logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: PEDRO SARMENTO COSTA / PAP/EPA

Niemożliwe? Nie dla nich!

Środa, 21 listopada 2018 (22:29)

Młodzi polscy piłkarze awansując na finały mistrzostw Europy do lat 21, dokonali niemożliwego, a teraz staną przed jeszcze trudniejszym i większym wyzwaniem, bo dobry występ na przyszłorocznej imprezie będzie równoznaczny z uzyskaniem olimpijskiej kwalifikacji.

Przypomnijmy – w swej grupie eliminacyjnej do ME U21 Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce, tuż za Danią. Dzięki temu zapewnili sobie prawo gry w barażach, w których los skojarzył ich z Portugalią. Bardzo mocną, posiadającą w składzie kilku piłkarzy bardzo wysokiego formatu. W pierwszym meczu, w Zabrzu, nasi ulegli 0:1 i ich szanse na awans zmalały niemal do zera. Tak się przynajmniej wydawało, biorąc pod uwagę uzyskany wynik i klasę przeciwnika. Na szczęście wiary w sukces nie stracili ci, którzy o niego walczyli. Piłkarze i ich trener, Czesław Michniewicz. W ciągu kilku dni przygotowali taktykę, która miała gospodarzy zaskoczyć, mentalnie przygotowali się też zawodnicy, którzy nie dopuścili do siebie myśli o niepowodzeniu.

Pierwsza połowa rewanżowego starcia okazała się popisem Biało-Czerwonych. Powiedzmy to sobie szczerze – już dawno żadna nasza reprezentacja, nawet seniorska, nie rozegrała tak kapitalnych 45 minut, co Dawid Kownacki i spółka. Nasi w ciągu 8 minut powalili Portugalczyków na deski, zdobywając dwa gole, a kiedy w 24. min strzelili trzeciego, rywale wyglądali na zaszokowanych. Te bramki nie były dziełem przypadku czy szczęścia, wynikały z kapitalnej gry Polaków, którzy bezbłędnie wykorzystali wszystkie swoje atuty, mocne strony rywali ograniczając niemal do minimum. Prowadząc 3:0 w drugiej połowie, nasi za bardzo się cofnęli, zaczęli grać źle, jednak stracili tylko jednego gola, wygrali 3:1, sprawiając wielką niespodziankę. Przynajmniej dla nas, kibiców, obserwatorów, bo, jak przekonywał Michniewicz, oni wiary nie stracili. – Wierzyliśmy, bo wiedzieliśmy, że potrafili sobie radzić w trudnych momentach. I pokazaliśmy, czym jest jedność, poświęcenie, zaangażowanie i boiskowa mądrość, a także jasny plan, jaki mieliśmy na to spotkanie. Już kiedy wsiadaliśmy do samolotu, widziałem na twarzach piłkarzy maksymalną koncentrację i czułem, że to może być nasz dzień. Zawsze powtarzałem zawodnikom, że nieważne, ile zadamy ciosów, ale to, ile ciosów przyjmiemy i po nich wstaniemy – powiedział Michniewicz, cytowany przez PZPN.

Reprezentacja Polski przez kwalifikacje do ME U21 przebrnęła po 24 latach. Co prawda grała na ubiegłorocznych mistrzostwach, ale tylko dlatego, że była ich gospodarzem – i to bez powodzenia, zajmując ostatnie miejsce w grupie. Teraz wystąpi w turnieju, który w dniach 16-30 czerwca 2019 r. odbędzie się we Włoszech i w San Marino – obok 11 innych narodowych drużyn: Włoch, Hiszpanii, Francji, Anglii, Niemiec, Chorwacji, Serbii, Danii, Belgii, Rumunii oraz Austrii. Zostaną one podzielone na trzy czterozespołowe grupy – już w piątek, podczas losowania w Bolonii. Zwycięzcy grup oraz jedna drużyna z drugiego miejsca (z najlepszym bilansem) awansują do półfinałów i co najważniejsze, uzyskają kwalifikacje na igrzyska olimpijskie w Tokio. – Na razie czekamy jednak na losowanie, zobaczymy, jak łaskawy będzie dla nas los. Już od następnego dnia zaczynamy przygotowania do turnieju finałowego. Wszyscy mamy na to bardzo mało czasu, ale teraz potrzebujemy resetu. Pokazaliśmy, że Polacy też potrafią. Kosztowało nas to wiele, ale pokazaliśmy, na co nas stać. Nie stawiamy sobie żadnych ograniczeń – podkreślił Michniewicz.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl