logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ze Szczęsnym na Austrię

Środa, 20 marca 2019 (22:22)

Wojciech Szczęsny stanie w bramce piłkarskiej reprezentacji Polski w jutrzejszym meczu z Austrią w Wiedniu, inaugurującym zmagania w grupie G eliminacji mistrzostw Europy.

Obsada bramki narodowej drużyny była jedną z najważniejszych decyzji, jakie przed spotkaniem z Austrią musiał podjąć Jerzy Brzęczek. Na szczęście wynikała ona z kłopotów obfitości, bo reprezentacja Polski nie narzeka na brak bramkarzy wysokiej klasy. Wręcz przeciwnie, jest ich spore grono, choć ostatecznego wyboru selekcjoner dokonywał spośród dwóch zawodników. Zastanawiał się nad Szczęsnym i Łukaszem Fabiańskim, dwoma znakomitymi fachowcami, którzy wkładając trykot z orłem na piersi, nie zawodzili, niemal zawsze będąc bardzo mocnym punktem zespołu. Decyzja nie należała do najłatwiejszych, bo Brzęczek bardzo ceni sobie obu tych piłkarzy. Obu na boisko nie mógł jednak wysłać, zatem postawił na bramkarza Juventusu Turyn, lidera Serie A. – Tak naprawdę dla mnie obaj są numerem pierwszym. Prezentują najwyższy poziom, ale jak wiadomo, tylko jeden z nich może zagrać. Postawiłem na Wojtka, a jak już wcześniej mówiłem, to wybór nie tylko na ten jeden mecz, ale całe pierwsze półrocze. I tak będzie zawsze, bo na obsadę bramki spoglądać będziemy w perspektywie kilkumiesięcznej – powiedział dziś selekcjoner.

W ten sposób wyjaśnił jedną z tajemnic dotyczących składu na czwartkowe spotkanie. Resztę zagadek wyjaśni dopiero jutro, tuż przed meczem – tak personalnych, jak i dotyczących taktyki. Nie wiemy zatem na razie, na jaki wariant ofensywny się zdecyduje i kto wybiegnie na boisko obok Roberta Lewandowskiego. Każdy kibic doskonale wie, że reprezentacja Polski ma trzech najwyższej klasy napastników, ale jeden jest poza konkurencją. To najlepszy strzelec w historii narodowej drużyny, najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii Bundesligi. Jednym słowem – Lewandowski. – To nasza największa gwiazda. Kapitan, na którym spoczywa ogromna odpowiedzialność – opowiadał Brzęczek.

Trener liczy jednak nie tylko na niego, byłoby to oczywiście nierozsądne. Brzęczek ma nadzieję, że zarówno jutro, jak i w całych eliminacjach do poziomu „Lewego” zbliżą się jego koledzy. Że wielu zagra tak, by kapitanowi było łatwiej. Zresztą trener jest przekonany, że obecna drużyna jest o wiele silniejsza od tej, jaką przejmował na początku swej pracy. – Jest lepsza, ale to na boisku będzie musiała udowodnić, czy tak faktycznie jest. Miniony rok nie był dla nas udany. Mundial okazał się porażką, w jesiennych meczach nie odnieśliśmy ani jednego zwycięstwa. Nie da się ukryć, że towarzyszyło temu rozczarowanie. W każdym kolejnym spotkaniu, nawet tych przegranych, zbieraliśmy jednak doświadczenie, czegoś się uczyliśmy i to teraz stanowi nasz potencjał. Nie da się również nie zauważyć, że wzrosła pozycja poszczególnych piłkarzy w swych klubach. Teraz ten ich potencjał i możliwości musimy wykorzystać na potrzeby reprezentacji – powiedział Brzęczek.

A co do ustawienia, które w jakiś sposób sugerowałoby wyjściowy skład, to trener też wypowiedział się dziś dyplomatycznie. – Mam dwa plany ustawienia drużyny, czyli 4-2-3-1 i 4-4-2. W takich systemach graliśmy jesienią i wciąż chcemy z nich korzystać. To wszystko, co mogę zdradzić – dodał.

Austrię, jutrzejszego rywala, komplementował. – To silny zespół, wyróżniający się doskonałym przygotowaniem fizycznym, determinacją, zaangażowaniem, wolą walki. Bez zaprezentowania tych samych cech nie będziemy mieli zbyt wielu szans. Na Austrię bowiem same umiejętności nie wystarczą, trzeba do nich dołożyć zaangażowanie na maksymalnym poziomie. Pamiętam, że gdy wylosowaliśmy tę drużynę, nie brakowało głosów, że należy co najwyżej do średniaków. Wykonała jednak ogromny postęp. Ma w składzie kilku świetnych, doświadczonych piłkarzy i młodych, którzy przy nich się uczą. W ostatnich meczach towarzyskich prezentowała się jako zespół wymagający i dobrze funkcjonujący – podkreślił nasz selekcjoner.

Czwartkowy mecz Austria – Polska w Wiedniu rozpocznie się o 20.45.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 23 maja 2019 (20:46)

NaszDziennik.pl