logo
logo

Zdjęcie: Lestat/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Obowiązek troski o cmentarz Orląt

Poniedziałek, 29 grudnia 2014 (09:43)

Z dr. n. med. Zbigniewem Kopocińskim ze 105 Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, członkiem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich w Żarach wystąpiło z apelem dotyczącym restauracji cmentarza Obrońców Lwowa. Jaka jest historia tego miejsca?

– Cmentarz Obrońców Lwowa popularnie nazywany cmentarzem Orląt, obok cmentarza Janowskiego i Cmentarza Łyczakowskiego, należy do najbardziej znanych nekropolii we Lwowie. Spoczywają tam młodzi obrońcy Lwowa, którzy 1 listopada 1918 r. podjęli bój przeciwko ukraińskim wojskom, które chciały przejąć miasto. W obronie polskości Lwowa wystąpiła młodzież, gimnazjaliści – dzieci w wieku nawet 10-12 lat. Wielu zginęło i zostali pochowani na tym cmentarzu, który powstał w okresie 20-lecia międzywojennego jako panteon narodowy. Przy wejściu na cmentarz był łuk tryumfalny z dwoma kamiennymi lwami, które trzymały herbowe tablice: jedna z herbem Polski, a druga z herbem Lwowa. Na jednej tablicy widniał napis „Zawsze wierny”, a na drugiej „Tobie, Polsko”. Lwy zostały jednak usunięte przez Sowietów i przeniesione na rogatki miasta. Na tej nekropolii obok Orląt spoczywają także inni wielcy Polacy, m.in. światowej sławy chirurg gen. prof. Ludwik Rydygier, który również uczestniczył w obronie Lwowa. Decyzją władz radzieckich postanowiono unicestwić tę nekropolię, nadjechały czołgi i cmentarz zrównano z ziemią. Z petycjami w obronie nekropolii występował m.in. gen. Roman Abraham, w Kampanii Wrześniowej dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii wspólnie z gen. Mieczysławem Borutą-Spiechowiczem, z którym w 1918 r. walczył o Lwów. Nic to jednak nie dało, cmentarz stał się wysypiskiem śmieci. Dopiero w latach 90. firma Energopol, która wykonywała prace na Ukrainie, a właściwie jej prezes namówił swoich pracowników, aby społecznie zaczęli odbudowywać nekropolię. Okazało się, że pod dwumetrową warstwą śmieci przetrwały nagrobki. I wtedy rozpoczął się proces renowacji cmentarza, którego odrestaurowana część została otwarta w 2005 r.

Na ile przywrócono wówczas dawną formę tej nekropolii?

– Cmentarz został odbudowany oczywiście na tyle, na ile zezwoliły ukraińskie władze. I choć forma nie była do końca zadowalająca, to i tak kosztowała Polaków ogromne wyrzeczenia. Jednym z takich wyrzeczeń było to, że ukraińskie władze nie zezwoliły na umieszczenie na krzyżach nagrobnych poległych żołnierzy napisów „Obrońca Lwowa”. To niezrozumiałe, bo przecież spoczywający tam ludzie polegli w walce o Lwów. I ten honorowy tytuł się im należy.

Przywrócenie tego napisu jest jednym z postulatów, z jakimi Państwo występują…

– Tak, jest to jeden z naszych postulatów, trudno bowiem pogodzić się z faktem, że umarłym odbiera się tytuł, na który zasłużyli swoją bohaterską postawą i śmiercią. Jest to krzywdzące i niesprawiedliwe. Głównie jednak zależy nam, aby na cmentarz wróciły kamienne figury lwów z Pomnika Chwały, które stanowią ważny symbol tego miejsca. Tymczasem stoją one dzisiaj gdzieś na rogatkach Lwowa, w krzakach i z niczym się nie kojarzą. Zależy nam, aby cmentarz Orląt powrócił do formy, w jakiej się prezentował dawniej, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe. Warto bowiem podkreślić, że część tej nekropolii została zniszczona bezpowrotnie. Biorąc pod uwagę zaangażowanie Polski w sprawy Ukrainy, wydaje się, że nie powinno być z tym żadnych problemów. Jeżeli Polska chce być szanowana, to powinna o to zabiegać.   

W tym celu została zainicjonowana zbiórka podpisów…

– Jest to inicjatywa Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach, które jako strażnik pamięci kresowej organizuje szereg imprez, m.in. Ogólnopolski Festiwal Polszczyzny i Pieśni Kresowej Wielkie Bałakanie. Ziemia lubuska to tereny zamieszkane w dużej mierze przez Kresowiaków i kolejne ich pokolenie. Myślę, że z trudem trzeba byłoby szukać kogoś, kto nie jest Kresowiakiem bądź nie wywodzi się z rodziny kresowej. Tym ludziom sprawa cmentarza Orląt i przywrócenie jego dawnej świetności jest bardzo bliska. 

Do kogo skierowany jest apel?

– Apel skierowany jest do najważniejszych instytucji w Polsce: do Kancelarii Prezydenta RP, prezesa Rady Ministrów, Sejmu i Senatu, a więc do tych wszystkich, którzy mają instrumenty, żeby wpłynąć na ukraińskie władze i skutecznie pomóc załatwić tę sprawę, sprawę ważną dla Polski i Polaków.

Jakie są konkretne oczekiwania?

– Dzięki zbieranym podpisom chcemy pokazać naszym władzom, że nie jest to jedynie urojony pomysł grupki zapaleńców, ale że związki z tym cmentarzem są ważne dla wszystkich Polaków. Oczekiwalibyśmy, żeby władze RP wystąpiły do władz ukraińskich w dobrze pojętym polskim, narodowym interesie. W Polsce znajdują się cmentarze żołnierzy radzieckich, które nie są niszczone, mimo iż dotyczą zaborcy i mimo iż także dzisiejsze stosunki polsko-rosyjskie różnie się układają. Oczekiwalibyśmy, aby tak jak w każdej innej części świata, gdzie cmentarze wojenne są prawnie chronione, także na Ukrainie, która aspiruje do struktur unijnych, prawo to było respektowane. Dlatego od władz Polski oczekujemy większej stanowczości i zdecydowania. Jeżeli Polska będzie stanowcza, to nawet skrajnie nacjonalistyczne ukraińskie ugrupowania, które nierzadko bezczeszczą tę nekropolię – chociażby niszcząc biało-czerwone chorągiewki – zaprzestaną tych wrogich działań. Warto też przypomnieć, że na cmentarzu Orląt znajduje się grób, z którego pobrano szczątki żołnierza, a następnie umieszczono je w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Informuje o tym płyta nagrobna na lwowskiej nekropolii. Inaczej mówiąc – legendarny Grób Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego w Warszawie to de facto grób żołnierza obrońcy Lwowa. Kresowianie jako tacy zobowiązują się nawet do pokrycia kosztów restauracji, żeby w związku z sytuacją, jaka jest na Ukrainie, nie obciążać władz tego kraju. Oczekujemy zgody na przeprowadzenie tych prac. To chyba nie jest zbyt wygórowane żądanie? Czas chyba najwyższy, aby polskie władze zrozumiały, że stosunki dobrosąsiedzkie zobowiązują nie tylko jedną stronę i w świetle polityki wzajemności zaczęły egzekwować nasze, Polaków prawa. Mamy nadzieję, że jeżeli polskie władze nie mają na tyle śmiałości, żeby upomnieć się o to, co polskie i co tak naprawdę się nam należy, to tysiące zebranych podpisów i poparcie społeczne będą do tego wystarczającą zachętą. Nie można budować wzajemnych relacji na fałszowaniu historii i ciągłych ustępstwach. W innym wypadku dochodzi do sytuacji, jak chociażby umieszczanie na polskiej szkole we Lwowie tablicy poświęconej twórcy ideologii OUN-UPA Romanowi Szuchewyczowi.      

Do tej szczytnej akcji zbierania podpisów włączył się 105 Kresowy Szpital Wojskowy w Żarach…

– Nasz szpital, który w tym roku obchodzi 70. rocznicę powstania, zakładali Kresowiacy i przez wiele lat go prowadzili. Kadra medyczna niemal w stu procentach pochodziła z kresów. Jesteśmy jedynym szpitalem, który otrzymał taką nazwę. To zaszczyt, ale również zobowiązanie do kultywowania tradycji kresowej. W tej sytuacji trudno byłoby nam pozostawać obojętnym na taką wspaniałą inicjatywę.

Akcja trwa od niedawna. Z jakim spotyka się odzewem?

– Inicjatywa odbywa się w wielu miejscach i nie mamy jeszcze wyników. Odzew jest jednak duży, osobiście udało mi się zebrać ponad 300 podpisów. Na apel odpowiadają nie tylko mieszkańcy Żar, ale także okolicznych miejscowości i nie spotkałem się z sytuacją, w której ktoś odniósłby się do sprawy negatywnie. Mało tego, przychodzą do nas ludzie, proszą o blankiety i deklarują, że sami będą zbierać podpisy w swoich środowiskach w blokach czy na wioskach. 

W jaki sposób można włączyć się do tej akcji?

– Podpisy można składać m.in. w 105 Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach, w sekretariacie, w gabinecie okulistycznym, ponadto w siedzibie Starostwa Powiatowego w Żarach czy urzędzie miasta, które również włączyły się do akcji. Ponadto wolontariusze zbierają podpisy w różnych punktach miasta Żary. Jeżeli zobaczymy na plakacie charakterystyczną fotografię przedstawiającą wygląd wejścia na cmentarz Obrońców Lwowa z okresu międzywojennego, to niech będzie to sygnał, żeby zainteresować się i poprzeć tę inicjatywę swoim podpisem. Jednocześnie zabiegamy o to, żeby do akcji włączyła się cała Polska. Nie jest to bowiem sprawa tylko ziemi lubuskiej i jej mieszkańców, ale sprawa ogólnopolska, bo cmentarz Orląt, jego historia i przyszłość powinna jednoczyć wszystkich Polaków, którym zawołanie „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest ciągle drogie. Weźmy chociażby Powstanie Warszawskie, które miało miejsce w stolicy naszej Ojczyzny, ale utożsamiamy się z nim wszyscy – od Bałtyku aż po Tatry. Zresztą można powiedzieć, że Orlęta Lwowskie były wzorem dla Szarych Szeregów. Liczymy, że za pośrednictwem portalu NaszDziennik.pl nasz apel odbije się jak najszerszym echem także za granicą. Na stronach naszego szpitala jest informacja o tej inicjatywie, treść apelu Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach, a także formularz do wydrukowania, na którym można zbierać podpisy. Można tam również zobaczyć charakterystyczne zdjęcie przedwojennego wejścia na cmentarz Obrońców Lwowa ze wspomnianymi lwami trzymającymi tarcze i łukiem tryumfalnym.

Gdzie można przesyłać listy z zebranymi podpisami?

– Prosimy o przesyłanie list na adres podany na stronie Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach. Można je przesyłać także do naszego szpitala. Mam nadzieję, że dzięki naszej wspólnej determinacji cmentarz Orląt odzyska swoje prawdziwe oblicze.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 29 grudnia 2014 (11:14)

NaszDziennik.pl