logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Adam Białołus/ Nasz Dziennik

27 lipca – zmiana okupanta

Niedziela, 27 lipca 2014 (15:12)

Gwałty, rabunki, aresztowania na ulicach Białegostoku żołnierzy AK przez NKWD i wywózki na Sybir  oto obraz, jaki staje przed oczyma oglądających otwartą  w piątek w białostockim Muzeum Wojska wystawę czasową pt. „Wyzwolenie?”. 

Nie przypadkiem wystawę otwarto tuż przed 70. rocznicą zajęcia przez Armię Czerwoną Białegostoku, co nastąpiło 27 lipca 1944 roku. W okresie PRL-u w Białymstoku władze komunistyczne nakazywały mieszkańcom czczenie tej rocznicy jako jednego z największych świąt w roku. Organizowano wiece, marsze, składano kwiaty na grobach czerwonoarmistów. O tym również przypomina wystawa. Socrealistyczne obrazy czy propagandowe komunistyczne plakaty prezentowane na tej ekspozycji pokazują fałsz, jaki wyzierał spod czerwonego blichtru.  

– Okupanta niemieckiego, który w dużym stopniu zniszczył miasto, zastąpił okupant sowiecki, który dokończył dzieła zniszczenia, tak że z Białegostoku zostały tylko gruzy. Nie zakończył się również terror, dalej trwały aresztowania i rozstrzeliwanie żołnierzy AK – mówi Dariusz Kołban, jeden z autorów wystawy.

O tym, w jaki sposób pojmowali wyzwolenie Białegostoku Sowieci, świadczy umieszczony na wystawie cytat słów generała Kobasowa, dowodzącego oddziałami  Armii Czerwonej wkraczającej na ulice miasta. „Sowiecki Białystok wrócił do ojczyzny”   zapisał Kobasow w swoim notesie pod datą 27 lipca 1944.

Na wystawie obejrzeć też możemy m.in. propagandowy obraz powstały w roku 1979 ukazujący, jak to mieszkańcy Białegostoku radośnie, z kwiatami 27 lipca  1944 r. witali „wyzwolicieli” miasta – żołnierzy NKWD. Obok tego sielankowego obrazu prezentowane są demaskujące go  cytaty z meldunków komendanta Białostockiego Okręgu ZWZ–AK Władysława Liniarskiego ps. „Mścisław”. „Stałe obławy i aresztowania dowódców, żołnierzy i członków AK. Aresztowanych przetrzymują w piwnicach, głodzą. W czasie badania w bestialski sposób katują. Zbóje z NKWD w ciągu tych paru miesięcy zniszczyli dziesięć razy tyle  ideowych Polaków co hitlerowcy w ciągu czterech lat. Oto wolność przyniesiona przez Rosję dla Polski” – tak komendant Liniarski opisuje w jednym z raportów do rządu w Londynie sytuację po wkroczeniu „wyzwolicieli” na wschodnie tereny Polski. 

„27 lipca 1944 r. nie jest datą wyzwolenia Białegostoku. To data rozpoczynająca okres sowieckich represji. To data rozpoczynająca wieloletnią walkę polskiego podziemia niepodległościowego o wolność Ojczyzny, nabierającą okresowo cech powstania zbrojnego przeciwko nowym okupantom. To data rozpoczynająca kilkudziesięcioletni okres komunistycznego zniewolenia Polaków” – napisano w komunikacie, jaki białostocki oddział IPN wydał z okazji okrągłej rocznicy zajęcia Białegostoku przez Armię Czerwoną.

Historycy IPN dokładnie opisali tzw. wyzwolenie Białegostoku. 27 lipca 1944 r. do miasta wkroczyła Armia Czerwona. Sowieci traktowani byli przez ogromną większość mieszkańców jako nowi okupanci. Dobrze pamiętano na Białostocczyźnie  okres „pierwszego Sowieta”, okupację z lat 1939–1941, aresztowania, wywózki setek tysięcy mieszkańców na Sybir. Znów obawiano się ponownego wcielenia Białostocczyzny do ZSRS. Pierwsze dni „wolności” potwierdziły najgorsze obawy. Zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej na ulicach miasta rozplakatowano odezwy informujące o wprowadzeniu ustawodawstwa sowieckiego. W pierwszych miesiącach po „wyzwoleniu” na porządku dziennym były gwałty, rabunki i morderstwa. W wyniku działań sowieckiego aparatu bezpieczeństwa, już w czasie trwania walk z Niemcami, w ręce NKWD trafiło kilkuset żołnierzy Armii Krajowej. 

Polacy byli deportowani w głąb Związku Sowieckiego i kierowani do niewolniczej pracy na rzecz nowego okupanta. Do łagrów zostali wywiezieni m.in. wojewoda Józef Przybyszewski i prezydent Białegostoku Ryszard Gołębiowski, którzy ujawnili się przed Sowietami jako przedstawiciele legalnych władz polskich. Dla kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy podziemia niepodległościowego działających na Białostocczyźnie wkroczenie Sowietów oznaczało bestialskie przesłuchania, długoletnie więzienie, nierzadko śmierć – na mocy sfingowanych procesów, w wyniku tortur i pobić, w walce, a w końcu pochówek w nieznanych dotąd miejscach. 

Z samego białostockiego więzienia karno-śledczego przy ul. Kopernika 21 od lata 1944 r. do końca 1945 r. na Wschód deportowano blisko 5 tys. żołnierzy podziemia. W latach 1944–1955 wojskowe sądy na Białostocczyźnie skazały na śmierć ponad 550 osób, z których ok. 320 zamordowano.

Adam Białous

NaszDziennik.pl