logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Piotr Polak/ PAP

Lider powiększa przewagę

Wtorek, 19 lutego 2019 (22:46)

22. kolejka piłkarskiej ekstraklasy obfitowała w niespodzianki i małe lub większe skandale, które mogą mieć poważniejsze konsekwencje. Nie zmienił się po niej lider, bo Lechia Gdańsk, choć tylko zremisowała z Koroną Kielce, powiększyła przewagę nad Legią Warszawa.

Passy

Lechia w Kielcach zremisowała, choć powinna wygrać. Na początku drugiej połowy współlider klasyfikacji strzelców, Portugalczyk Flavio Paixao, nie wykorzystał jednak rzutu karnego. Gdańszczanie mają jednak czym się chwalić, bo przedłużyli do 12 serię meczów bez porażki i to najdłuższa taka seria w lidze. Ale czy najbardziej imponująca? Można dyskutować, bo szóste kolejne zwycięstwo odniosła Cracovia. I to jakże cenne, bo na Łazienkowskiej, pokonując Legię 2:0. Zasłużenie, a nawet zbyt skromnie, bo gdyby nie pudło Airama Cabrere z jedenastki, ta wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała. Tak czy inaczej Cracovia gra ostatnio bardzo efektownie i efektywnie. – Piłkarze się rozwijają, robią postępy. Będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce – powiedział jej trener Michał Probierz. Ósme z rzędu zwycięstwo, ale na własnym stadionie, odniosła Pogoń Szczecin. Tym razem pokonała Górnika Zabrze, choć musiała odrabiać straty, bo pierwsi bramkę zdobyli rywale.

 

Kultury, panie Sa Pinto

 

Po meczu na Łazienkowskiej, nie pierwszy raz w sezonie, zszokował trener Legii Ricardo Sa Pinto. Gdy po ostatnim gwizdku sędziego przyszedł mu podziękować za rywalizację Michał Probierz, Portugalczyk zlekceważył wyciągniętą rękę trenera „Pasów” i odszedł bez słowa. Pytany, dlaczego, odpowiedział, że… po meczach z Wisłą Płock i Pogonią Szczecin podawał dłoń szkoleniowcom rywali. – Jeżeli ktoś mnie szanuje, ja też okazuję szacunek – skomentował. A poza tym wylewał żale a to na stan murawy, która nie pozwalała rozwinąć jego podopiecznym skrzydeł, a to na pracę sędziego, który jego zdaniem sprzyjał Cracovii. Szczerze mówiąc, prymitywne były to tłumaczenia. Dla kibiców, a przede wszystkim piłkarzy Legii, ważniejsze jest teraz, by Sa Pinto pokazał, że jest dobrym trenerem, a nie potwierdzał kiepskie opinie o sobie, jakie ciągną się za nim od lat.

 

„Banderowiec”?

 

O tym skandalu mówi cała Polska. Podczas meczu Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock pomocnik gości Dominik Furman miał nazwać Tarasa Romanczuka „banderowcem”. Piłkarz „Jagi” poczuł się szczególnie dotknięty, bo jak podkreślił, jego rodzina została przez banderowców wymordowana. Polak z Kresów opowiedział o wszystkim dziennikarzom, Furman kategorycznie zaprzeczył, jakoby użył podobnych słów, ale sprawą zajął się rzecznik dyscyplinarny PZPN Adam Gilarski. Furman stał się podejrzanym o „zachowania o charakterze ksenofobicznym” i jeśli potwierdzi się wersja Romanczuka, może zostać surowo ukarany. A podobno istnieją dowody, które pozwolą dotrzeć do prawdy.

 

Kuba w domu

 

W poniedziałkowym meczu Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław po raz pierwszy od powrotu do kraju własnej publiczności zaprezentował się Jakub Błaszczykowski. Przywitało go 21 289 widzów, co jest ewenementem, jeśli chodzi o ligowe mecze rozgrywane w ten nielubiany dzień. Kibice przywitali swojego idola jak największego z bohaterów, a piłkarz się odwdzięczył, zdobywając jedynego gola meczu. Gola, który dla Wisły był niczym tlen, pozwalający złapać oddech po ciężkich tygodniach walki o życie. – Musimy nadal ciężko pracować. Zbyt długo siedzę w piłce nożnej, by szukać innych sposobów. To jedyna rzecz, która może doprowadzić do osiągnięcia celu – powiedział rekordzista pod względem liczny występów w reprezentacji Polski.

 

Katastrofa „Kolejorza”

 

Adam Nawałka miał być lekiem na wszelkie problemy Lecha Poznań, a tu okazuje się, że „lokomotywa” wykoleiła się i nie może znów wrócić na właściwe tory. Na inaugurację wiosennych zmagań Lech przegrał u siebie z Zagłębiem Lubin, tracąc bramki w kompromitujących okolicznościach. Być może poznaniacy uznali, że to jeszcze nic, że stać ich na więcej, i faktycznie – to „więcej” pokazali w Gliwicach. 0:4 z Piastem było skandalem, powodem do wstydu, obelgą, a dla Nawałki dowodem, że coś jest nie tak. Albo z piłkarzami, albo z jego metodami. Krótko mówiąc, w stolicy Wielkopolski mniej mówi się już o pościgu za liderami, a bardziej za spodziewaną letnią rewolucją w składzie. Kolejną w ostatnich latach. Czy pierwszą z oczekiwanym skutkiem?

 

Kolejka w liczbach

W 22. kolejce padło 20 bramek, co dało średnią 2,5 gola na mecz. Gospodarze odnieśli sześć zwycięstw, goście tylko jedno. Sędziowie pokazali 35 żółtych i jedną czerwoną kartkę. Za to bardzo ciekawą. W meczu Legii z Cracovią Piotr Lasyk początkowo usunął Williama Remy’ego z boiska za drugi żółty kartonik. Postanowił jednak skorzystać z pomocy VAR i uznał, że faul legionisty był bardziej brutalny, niż początkowo sądził, anulował piłkarzowi drugi żółty kartonik, ale natychmiast pokazał mu bezpośredni czerwony. Osiem meczów obejrzało łącznie 86,21 tys. widzów, z których przeszło połowa zasiadła na trybunach dwóch stadionów – Legii oraz Wisły Kraków.

 

Wyniki:

Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze 3:1 (2:1). Radosław Majewski (18.), Zvonimir Kozulj (27.), Mariusz Malec (51. – głową) – Igor Angulo (12. – karny).

Piast Gliwice – Lech Poznań 4:0 (1:0). Piotr Parzyszek (31. – głową), Jorge Felix (53.), Mikkel Kirkeskov (66. – wolny), Joel Valencia (70. – głową).

Zagłębie Sosnowiec – Arka Gdynia 3:2 (1:2). Zarko Udovicic (38.), Szymon Pawłowski (60., 85.) – Damian Zbozień (9., 45. – karny).

Korona Kielce – Lechia Gdańsk 0:0.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:0 (0:0). Jakub Wójcicki (90.+5.);

KGHM Zagłębie Lubin – Miedź Legnica 3:0 (2:0). Bartłomiej Pawłowski (15.), Aleksandar Miljkovic (18. –samobójcza), Filip Jagiełło (81.).

Legia Warszawa – Cracovia Kraków 0:2 (0:2). Javier Hernandez (38., 42.).

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:0 (1:0). Jakub Błaszczykowski (40. – karny).

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl