logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kadra przed wyzwaniami

Wtorek, 19 lutego 2019 (22:48)

Na początek czeka nas naprawdę wielkie wyzwanie, ale zrobimy wszystko, aby przygotować się do niego jak najlepiej – powiedział Jerzy Brzęczek, trener piłkarskiej reprezentacji Polski, opowiadając o zbliżającym się starcie eliminacji do mistrzostw Europy.

W marcu Biało-Czerwoni zmierzą się z Austrią i Łotwą i dla Brzęczka, z wielu powodów, będą to mecze szczególne. Przede wszystkim najważniejsze w dotychczasowej przygodzie z narodową drużyną, bo awans na Euro 2020 jest pierwszym z postawionych przed nim celów głównych.

– W Austrii spędziłem wiele lat, grając w piłkę, i doskonale znam charakter tamtych piłkarzy. Ta wiedza nie będzie miała jednak za dużego znaczenia, bo wszystko i tak zweryfikuje boisko. Austriacy mają w składzie dwie wielkie gwiazdy europejskiego formatu, to Arnautović i Alaba, wielu innych zawodników grywa na co dzień w Bundeslidze, co też jest bardzo dobrą wizytówką. Na początek eliminacji czeka nas naprawdę wielkie wyzwanie, ale zrobimy wszystko, aby przygotować się do niego jak najlepiej. Mamy mało czasu na treningi, będziemy korzystać głównie z tego, co wypracowaliśmy jesienią. Kluczowe będzie przygotowanie psychiczne odnośnie do tego, co nas będzie czekać w Wiedniu i w następnym spotkaniu, z Łotwą – powiedział selekcjoner.

Nie zmienia to jednak faktu, że to Polska do marcowych meczów przystąpi w roli faworyta. Rywale mogą mieć w kadrze klasowych piłkarzy, ale to my mamy trzech napastników, których zazdrości nam świat: Roberta Lewandowskiego, Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika. Brzęczek doskonale o tym wie i już zapowiedział, że… na boisku nie znajdzie miejsca dla nich wszystkich.

– Musimy zachować rozsądek i mieć jasność, co jest najlepsze dla reprezentacji. Kiedyś Polska grała z Cyprem i na murawie przebywało bodaj pięciu czy sześciu napastników, a nie padł żaden gol. Każdy chce grać, każdy jest gotowy, ale też każdy jest świadomy, że to niemożliwe. Napastnicy są egoistami i muszą nimi być, bo rozliczani są ze zdobywanych goli. Wiem, że czekają nas trudne rozmowy, jednak jestem na nie gotowy. Poradzimy sobie – podkreślił trener.

Dodał przy okazji, że indywidualności są bardzo ważne, ale ważniejszy jest zespół. – Mam nadzieję, zawodnicy, na których się zdecydujemy, dadzą nam odpowiednią jakość. Najważniejsze jest funkcjonowanie drużyny jako całości. Ostatnie zgrupowanie minionego roku było dla nas bardzo ważne, stworzyła się wewnątrz zespołu silna grupa. Musimy to wykorzystać i dalej pracować w taki sam sposób – zaznaczył.

Selekcjoner wciąż nie dokonał jeszcze wyboru pierwszego bramkarza. – Mamy trójkę fantastycznych zawodników na bardzo wysokim poziomie. Będziemy ich w dalszym ciągu obserwować. Spotkałem się już z Wojtkiem Szczęsnym i z Łukaszem Fabiańskim, każdy wie, na czym stoi – przyznał. Decyzję podejmie przed marcowymi meczami i ten, na kogo postawi, będzie numerem jeden we wszystkich wiosennych meczach. Ewentualnej korekty dokona jesienią.

Sporo emocji wywołuje ewentualne powołanie dla Jakuba Błaszczykowskiego. Gdy jesienią piłkarz ten nie występował w Bundeslidze, a mimo to przyjeżdżał na zgrupowania reprezentacji, Brzęczek bywał krytykowany za niekonsekwencję. – Kuba miał wewnętrzną potrzebę, aby wrócić do Wisły i pomóc. To dorosły mężczyzna, który doskonale wie, co dla niego jest najlepsze. Bardzo mnie cieszy, że wystąpił już w dwóch meczach ligowych, że zdobył gola. Przed nim jeszcze wiele pracy, potrzebuje gry, ale z każdym spotkaniem będzie coraz lepszy – podkreślił selekcjoner.

Skrytykował za to Przemysława Frankowskiego, który zimą przeniósł się z Jagiellonii Białystok do amerykańskiej ligi MLS. – Rozmawialiśmy, mówiłem mu, żeby tę decyzję przemyślał. Ja nie do końca rozumiem, dlaczego zdecydował się na taki krok, bo na niego liczyłem. Tymczasem liga w Stanach Zjednoczonych startuje na początku marca. Trzeba do tego wziąć pod uwagę zmianę stref czasowych, podróże – to wszystko będzie miało na niego wpływ – przyznał trener, dodając jednak, że nie zamyka przed zawodnikiem drzwi.

W marcowych powołaniach znajdą się co najmniej dwie nowe twarze. Prawdopodobnie jedną z nich będzie Szymon Żurkowski z Górnika Zabrze. – Wciąż robi postępy, nie dziwi mnie, że zainteresowała się nim Fiorentina – podkreślił Brzęczek.

W miniony weekend selekcjoner obserwował polskich piłkarzy z ligi włoskiej. Teraz wybierze się na Wyspy, by zobaczyć w boju Kamila Grosickiego, Jana Bednarka, Fabiańskiego i Mateusza Klicha. Potem obierze kurs na Monaco (Kamil Glik), obejrzy też na żywo rewanżowy mecz Bayernu Monachium z Liverpoolem w Lidze Mistrzów. – Najbliższy czas będzie bardzo intensywny. Wolałbym go spędzić na boisku, ale czasu na treningi mamy mało, a praca w reprezentacji polega na obserwowaniu i selekcji – przypomniał.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 22 maja 2019 (22:55)

NaszDziennik.pl