logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Keith Allison/ Licencja: CC BY-SA 2.5/ Wikipedia

Czy Gortat powstrzyma Raptors?

Piątek, 17 kwietnia 2015 (20:34)

Koszykarze Washington Wizards z Marcinem Gortatem w składzie rozpoczną jutro walkę w pierwszej rundzie play-off ligi NBA. Ich rywalem będzie Toronto Raptors.

Wizards sezon zasadniczy rozpoczęli rewelacyjnie, najlepiej od wielu lat. Przez długi czas plasowali się w czołówce nie tylko Konferencji Wschodniej, ale i całej ligi. Wygrywali, bili klubowe rekordy, zbierali znakomite recenzje. Potem jednak coś się w ich grze zacięło, a raczej zaczęli grać falami. Potrafili przegrać kilka spotkań z rzędu w bardzo kiepskim stylu, by nagle się odrodzić i kilka pod rząd wygrać. I tak było aż do samego końca. Ostatecznie pierwszy etap rozgrywek ukończyli z dorobkiem 46-36, i tak najlepszym od 38 lat. Mimo to w swej konferencji zajęli piąte miejsce, a mierzyli wyżej, przynajmniej w czwarte, by w play-off, choć przez moment, mieć przewagę własnego parkietu.

Gortat był czołowym zawodnikiem swej drużyny. Jako jedyny wystąpił we wszystkich 82 meczach. Średnio zdobywał w nich 12,2 punktu, co dało mu 84. miejsce wśród najlepszych strzelców ligi. Był jednak bardzo skuteczny, bo z wynikiem 56,6 proc. uplasował się na trzeciej pozycji. Lepszym okiem wykazali się tylko DeAndre Jordan z Los Angeles Clippers (aż 71,0 proc) i Jonas Valanciunas z Raptors (57,2). Poza tym Gortat notował średnio 8,7 zbiórek i 1,34 bloku na mecz. W 22 spotkaniach zaliczył double-double, czyli – w jego przypadku – dwucyfrową liczbę zdobytych punktów i zebranych piłek.

Wizards zrealizowali swój cel minimum, ale za nic w świecie nie chcą sezonu skończyć szybko. Teraz, w pierwszej rundzie play-off, zmierzą się w czwartymi na Wschodzie Raptors. Nie będą jednak faworytami, bo z siedmiu ostatnich pojedynków między tymi drużynami aż sześć padło łupem koszykarzy z Toronto. „Czarodzieje” przypominają jednak, że faza play-off rządzi się swoimi prawami i to coś zupełnie innego niż sezon zasadniczy. Są dobrej myśli i wierzą w siebie.

Dużo może zależeć od Gortata, który pod koszami będzie toczył zażarte pojedynki z Valanciunasem. Litwin to mocny, twardy zawodnik, a łodzianin o jego klasie zdążył się już przekonać. W żadnym z meczów z Raptors w obecnym sezonie Polak nie błyszczał, notując na swym koncie zdobycze poniżej swych średnich.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl