logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański/ PAP

Pod znakiem widowiska

Wtorek, 23 października 2018 (22:23)

12. kolejka piłkarskiej ekstraklasy okazała się jedną z najciekawszych w obecnym sezonie, a przy okazji przyniosła mecz, który może się okazać najlepszy w całych rozgrywkach. Chodzi oczywiście o pasjonujący pojedynek Legii Warszawa z Wisłą Kraków.

Bądźmy szczerzy: szlagiery, czyli mecze, których oczekujemy najbardziej, często zawodzą. Występujące w nich drużyny myślą raczej o tym, jak nie przegrać, boją się zaryzykować, piękno gry umyka gdzieś pod płaszczykiem żelaznej taktyki. Tym razem było inaczej. I Legia, i Wisła wyszły na boisko, by zwyciężyć. Plan krakowian runął już co prawda po niespełna dwóch minutach, gdy gospodarze zdobyli pierwszego gola, i w pierwszej połowie mógł runąć kompletnie. To, że przez 45 minut warszawianie zdobyli jeszcze tylko jednego gola, było dla ich rywali najłagodniejszym wymiarem kary. Tych bramek mogło być bowiem zdecydowanie więcej, sam Carlitos powinien jeszcze dwukrotnie wpisać się na listę strzelców, ale wynik 2:0 mistrzów Polski uspokajał i satysfakcjonował.

Będąc już przy Hiszpanie. W zeszłym sezonie, w barwach Wisły, zachwycał. Został królem strzelców, otrzymał nagrodę dla najlepszego piłkarza ligi. Po przeprowadzce do Warszawy zgasł, z jego twarzy zniknął nawet charakterystyczny uśmiech. Podkreślano, że jest nieprzygotowany do rozgrywek, że miast ostro trenować, dochował się całkiem widocznego brzuszka. W końcu jednak pokazał, dlaczego Legii tak bardzo na nim zależało (choć wielu twierdzi, że to bardziej zależało jemu samemu). Przed niedzielnym meczem dawni koledzy nie szczędzili mu delikatnych uszczypliwości, co z pewnością do uszu Carlitosa dotarło. I pomogło w złapaniu takiej chęci do gry, takiej koncentracji i zaangażowania, że aż trzeba go było pohamowywać. Efekt – wreszcie gra świetna, pełna polotu, przynosząca efekt w postaci bramek.

Druga z nich dała Legii… remis. To, co do przerwy wydawało się bowiem nierealne, po niej stało się rzeczywistością. Trener Maciej Stolarczyk w ciągu kilkunastu minut całkowicie odmienił bowiem oblicze „Białej Gwiazdy”. Na drugą połowę wyszedł zespół zupełnie inny. Wiedzący jak i co ma grać. Waleczny. Naładowany agresją i przede wszystko wiarą. I w ciągu pięciu minut, między 56. a 62., krakowianie zdobyli trzy bramki, wychodząc na prowadzenie. Grali w tym okresie tak, że gospodarzy zamurowało. Mecz nabrał niesamowitych rumieńców, bo legioniści podnieśli się z desek. Po nokaucie i oni pokazali charakter, do końca walcząc o uratowanie choćby punktu. Kibice oglądali spektakl porywający, w którym było dosłownie wszystko. Najlepszy w sezonie, naprawdę godny najlepszych lig europejskich.

Nic zatem dziwnego, że zepchnął w cień wszystko, co działo się w 12. kolejce. A działo się sporo ciekawego. Świetne, dramatyczne widowisko obejrzeli kibice w Lubinie. Liderem została Jagiellonia Białystok, która wykorzystała potknięcie Lechii Gdańsk (to może złe złoto, bo remis w Gliwicach, na bardzo trudnym terenie, wcale nie był wynikiem złym). Z dna tabeli podźwignęły się Zagłębie Sosnowiec i Cracovia, a na ostatnim miejscu znalazł się Górnik Zabrze – ten Górnik, który w poprzednich rozgrywkach liczył się w walce o tytuł.

Ogółem od piątku do poniedziałku piłkarze strzelili sporo, bo 29 bramek. Obejrzeli też 39 żółtych i jedną czerwoną kartkę. Na trybunach zasiadło 66 364 widzów, z czego aż 26 363 na Łazienkowskiej. Zmienił się też lider klasyfikacji strzelców. Na czoło wysunął się bowiem Marcin Robak, który w meczu z Arką Gdynia zdobył swojego ósmego gola w sezonie (a przy tym 110. w karierze w ekstraklasie). Po siedem trafień na koncie mają Zdenek Ondrasek (Wisła Kraków), Ricardinho (Wisła Płock), Petteri Forsell (Miedź Legnica), Flavio Paixao (Lechia Gdańsk), a po sześć Christian Gytkjaer (Lech Poznań ) i Vamara Sanogo (Zagłębie Sosnowiec). Jak widać wśród najlepszych strzelców ligi przeważają obcokrajowcy, w czołówce Polak jest jeden, ale akurat zajmuje pierwsze miejsce.

Wyniki: Piast Gliwice – Lechia Gdańsk 1:1 (1:0). Sedlar (29.-karny) – Haraslin (86.); Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 2:1 (0:0). Frankowski (48.), Runje (80. – głową) – Kozulj (64.); Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 3:1 (2:1). Pawłowski (12., 41.), Cruz (63. – samobójcza) – Forsell (3. – karny); Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 1:2 (1:1). Robak (45. – karny) – Młyński (39.), Jankowski (48.); Lech Poznań – Korona Kielce 2:1 (1:0). Gytkjaer (25. 73.) – Soriano (82.); KGHM Zagłębie Lubin – Wisła Płock 3:3 (1:2). Bohar (32.), Starzyński (80. – karny), Pawłowski (89. – głową) – Ricardinho (23.), Łukowski (45., 59.); Legia Warszawa – Wisła Kraków 3:3 (2:0). Nagy (2. – głową), Carlitos (23., 90.) – Imaz (56., 62.), Kostal (58.); Cracovia Kraków – Górnik Zabrze 2:0 (0:0). Cabrera (62.), Hernandez (63.).

Tabela

1. Jagiellonia 12 23 19:14

2. Lechia 12 22 21:14

3. Legia 12 22 19:15

4. Wisła K. 12 21 23:13

5. Piast 12 21 18:16

6. Lech 12 20 19:15

7. Korona 12 19 16:14

8. Arka 12 17 14:12

9. Zagłębie L. 12 17 20:20

10. Pogoń 12 13 14:15

11. Śląsk 12 12 17:17

12. Miedź 12 12 16:23

13. Wisła P. 12 11 17:23

14. Zagłębie S. 12 10 18:25

15. Cracovia 1210 10:17

16. Górnik 12 9 11:19

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl