logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marcin Bielecki/ PAP

Piast czy Legia?

Piątek, 17 maja 2019 (22:34)

Szansa jest niepowtarzalna, trzeba zrobić wszystko, by ją wykorzystać – powiedział dziś Waldemar Fornalik, trener piłkarzy Piasta Gliwice, lidera ekstraklasy. – Wszystko jeszcze jest możliwe – odpowiedział mu prowadzący Legię Warszawa Aleksandar Vuković. Który z nich w niedzielę będzie się cieszył z mistrzostwa Polski, nie sposób odpowiedzieć.

Oczywiście bliżej jest Piast, zdecydowanie najlepiej w 2019 roku grający zespół ligi, a w grupie mistrzowskiej wręcz deklasujący konkurencję. Gliwiczanie wygrali 12 z ostatnich 15 meczów i dzięki temu wyprzedzili Legię, a wcześniej Lechię Gdańsk w tabeli. Ta ostatnia już nie ma szans na tytuł, a przed 37. kolejką podopieczni Fornalika mają na koncie 69 punktów, o dwa więcej niż żołnierze Vukovicia. Oznacza to, że Piast swoją przyszłość, swoje mistrzostwo ma we własnych rękach. Na nikogo nie musi się oglądać. Nie musi nerwowo nasłuchiwać informacji z innych stadionów. Nie musi liczyć na rywali, łudząc się, że ci stracą albo nie zdobędą punktów. Wystarczy, że w niedzielę na własnym stadionie, w ostatnim meczu sezonu, wygra z Lechem Poznań, a osiągnie historyczny sukces. Zostanie mistrzem Polski.

Lech tego dnia będzie już walczył tylko o honor. Na miejsce premiowane pucharami nie ma szans. Część poznańskich kibiców, niespecjalnie lubiących się z fanami Legii, poleciła wręcz swym ulubieńcom, by w niedzielę nie stanęli Piastowi na drodze, a mówiąc inaczej, nie pomogli warszawianom sięgnąć po tytuł. Dariusz Żuraw, trener „Kolejorza”, uspokajał jednak, że jego podopieczni gliwiczanom się nie podłożą, że zagrają na całego. – Nawet dzisiaj, jadąc na stadion, na światłach zatrzymał mnie taksówkarz i powiedział, żebyśmy nie robili głupot i nie wygrywali w Gliwicach. Nie mogę przecież powiedzieć zawodnikom: słuchajcie, grajmy tak, żeby Legia nie była mistrzem Polski. Po to wychodzę na boisko, żeby wygrać i tu się nic nie zmieni – przyznał szkoleniowiec.

Ale to Piast będzie w niedzielę faworytem. Jeśli zagra tak, jak grał w większości wiosennych meczów, nawet walczący Lech mu nie sprosta. – Rok temu widziałem w klubie ludzi przestraszonych przed ostatnim meczem, bojących się o przyszłość, niepewnych bytu. Dziś widzę pogodnych, uśmiechniętych, którzy cieszą się z sytuacji, jaka się wytworzyła. Moi piłkarze mają szansę na mistrzostwo we własnych rękach, głowach i nogach. Zrobimy wszystko, by ją wykorzystać – powiedział Fornalik.

Gdy Piast wygra – zostanie mistrzem. W innym wypadku będzie musiał czekać na wynik pojedynku Legii z Zagłębiem Lubin. Może się zdarzyć, że nawet remisując, gliwiczanie pozostaną na pierwszym miejscu w tabeli, ale przy takim wyniku mogą je stracić na rzecz warszawian. Na Łazienkowskiej wciąż wierzą w siebie i… Lecha. – I nas, i Piasta czekają bardzo trudne mecze. Mamy za sobą złą serię trzech meczów bez zwycięstwa, jednak ostatni zwycięski może jeszcze wiele zmienić. W drużynie panuje pełna koncentracja. Nikt nie zastanawia się, co się stanie, jeśli nie zostaniemy mistrzami – przyznał Vuković.

Zagłębie Lubin, rywal obrońców tytułu, znajduje się w podobnej sytuacji co Lech. Też już nie „grożą” mu puchary, a co za tym idzie, do niedzielnego meczu może podejść swobodnie, bez presji. „Miedziowi”, tak jak poznaniacy, deklarują jednak, że w ostatnim pojedynku zagrają na całego, po sportowemu – a co z tego wyjdzie, zobaczymy wkrótce.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl