logo
logo
 

Jan Michał Małek

Bankructwo państwa opiekuńczego

Piątek, 7 września 2012 (06:04)

Państwo opiekuńcze to państwo bezpieczeństwa socjalnego, które ma rozwiązywać problemy społeczne. W rzeczywistości ma ono zastępować praktykowanie przez ludzi miłosierdzia i solidarności tak zwaną dobroczynnością państwową - dobroczynnością, w której obywatele uczestniczą pod przymusem i z ograniczeniem ich praw do własności i wolności.

Obecnie praktycznie wszystkie państwa w jakimś stopniu wpisują się w ten model. Ekstremalnymi przykładami państw opiekuńczych są państwa komunistyczne, a najmniej opiekuńcze to te o najwyższym wskaźniku wolności gospodarczej i indywidualnej, gdzie ludzie są najmniej skłonni powierzać swe losy państwowym urzędom.

Istotną cechą państwa opiekuńczego czy socjalistycznego jest odrzucenie zasady poszanowania własności, a więc i wolności obywateli. Mówiąc prostym językiem - istotą takiego państwa jest okradanie obywateli, bo przecież fundusze i wszelkie tak zwane dobrodziejstwa państwowe pochodzą pośrednio z kieszeni obywateli. Bierność ofiar rozzuchwala złodzieja i grabieżcę, który zaczyna się czuć panem i traktować je jak swoich niewolników, w stosunku do których wolno mu dokonywać różnych niegodziwości, łącznie z odbieraniem im ich dzieci, jak dzieje się w państwach skandynawskich, a zwłaszcza w Szwecji.

Obywatele winni sobie zdawać sprawę z tego, że darmowe świadczenia ze strony państwa są wielkim oszustwem. Aby państwo coś obywatelom dało, musi im najpierw zabrać znacznie więcej, bo przecież cały olbrzymi system biurokratyczny zajmujący się zarządzaniem i redystrybucją funduszy musi przecież z czegoś żyć.

System opiekuńczy w Polsce, podobnie zresztą jak w innych krajach, gdzie wydatki na cele opieki państwowej, fałszywie nazywanej opieką społeczną, przekraczają wpływy do budżetu państwowego na te cele, a to częściowo w wyniku nadmiernego opodatkowania ludności i stosowania innych środków hamowania gospodarki skazany jest na załamanie się, choć przez pewien czas może być podtrzymywany kosztem rujnowania gospodarki narodowej.

Każdy rozumny człowiek wie, że gdy będzie wydawał więcej pieniędzy, niż zarabia, to wcześniej czy później skończą mu się zapasy i jeśli nadal chce tak postępować, to musi najpierw wyprzedać to, co jeszcze może posiadać. Jeśli więc państwo polskie ma zaspokajać słuszne czy niesłuszne roszczenia różnych grup obywateli, to pozostaje mu jeszcze możliwość wyprzedaży resztek "ojcowizny", takich jak np. Lasy Państwowe. Rozrzutne, a w dodatku nieuczciwe państwo, prędzej czy później stanie się bankrutem.

 


Autor jest założycielem i pierwszym prezesem Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE).

 

Jan Michał Małek

Nasz Dziennik