logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Górnicy przyćmili Błaszczykowskiego

Wtorek, 12 lutego 2019 (22:08)

Nieudany powrót Jakuba Błaszczykowskiego, niespodziewana porażka Lecha Poznań i solidarne zwycięstwa Lechii Gdańsk, Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok – oto najważniejsze wydarzenia 21. kolejki piłkarskiej ekstraklasy – pierwszej po zimowej przerwie.

Brawa dla Górnika

O Jakubie Błaszczykowskim w ostatnich tygodniach mówiono i pisano jak o żadnym innym polskim piłkarzu – może z wyjątkiem Krzysztofa Piątka, robiącego furorę w Serie A. Były kapitan narodowej drużyny oficjalnie wrócił do ekstraklasy w poniedziałkowym meczu Wisły Kraków w Zabrzu z Górnikiem – i chyba nie do końca tak swój powrót sobie wyobrażał. Oczywiście Błaszczykowski był świadom problemów „Białej Gwiazdy”, tarapatów, w jakie wpadła i z jakich jeszcze nie wyszła, zdawał sobie sprawę z aktualnego stanu posiadania drużyny, z faktu, że jest ona ciągle budowana. Ale już po kwadransie spotkania w Zabrzu mogła przegrywać 0:3, ostatecznie uległa 0:2 i to tylko dlatego, że najlepszy strzelec „górników”, Igor Angulo, miał fatalnie ustawiony celownik. Ślązacy byli tego dnia zespołem zdecydowanie lepszym od Wisły, w której szeregach Błaszczykowski się wyróżniał, ale i tak znalazł się w cieniu debiutantów z Górnika. Jeden z nich, Mateusz Matras, zdobył oba gole, drugi, bramkarz Martin Chudy, bronił z wielkim wyczuciem, a trzeci, Valeriane Gvilia, imponował techniką. „Białą Gwiazdę” czeka sporo pracy, by wróciła na właściwe tory organizacyjnie, sportowo też, co pokazało poniedziałkowe starcia.

Imponująca Jagiellonia

W 21. kolejce solidarnie wygrywały trzy (z czterech) najlepsze zespoły jesieni. W najbardziej efektownym stylu uczyniła to Jagiellonia, nie dając żadnych nadziei Miedzi Legnica. Białostocczanie pokazali ładny dla oka futbol, taki, który przyjemnie się ogląda, połączony do tego ze skutecznością. Wygrali 3:0, mogli wyżej, ich nowe twarze pokazały, że będą solidnym wzmocnieniem. Prowadzącej w tabeli Lechii dopisało za to nieco szczęścia w spotkaniu z Pogonią. Nie była bowiem zespołem lepszym, to goście starali się grać piłkę i w piłkę, jednak brakowało im kropki nad i. Lechia zagrała za to tak, jak wpajał piłkarzom ich trener, Piotr Stokowiec – „nawet brzydko, lecz skutecznie i zwycięsko”. Legia zaś zasłużenie przywiozła komplet punktów z Płocka. Niespodzianką dla niektórych był brak w jej składzie Carlitosa, mogący sugerować, że Hiszpan faktycznie wyjedzie do amerykańskiej MLS. Nic takiego jednak nie będzie miało miejsca, zostanie przy Łazienkowskiej. Musi tylko znaleźć nić porozumienia z trenerem Ricardo Sá Pinto, nić, o którą niekoniecznie jest łatwo, o czym może opowiedzieć wielu byłych podopiecznych Portugalczyka.

„Kolejorz” na wstecznym

Przegrał za to Lech. Lech, mający odmienić swe oblicze przy pomocy Adama Nawałki, byłego selekcjonera kadry. Z tą odmianą idzie jednak jak po grudzie, a patrząc na błędy, koszmarne błędy, jakie w meczu z Zagłębiem Lubin popełniali poznaniacy, można się było tylko łapać za głowę. Oba trafienia dla gości sprokurowali właściwie sami, drugie nawet sami sobie strzelili i to w dramatycznych okolicznościach, w doliczonym czasie gry. Nawałka być może szybko pożałuje, że zimą nie wpłynął na działaczy i nie „zmusił” ich do sięgnięcia do kieszeni i sprowadzenia kilku nowych piłkarzy, bo obecni… Cóż, teoretycznie jakość mają…

Cracovia na fali

Ciekawie od pewnego czasu dzieje się za to w Cracovii. Jesienią długo zawodziła, a prezes Janusz Filipiak musiał wytrzymać ciśnienie związane z osobą trenera Michała Probierza. Jego zwolnienia domagało się wielu, sam szkoleniowiec też nie pomagał, a do legendy przeszło już jego przedsezonowe „walczymy o mistrza”. I gdy wydawało się, że może być różnie, mechanizmy w drużynie zaczęły nagle funkcjonować, jak należy. Sobotnia wygrana z Piastem Gliwice była piątym kolejnym zwycięstwem „Pasów”, a to ich najlepsza taka passa w XXI wieku. Dała też miejsce w czołowej ósemce, co ciekawe, kosztem Wisły Kraków. I kto wie, być może oba kluby spod Wawelu to tą ósemką powalczą w bezpośrednim starciu.

Kolejka w liczbach

Ogółem w 21. kolejce piłkarze zdobyli 20 bramek, do dało średnią 2,5 gola na mecz. Co ciekawe, żadne spotkanie nie zakończyło się remisem, a gospodarze i goście wygrali po cztery. Sędziowie pokazali 27 żółtych i dwie czerwone kartki (Tomislav Bozic z Miedzi i Giorgi Gabedawa z Zagłębia Sosnowiec). Na trybunach zasiadło 71,99 tysięcy widzów i szczególnie trzeba docenić sympatyków Górnika, którzy mimo nielubianej, bo poniedziałkowej pory, na mecz z Wisłą przyszli w sile 14 689 „gardeł”.

 

Wyniki 21. kolejki:

Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok 0:3 (0:2). Nemanja Mitrovic (15.), Guilherme (45. – karny), 0:3 Arvydas Novikovas (74.);

Lech Poznań – KGHM Zagłębie Lubin 1:2 (0:0). Christian Gytkjaer (66.) – Filip Starzyński (75.), Nikola Vujadinovic (90. + 3. – samobójcza);

Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0). Arkadiusz Piech (7.), Mateusz Radecki (79.);

Cracovia Kraków – Piast Gliwice 2:1 (1:1). Airam Cabrera (37. – wolny), Sergiu Hanca (50.) – Jorge Felix (22.);

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:1 (1:0). Filip Mladenovic (8. – wolny), Flavio Paixao (75. – głową) – Kamil Drygas (55. – karny);

Arka Gdynia – Korona Kielce 1:2 (0:2). Rafał Siemaszko (74.) – Felicio Brown Forbes (28. – głową), Adnan Kovacevic (45. – karny);

Wisła Płock – Legia Warszawa 0:1 (0:0). Artur Jędrzejczyk (65. – głową);

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:0 (2:0). Mateusz Matras (10. – głową, 38).

 

Ricardo Sa Pinto

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 22 maja 2019 (22:54)

NaszDziennik.pl