logo
logo

Zdjęcie: Stanisław Szarzyński/ Nasz Dziennik

Uczcili pamięć ofiar ludobójstwa

Sobota, 18 kwietnia 2015 (18:48)

W Wiązownicy k. Jarosławia oddano hołd przeszło stu ofiarom rzezi, jakiej na miejscowej ludności 17 kwietnia 1945 r. dokonał oddział OUN-UPA. Była to największa zbrodnia ludobójstwa dokonana na polskiej ludności, w obecnych granicach Polski, przez ukraińskich nacjonalistów.

Uroczystości religijno-patriotyczne w 70. rocznicę mordu odbyły się w piątek w kościele pw. Świętego Walentego i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wiązownicy. Mszy św. w intencji ofiar, którą koncelebrowało kilkunastu kapłanów, przewodniczył były wieloletni proboszcz parafii ks. prał. Władysław Prucnal.

W homilii ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, kapelan Kresowian zaangażowany w upamiętnienie ofiar zbrodni na Kresach Wschodnich, nawiązał do jednej z ostatnich wypowiedzi Papieża Franciszka, który przypomniał o masakrze Ormian przed stu laty, określając ją jako „pierwsze ludobójstwo XX wieku”.

Ks. Isakowicz-Zaleski podkreślił, że zdecydowana postawa Ojca Świętego, który nie bał się narazić rządowi Turcji, powinna być przykładem, aby odważnie przypominać o ofiarach ludobójstwa, i równocześnie przestrogą, aby nigdy do podobnych zbrodni nie dochodziło. Przypomniał, że XX wiek pamięta także niemieckie czy sowieckie ludobójstwa w okresie II wojny światowej, które nie ustały wraz z zakończeniem wojny. Kontynuatorami tego dzieła ludobójstwa były zbrodnie dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów, których apogeum miało miejsce w krwawą niedzielę 11 lipca 1943 r. na Wołyniu. Przykładem tej zbrodniczej kontynuacji jest ludobójstwo w Wiązownicy.

Kapłan zwrócił też uwagę na politykę władz Ukrainy, które nadal odwołują się do nacjonalizmu. Jednocześnie zaznaczył, że bez prawdy o zbrodniach i bez całkowitego odcięcia się od nacjonalizmu nie może być mowy o pełnym pojednaniu.

O tym, że na Ukrainie odradza się oligarchiczno-nacjonalistyczna dyktatura, mówił podczas uroczystości historyk, politolog dr Andrzej Zapałowski, który podkreślił, iż jest to niebezpieczne zjawisko, bo agresja tych środowisk skierowana jest przeciwko Polsce. Jednocześnie zaznaczył, iż powinno to dać do myślenia naszym władzom w kontaktach z Ukrainą.  

17 kwietnia 1945 r. oddział OUN-UPA, oddziały Iwana Szpontaka ps. Zalizniak – dowódcy kurenia Mesnyky, spaliły ok. 150 gospodarstw w Wiązownicy. Według historyków, zginęło nawet 130 osób, w tym kobiety i dzieci, z czego ustalono nazwiska 114. Z rąk banderowców miejscowość odbili partyzanci z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, AK oraz mieszkańcy sąsiednich wsi.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl