logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Przywrócić pamięć bohaterów

Czwartek, 31 lipca 2014 (11:52)

Z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, historykiem, pełnomocnikiem prezesa IPN ds. poszukiwania miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, kierującym pracami ekshumacyjnymi na warszawskim Służewie, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że wstępne badania wydobytych przez Instytut Pamięci Narodowej szczątków ludzkich na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie wskazują, że pochodzą one sprzed 50-60 lat.

– Ani przez chwilę zarówno ja, jak i moi współpracownicy nie mieliśmy wątpliwości, że wyniki naszych badań zostaną potwierdzone. To, co ustalili specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie, nie mogło być inne niż to, co wykazały nasze badania. Jednak na ostateczne wyniki musimy poczekać. Jak zapowiedział prokurator Przemysław Nowak, nastąpi to w najbliższych kilku miesiącach. Wówczas w sposób jednoznaczny będziemy mogli odnieść się do tego, co wykażą badania.

Jaki będzie dalszy los odnalezionych szczątków?

– W tej chwili śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Następnie zostanie ono przekazane prokuratorom IPN. To śledczy jednej i drugiej instytucji podejmują decyzję, co dalej będzie się działo.

Planują Państwo kontynuować prace archeologiczno-ekshumacyjne na cmentarzu przy parafii św. Katarzyny w Warszawie-Służewie?

– Obecnie zakończyliśmy pewien etap prac. Dlatego też na pewno je wznowimy. Tym bardziej że to, co udało nam się teraz ustalić, wymusza niejako na nas znalezienie sił i środków na kontynuację naszych prac.

Kiedy możliwe będzie rozpoczęcie kolejnego etapu Państwa działań na Służewie?

– Trudno powiedzieć dokładnie, kiedy wznowimy prace. Nie jest to moment, w którym możemy mówić o konkretnych datach.

Dlaczego tak ważne jest, by kontynuować prace w tym miejscu?

– Cmentarz mieszczący się przy parafii św. Katarzyny przy ul. Wałbrzyskiej jest wyjątkowym i zarazem istotnym miejscem. Obok kwatery „Ł” na wojskowych Powązkach jest to największe w Warszawie miejsce, gdzie dokonywano potajemnych pochówków ofiar terroru komunistycznego.

Dlatego też prace tu prowadzone muszą mieć charakter całościowy. Dotychczas wykonane przez nas działania są bardzo ważne, lecz to jedynie pierwszy mały krok.

Mamy dowody na to, że na cmentarzu tym potajemnie pogrzebano setki ludzi. Dotychczas wykonane prace potwierdziły, że miejsce to jest polem więziennych pochówków. Naszym obowiązkiem jest przywrócić pamięć o tych ludziach i poniesionej przez nich ofierze. Jednak na całościowe oceny przyjdzie czas. Myślę, że nastąpi to nie wcześniej jak za rok, może dwa, gdyż jest to ogromne przedsięwzięcie.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl