logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Żyjemy jeszcze w państwie prawa?

Sobota, 14 czerwca 2014 (21:38)

Aktualizacja: Niedziela, 15 czerwca 2014 (08:05)

Z Maciejem Małeckim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Opinia publiczna w Polsce żyje dziś nagraniami ze spotkań osób zajmujących czołowe funkcje w naszym kraju. Tygodnik „Wprost” ujawnił przebieg rozmowy Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych, i Marka Belki, szefa Narodowego Banku Polskiego, dotyczącej m.in. wyrzucenia z rządu ministra Jacka Rostowskiego.

 

– Ujawnione rozmowy są wstrząsające. Słuchamy wypowiedzi najważniejszych osób w Polsce, których język przypomina rynsztok, zaś sposób rozmowy i tematy nasuwają nieodparte wrażenie rozmów mafijnych. Polacy mają prawo wiedzieć, czy minister spraw wewnętrznych i prezes NBP rzeczywiście „handlowali” głową ministra finansów. Wszyscy mamy prawo znać prawdę, czy rzeczywiście pojawiły się zakusy wyciągnięcia z banku centralnego pieniędzy, aby wesprzeć Platformę Obywatelską przed wyborami. Jeśli to wszystko okaże się prawdą, to nie tylko mamy do czynienia z ogromnym skandalem, ale przede wszystkim to niepodważalny argument przemawiający za natychmiastową dymisją obecnego rządu. Przypomnę, że kilka dni temu Platforma domagała się pozbawienia immunitetu Mariusza Kamińskiego, byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Próbowano postawić przed sądem człowieka, który ujawnił aferę Kwaśniewskich. Tu również opinia publiczna – według polityków PO – nie ma prawa dostępu do wiedzy o możliwych przekrętach dokonanych przez najwyżej postawione osoby w Polsce. Zasadne więc jest pytanie: czy żyjemy jeszcze w państwie prawa? I czy po siedmiu latach rządów gabinetu Donalda Tuska polskie państwo jeszcze funkcjonuje?

Premier Donald Tusk całą sprawę ocenił jako „przykrą”. Dopiero w poniedziałek odbędzie się konferencja, w czasie której premier odniesie się do niej.

– Jeśli potwierdzona zostanie wiarygodność nagrania, to jedyną właściwą odpowiedzią powinna być dymisja premiera Tuska. Dla dobra naszej Ojczyzny i Polaków powinna ona nastąpić jak najszybciej. Chciałbym zwrócić uwagę, że niejednokrotnie premier był bardzo skory do ostrego komentowania spraw wygodnych dla jego gabinetu i nie czekał tak długo. Myślę, że bardzo ważną rolę odegrają tu media i dziennikarze. Bowiem to państwo, którzy służycie prawdzie, musicie doprowadzić do tego, żeby kolejna gigantyczna afera z udziałem czołowych polityków PO nie została zamieciona pod dywan.

Ile jeszcze potrzeba afer z rządem PO – PSL w tle, żeby Donald Tusk wraz z gabinetem podał się do dymisji?

– W normalnie funkcjonującym państwie ten rząd już dawno by upadł. Gdyby w Polsce media głównego nurtu nie były tak zależne od władzy, to żadnej z dotychczasowych afer nie udałoby się uciszyć. A przypomnę, mieliśmy do czynienia z aferą hazardową, Amber Gold czy informatyczną. O żadnej z nich nikt już nie pamięta, a media mainstreamu skutecznie zacierają pamięć o nich. Wspomniałem o próbie postawienia byłego szefa CBA przed sądem tylko dlatego, że ścigał przestępców na szczeblach władzy. Dlatego nie mam wątpliwości, że gdyby nie tarcza ochronna, jaką gabinet PO – PSL został otoczony przez niektóre media, dawno mielibyśmy inną władzę. Cieszy mnie, że Polacy mają też możliwość korzystania z niezależnych mediów, jak „Nasz Dziennik”, Radio Maryja i Telewizja Trwam. Dzisiejsza afera podsłuchowa i te wszystkie poprzednie pokazują, jak ważna była batalia o miejsce na MUX-1 dla katolickiej Telewizji Trwam. Prawda w niej ukazywana paraliżowała władzę, która w pełni czuje się ponad prawem.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl