logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/LegiaWarszawa/ Internet

Klasyk po polsku

Piątek, 29 marca 2019 (23:13)

Choć w 27. kolejce piłkarskiej ekstraklasy nie zabraknie spotkań znakomitych i zapowiadających się ekscytująco, jedno z nich wybija się ponad wszystkie: polski klasyk, czyli starcie Wisły Kraków z Legią Warszawa.

Oba te kluby mają łącznie na koncie 26 tytułów mistrzowskich. Sprawiedliwie – po 13 każdy. Obecnie dużo bliżej 14. znajduje się Legia, która nie wyobraża sobie, by w aktualnie trwającym sezonie znów nie znalazła się na szczycie. Jest na nim nieprzerwanie od 2016 roku. W XXI wieku kończyła rozgrywki na pierwszym miejscu również w 2002, 2006, 2013 i 2014 roku. Wisła była najlepsza w 2001, 2003, 2004, 2005, 2008, 2009 i 2011 roku. Także siedmiokrotnie. W erze Bogusława Cupiała nie miała sobie równych, ale te czasy minęły. Zimą walczyła o przetrwanie. Dziś o to, by po 30. kolejce znaleźć się w czołowej ósemce, czyli sezon dokończyć w grupie mistrzowskiej.

Pod względem organizacyjnym i finansowym oba kluby dzieli obecnie… przepaść. Legia właśnie pochwaliła się planami budowy najnowocześniejszego w Polsce ośrodka treningowego, który ma wprowadzić ją w świetlaną przyszłość. Wisła powoli wraca do żywych po kilku latach rządów pseudodziałaczy, dla których jej dobro było czymś najmniej istotnym. Zimą jednym z tych, którzy ją uratowali, był były współwłaściciel Legii, Bogusław Leśnodorski. Być może bez jego pomocy dziś „Białej Gwiazdy” już by nie było.

Wynik niedzielnego meczu powinien być zatem sprawą oczywistą? Niekoniecznie, ponieważ Wisła wbrew wszelkim problemom potrafi zadziwić i zachwycić. Po niemrawym początku rundy wiosennej, rozbiła w Kielcach Koronę 6:2. Potem w kapitalnych derbach Krakowa pokonała Cracovię 3:2. Legii za to przytrafiały się słabsze momenty i niespodziewane porażki. Kto zatem okaże się górą w najbliższym starciu?

– Chcemy po raz kolejny dać naszym kibicom wiele radości swoją grą. Wsparcie, które otrzymujemy z trybun, jest nieocenione i pomaga wspiąć się na szczyt naszych umiejętności. Nie zaskoczyło mnie, że bilety na mecz z Legią rozeszły się wszystkie, co do jednego, i to tak szybko. Będziemy gotowi na wszelkie ewentualności, jeśli chodzi o ustawienie i skład Legii. Niektórzy wytykają jej, że gra słabiej niż przyzwyczaiła, nie tak efektownie, ale to ciągle bardzo mocna drużyna, regularnie zdobywająca punkty – powiedział trener Wisły Maciej Stolarczyk.

– W ostatnim meczu z Wisłą zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, w drugiej jednak oddaliśmy inicjatywę rywalom. Teraz nie pozwolę na to, aby taka sytuacja się powtórzyła. Motywuje nas fakt, że Wisła nie tylko dużo strzela, ale również dużo traci. Musimy wykorzystać jej słabości. Przed nami spotkanie wielkiej wagi, prawdziwy klasyk przy pełnych trybunach – to z kolei słowa prowadzącego Legię Ricardo Sa Pinto.

Jesienią na Łazienkowskiej mecz tych drużyn zakończył się remisem 3:3 – i było to najlepsze jak na razie widowisko obecnego sezonu. Legia całkowicie zdominowała w nim pierwszą połowę, prowadziła 2:0, ale na drugą część Wisła wyszła całkowicie odmieniona i w ciągu pięciu minut zdobyła trzy gole. Punkt gospodarzom w ostatniej minucie uratował Carlitos. Hiszpan, który w poprzednim sezonie został królem strzelców w barwach Wisły, a latem, za dziwnie śmieszne pieniądze, przeprowadził się do Warszawy. Jego osoba niedzielnej potyczce doda „smaczku”, a nie jest tajemnicą, że miłego przyjęcia raczej nie ma co się spodziewać. – Nie sądzę, żeby Carlitos czuł specjalną motywację przed tym meczem – przyznał Sa Pinto. – Posiada swoje atuty, które na pewno będzie się starał pokazać. Mamy jednak swój plan na spotkanie i wiemy, jak chcemy go zrealizować – dodał Stolarczyk.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 2 czerwca 2019 (09:48)

NaszDziennik.pl