logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kara uderza w pacjentów

Wtorek, 8 lipca 2014 (10:02)

Aktualizacja: Poniedziałek, 14 lipca 2014 (11:44)

Z ks. prof. Stanisławem Warzeszakiem, krajowym duszpasterzem służby zdrowia, rozmawia Izabela Kozłowska

Nie ustaje nagonka medialno-polityczna na profesora Bogdana Chazana, który odmówił zabicia poczętego dziecka. Komu przeszkadzają w Polsce ludzie prawego sumienia?

– Ludzie żyjący, pracujący i posługujący w zgodzie ze swym sumieniem przede wszystkim przeszkadzają pewnym interesom, ideologiom oraz programom społecznym. Pamiętajmy, że za in vitro czy aborcją stoją ogromne pieniądze, bo są one powiązane z ogromnymi grupami interesu. Ludzie sumienia zagrażają pewnej ideologii. Zwróćmy uwagę, że nie ma rewolucji seksualnej i feminizmu bez dążenia do wolności w dostępie do aborcji. W ideologie te wpisuje się także mentalność eugeniczna, z którą mamy do czynienia, gdy krytykuje się przypadek odmowy zabicia chorego dziecka. Te wszystkie przesłanki wyjaśniają ataki i nagonkę na dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny.

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na wspomniany przez Księdza szpital karę 70 tys. złotych. Jest to kara za uratowanie ludzkiego życia, które jest bezcenne. Jak Ksiądz ocenia taką decyzję?

– Obliczono, że zabicie poczętego dziecka niepełnosprawnego wynosi 1350 zł, zaś obrona jego życia to suma 70 tys. złotych. To są takie nasze ludzkie rachunki. W przypadku warszawskiego szpitala oczywiście chodzi o pewien precedens. To pokazowe ukaranie profesora Chazana i jego placówki. W ten sposób próbuje się podporządkować wszystkich ginekologów, wśród których coraz większa liczba nie chce dokonywać aborcji. Co istotne, wzrasta także świadomość społeczna o konieczności obrony ludzkiego życia. Za tym idzie rozwój świadomości pro-life wśród ginekologów. Są oni coraz bardziej świadomi, że ich zadaniem jest ochrona życia, a nie jego niszczenie. Nie ma „terminacji płodu”, jak zwykło się określać w środowisku aborterów aborcję. Trzeba mówić prawdę. To nic innego jak zabicie poczętego dziecka. To jest człowiek od samego momentu poczęcia, dlatego należy mu się szacunek i godność. Dlatego ukaranie lekarza i placówki za obronę ludzkiego życia jest skandaliczne.

Kara finansowa dotknie przede wszystkim pacjentów tego szpitala.

– Dokładnie tak. Karę poniesie nie tylko sama placówka, ale przede wszystkim pacjenci. Chciałbym podkreślić, że warszawski Szpital im. Świętej Rodziny jest jednym z najlepszych polskich szpitali. Nie można ukrywać tego, że swój poziom osiągnął dzięki ogromnej zaradności i poświęceniu prof. Chazana, który zarządzał nim w ostatnich latach. Placówka cieszy się zaufaniem pacjentów. Pamiętam, jak wyglądał kilka lat temu, a jak funkcjonuje obecnie – nastąpił ogromny postęp. Teoretycznie ukarano szpital, który przecież służy ludziom i niesie im pomoc. To jest absurdalne. Dlatego, jak wspomniałem wcześniej, niewątpliwie chodzi o wypracowanie pewnego precedensu, aby stworzyć system kary, która może grozić każdemu następnemu lekarzowi.

Profesor Chazan jest jednym z kilku tysięcy polskich lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. Dokument ten rozwścieczył środowiska lewicowe, które szydzą, atakują katolickich lekarzy. Czego obawiają się oponenci Deklaracji Wiary?

– Jako Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, któremu przewodniczy ks. bp Stefan Regmunt, wystosowaliśmy oświadczenie w obronie wszystkich lekarzy, którzy złożyli Deklarację Wiary. Ma ona charakter symboliczny, a jej autorem jest prof. Wanda Półtawska, przyjaciółka św. Jana Pawła II. Deklaracja ta związana jest ściśle z jego kanonizacją. Sygnatariusze tego dokumentu chcieli zwrócić uwagę na papieskie nauczanie, by w sposób szczególny je uwidocznić. Chodzi o to, aby nauczanie świętego Jana Pawła II przełożyło się na życie Polaków w konkretnych dziedzinach pracy i służby w Narodzie oraz Kościele. Deklaracja Wiary nie jest niczym nadzwyczajnym, lecz przypomnieniem podstawowych prawd, że życie ludzkie należy chronić od początku. Życie człowieka jest w rękach Pana Boga, który je daje, a także powołuje do wieczności. Człowiek nie ma prawa ingerować w ludzką naturę. Bardzo łatwo można doprowadzić do zwyrodnień i nadużyć. Zwróćmy uwagę, że dziecko, którego nie chciał w łonie matki zabić prof. Chazan, powstało w wyniku in vitro. Lekarze ginekolodzy od dawna podkreślają, że dzieci z próbówki mają więcej wad i chorób niż te, które zostały poczęte w sposób naturalny. Zwolennicy in vitro odrzucają te prawdy, pozwalając na rozwój tej technologii. Tymczasem natura ma swoją mądrość i ograniczenia. Musimy liczyć się z konsekwencjami naruszenia porządku naturalnego, porządku Stwórcy.

Mówiąc o Deklaracji Wiary wskazuje się na wolność sumienia, czyli tzw. klauzulę sumienia, która jest niczym innym jak podkreśleniem godności człowieka, a także samych przedstawicieli służby zdrowia. Lekarze, pielęgniarki nie są maszynami gotowymi do realizacji pewnych zadań. Są to ludzie myślący, mający sumienie. Na to wskazuje wspomniany dokument. Dyskusja, jaką zrobiono wokół klauzuli sumienia, pozwala na pogłębienie świadomości skupionej wokół potrzeby obrony ludzkiego życia. Ta dyskusja, wbrew oczekiwaniom niektórych środowisk, już przyniosła oczekiwany skutek.

Zamieszanie wokół prof. Bogdana Chazana i sygnatariuszy Deklaracji Wiary jest wyzwaniem dla Duszpasterstwa Służby Zdrowia i katolików w Polsce?

– Bardzo potrzebny jest głos solidarności z prof. Chazanem i lekarzami, którzy podpisali Deklarację Wiary. Wyraz solidarności i wsparcia powinien płynąć ze strony duszpasterzy służby zdrowia, ale także od wszystkich katolików. Profesor Chazan ma pełne poparcie Kościoła. Środowisko lekarskie w ramach wyrazu solidarności z profesorem zamawiało Msze św., organizowało spotkania, w ten sposób pokazując, że ten wybitny ginekolog nie jest sam. W tej sytuacji musi być silna mobilizacja środowiska lekarskiego, ale nie tylko. Całe polskie społeczeństwo powinno być solidarne z prof. Chazanem. Trwa dyskusja nad najważniejszymi wartościami ludzkimi, a nie religijnymi. Dlatego ten głos solidarności musi być silny.

 

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

Nasz Dziennik