Cmentarz Obrońców Lwowa nazywany też cmentarzem Orląt obok cmentarza Janowskiego i Cmentarza Łyczakowskiego należy do najbardziej znanych polskich nekropolii we Lwowie. Spoczywają tam obrońcy Lwowa – młodzież, a nawet 10- i 12-letnie dzieci, które 1 listopada 1918 r. podjęły walkę przeciw ukraińskim wojskom, które dążyły do przejęcia władzy w mieście. Wielu obrońców zginęło i zostali pochowani w pobliżu miejsc walki, a z czasem, gdy w okresie 20-lecia międzywojennego powstał cmentarz – panteon narodowy, ich szczątki zostały ekshumowane i przeniesione w godne miejsce. Niestety sowieckie władze doprowadziły do zniszczenia nekropolii.
„Oddajcie Orlętom lwy”
W 2005 r. część odrestaurowanego cmentarza została otwarta. Jednak wciąż daleko do tego, aby lwowski panteon chwały narodowej odzyskał dawny blask. Zabiegają o to lekarze ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach oraz przedstawiciele Kresowego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Orląt Lwowskich w Żarach wspierani przez lokalne władze i społeczeństwo. Jeden z inicjatorów akcji, dr n. med. Zbigniew Kopociński ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że cel jest szczytny.
– Zależy nam, aby na krzyżach nagrobnych na powrót pojawiły się napisy „Obrońca Lwowa”. Również bez powrotu kamiennych lwów z pomnika Chwały z herbowymi tablicami: jedna z herbem Polski, a druga z herbem Lwowa i napisami „Zawsze wierny” i „Tobie Polsko”, usuniętych przez radzieckie władze, które dziś leżą porzucone w krzakach na przedmieściach Lwowa, obraz tej nekropolii nie będzie pełny – uważa dr Kopociński.
Pasjonaci Kresów, których rodzinne historie sięgają Lwowa i dawnej Małopolski Wschodniej, zniesmaczeni bezczynnością obecnych polskich władz, wzięli sprawy we własne ręce i prowadzą akcję zbierania podpisów pod apelem do najważniejszych organów w Polsce: Kancelarii Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów, Sejmu i Senatu oraz przewodniczących klubów parlamentarnych w sprawie dokończenia renowacji cmentarza Obrońców Lwowa. Akcja zbierania podpisów pod nazwą „Oddajcie Orlętom lwy” cieszy się dużym zainteresowaniem.
– Dzięki tej inicjatywie dzieci i młodzież dowiadują się, czym jest cmentarz Obrońców Lwowa, kto tam spoczywa i jak ważne jest to miejsce dla naszej polskiej historii i tożsamości narodowej. Zebraliśmy już ponad 7 tysięcy podpisów, ale na tym nie poprzestaniemy, ponieważ akcja znakomicie spełnia rolę edukacyjną i promocyjną o lwowskim Campo Santo – dodaje dr Zbigniew Kopociński.
Bez prawdy nie ma mowy o pojednaniu
Ostatnio organizatorzy akcji zwrócili się do najwyższych organów w Polsce o pomoc i skuteczną interwencję u władz Ukrainy i Lwowa, aby te zezwoliły na przeprowadzenie koniecznej restauracji nekropolii.
– Polska angażuje się i aktywnie wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, w tej sytuacji nie powinno być żadnych problemów z właściwym i zgodnym z prawdą historyczną upamiętnieniem polskich patriotów. Nie można budować przyszłych relacji bez odpowiedniego podejścia do prawdy historycznej, także bez poszanowania poległych. Usunięcie z krzyży nagrobnych polskich bohaterów narodowych napisu „Obrońca Lwowa” było czynem haniebnym i świadomym zakłamywaniem historii. Decyzja obecnych ukraińskich władz umożliwiająca dokończenie restauracji byłaby wyrazem dobrej woli, odcięciem się od niechlubnej przeszłości, a zarazem oznaką czynnego przeciwstawienia się sowieckiej polityce zagłady cmentarza Obrońców Lwowa – stwierdza dr Kopociński.
Środowiska kresowe apelują do prezydenta Komorowskiego o podjęcie pilnych działań w celu uzyskania zgody najwyższych ukraińskich władz na dokończenie renowacji nekropolii. Jednocześnie zwracają uwagę, że na taką decyzję czekają miliony Polaków. Inicjatorzy akcji doskonale zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji gospodarczej Ukrainy i zapewniają, że renowacja nekropolii zostanie sfinansowana ze zbiórek, które będą organizowane w Polsce.
Gdzie są polskie władze?
Przypomnijmy, że nie tak dawno w Polsce gościli przedstawiciele najwyższych władz ukraińskich i był to zapewne odpowiedni moment, aby te kwestie poruszyć i załatwić. Tymczasem kolejny raz zaprzepaszczono szansę.
– Fasadowa polityka niczemu nie służy. Potrzebne są nie tylko słowa, lecz czyny, tymczasem po stronie ukraińskiej nie widać ani jednego, ani drugiego. Powinniśmy wymóc na naszym sąsiedzie decyzje zgodne z duchem zwykłej ludzkiej przyzwoitości, a od polskich władz oczekujemy podjęcia działań i konsekwencji – dodaje dr Kopociński.
Jednocześnie przedstawiciel środowisk kresowych z niepokojem odbiera oddawanie czci na Ukrainie, i to przez najwyższe władze tego kraju, banderowcom odpowiedzialnym za masowe ludobójstwo na Polakach. To zjawisko coraz bardziej przybiera na sile i z pewnością nie służy pojednaniu obu narodów.
– Cały Lwów jest obwieszony banderowskimi, czerwono-czarnymi flagami, wszędzie mnóstwo portretów Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza. Jak w tej sytuacji mają się czuć mieszkający tam Polacy, którzy pamiętają wydarzenia sprzed lat? – pyta dr Zbigniew Kopociński.
Symbole UPA są eksponowane także na cmentarzach, m.in. w Przemyślanach, gdzie spoczywają polskie ofiary ukraińskich nacjonalistów. Polskiej społeczności mieszkającej na Ukrainie, zwłaszcza w obliczu odradzającego się nacjonalizmu trudno się przeciwstawić i zwracać na to uwagę, ale dziwi brak reakcji polskich służb dyplomatycznych.
– Gloryfikacja zbrodniarzy, którzy mordowali Polaków, jest absolutnie nie do przyjęcia – akcentuje dr Kopociński.

