logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Domena publiczna

Kiedy licencja?

Poniedziałek, 21 stycznia 2019 (23:19)

Krajowy Rejestr Sądowy dokonał wpisu Rafała Wisłockiego jako prezesa Wisły Kraków SA, co powinno wielokrotnemu mistrzowi Polski pomóc odzyskać licencję na występy w piłkarskiej ekstraklasie.

Wisła nie ma licencji od 3 stycznia. Tego dnia Komisja Licencyjna PZPN odebrała krakowianom „papiery” na występy w ekstraklasie m.in. dlatego, że nie była w stanie ustalić, kto jest aktualnym właścicielem klubu. 22 grudnia była prezes „Białej Gwiazdy”, Marzena Sarapata, oddała sto procent akcji spółki akcyjnej zagranicznym inwestorom. 60 procent akcji przejął zarejestrowany w Luksemburgu fundusz Alelega, którego właścicielem jest Vanna Ly, francuski biznesmen pochodzenia kambodżańskiego, a pozostałe 40 procent udziałów trafiło do angielskiego funduszu Noble Capital Partner, reprezentowanego przez Szweda Matsa Hartlinga. W ciągu kolejnych dni okazało się, że nowi właściciele nie spełnili głównego warunku transakcji, którym był przelew 12,2 miliona złotych. Pieniądze miały być przeznaczone na pokrycie najpilniejszych długów, głównie wobec piłkarzy. Ponieważ poprzedni właściciel piłkarskiej spółki – Towarzystwo Sportowe Wisła – nie otrzymał w umówionym czasie potwierdzenia przelewu, 2 styczna unieważnił umowę sprzedaży. 100 procent akcji wróciło  do Towarzystwa, ale cała sprawa cały czas wyglądała na pełną niejasności i niedomówień.

Niedługo później Wisła SA wybrała nowego prezesa – Rafała Wisłockiego. W ciągu kolejnych dni dołączyły do niego inne osoby, niektóre działając nawet „społecznie”, jak m.in. były właściciel Mistrza Polski, Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski, które podjęły się misji ratowania klubu. „Białej Gwieździe” groziło unicestwienie, nieprzystąpienie do wiosennych rozgrywek ekstraklasy, spadek do klasy C, w najlepszym wypadku IV ligi. Sytuacja była dramatyczna, ale wydaje się, że pożar udało się zagasić. Przynajmniej na tyle, by uniknąć katastrofy totalnej i móc jeszcze spróbować odwrócić bieg wydarzeń. Jednym z tych, którzy najmocniej włączyli się w akcję ratunkową, okazał się Jakub Błaszczykowski, który nie dość, że zadeklarował powrót do drużyny, występy w niej za darmo, to jeszcze pożyczył Wiśle 1,333 miliona złotych, bez których (jak i 2,6666 miliona pożyczonych przez dwóch biznesmenów) drużyna wiosną w ekstraklasie by nie nie zagrała.

PZPN cały czas miał jednak wątpliwości. 11 stycznia Komisja Licencyjna ogłosiła, że Wisła musi rozwiązać dwie kwestie. Po pierwsze, potwierdzić, że Towarzystwo Sportowe faktycznie jest właścicielem akcji, a Wisłocki prawomocnym prezesem, a po drugie, przedstawić wiarygodną, potwierdzoną przez biegłego rewidenta prognozę finansową, która będzie rękojmią tego, że klub jest w stanie dograć do końca sezonu licencyjnego.

Dziś KRS dokonał wreszcie wpisu nowych władz Wisły, z Wisłockim jako prezesem. To ogromny krok w stronę odzyskania licencji, bo oznacza uznanie umowy sprzedaży akcji z 22 grudnia za niebyłą i uznanie Towarzystwa za ich prawowitego właściciela. Wisła złożyła też w PZPN dokumenty konieczne do odzyskania licencji i wiele  wskazuje na to, że już jutro może stać się to faktem.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl