę książkę posunął się do plagiatu – skopiował czytanki z podręcznika Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. W ten sposób zespół działający od kilku tygodni skrócił sobie drogę. Podręcznik budzi zastrzeżenia ekspertów przede wszystkim co do jego układu i zawartości merytorycznej, a głównym zarzutem jest chaos graficzny. Dzieci potrzebują harmonii, zatem chaotyczna kompozycja nie jest dla nich wskazana i nie ułatwi im nauki.

Sama idea narzucenia podręcznika przez władze również budzi wątpliwości. Gminy mają dostać rządowy podręcznik za darmo, natomiast jeśli dana szkoła będzie chciała korzystać z innego elementarza, będzie musiała go sama zakupić. Narzucenie podręcznika przez rząd jest bardzo niebezpiecznym precedensem. Nie może być tak, że rząd ustala odgórnie, czego dzieci mają się uczyć, a nauczyciele i rodzice nie mogą mieć na to wpływu. Wynika to z konstrukcji przepisów i finansowania, które zapewniają w ten sposób monopol państwa na kształcenie młodego pokolenia.

Możemy się obawiać, że bezpłatne podręczniki, które mają obowiązywać od 2017 roku, mogą mieć równie niską jakość. Niepokoi nas to, że mogą one stać się narzędziem wpływu władzy na wychowanie społeczeństwa poza kontrolą społeczną.

Tomasz Elbanowski

Autor jest prezesem Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców oraz inicjatorem akcji „Ratuj Maluchy”.

NaszDziennik.pl