logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: GRZEGORZ MICHALOWSKI / PAP

Magiera: Podniesiemy się!

Piątek, 24 maja 2019 (22:02)

Pierwszy mecz był jak zderzenie ze ścianą, drugi powinien być o wiele łatwiejszy, przynajmniej teoretycznie. Mimo fatalnego początku Jacek Magiera, trener piłkarskiej reprezentacji Polski do lat 20, nie stracił wiary w podopiecznych rywalizujących w mistrzostwach świata.

Mistrzostwach, przypomnijmy, szczególnych, bo odbywających się w naszym kraju. Przed pierwszym meczem, z Kolumbią, było wiadomo, że Biało-Czerwonych czekać będzie spore wyzwanie. Choćby z tej racji, iż w tym roku rozegrali zaledwie trzy mecze towarzyskie, a Kolumbia, niesamowicie solidnie przygotowująca się do turnieju, aż 15! Zgranie, wzajemne rozumienie się, musiało zatem być atutem rywali i faktycznie było. Nie tylko jednak dlatego inauguracja naszym kompletnie nie wyszła. W pierwszym meczu, przed kompletem publiczności na stadionie Widzewa Łódź, zagrali bowiem bardzo słabo, by nie rzec – fatalnie. Tylko w pierwszym fragmencie sprawiali wrażenie, jakby dobrze odrobili lekcje, bo przynajmniej walczyli i starali się skutecznie paraliżować aktywa rywali. Bezsprzecznie, lepiej wyszkolonych technicznie, bardziej błyskotliwych, zdecydowanie szybszych, bardziej dynamicznych, pod względem taktycznym i motorycznym znajdujących się – niestety – gdzieś w innej lidze. Dopóki jednak wierzyli, nasi jako tako sobie radzili. W 23. minucie meczu wierzyć jednak najwyraźniej przestali. Wpierw katastrofalny, niedopuszczalny błąd popełnił Sebastian Walukiewicz, który jak na tacy wyłożył piłkę przeciwnikom, a Igor Angulo z tego prezentu skorzystał, zdobywając bramkę.

Swoją drogą Walukiewicz miał być ostroją i podporą naszej reprezentacji. Zimą tak zachwycił bowiem szefów włoskiego Cagliari, że ci nie zawahali się wyłożyć cztery miliony euro na jego pozyskanie.

Stracony gol kompletnie Polaków podłamał. Już do końca meczu bezradnie miotali się po boisku, nie stanowiąc żadnego zagrożenia dla Kolumbijczyków. Mieli ogromne problemy z wymienieniem kilku podań, już na połowie rywali tym bardziej, składne akcje w ich wykonaniu można było policzyć na palcach. Stracili jeszcze jednego gola, przegrali 0:2, niestety – jak najbardziej zasłużenie.

Magiera to przyznał. Nie starał się szukać tanich usprawiedliwień. – Wygrał zespół lepszy, bardziej konkretny, który stworzył sobie więcej sytuacji, oddał więcej strzałów, szybciej myślał i działał na boisku. Kolumbijczycy lepiej rozumieli się na boisku, mieli wypracowane schematy, które bardzo dobrze realizowali. Niczym nas jednak nie zaskoczyli, bo bramki straciliśmy po własnych błędach. To dla nas lekcja, z której musimy wyciągnąć wnioski – powiedział.

Selekcjoner nie przestał jednak wierzyć w swych podopiecznych. – Naszym celem wciąż pozostaje wyjście z grupy. Musimy pozbierać się mentalnie i jak najlepiej przygotować do kolejnego spotkania. Znam tych chłopaków i wierzę, że się podniosą. Dla nich to też cenne doświadczenie, przecież to młodzi zawodnicy, dopiero rozpoczynający swą przygodę z dużym futbolem. Oczywiście jestem zły na wynik, ale na tym etapie ważniejszy od wyniku jest rozwój. Dlatego jeśli chłopacy wyciągną wnioski i wejdą na wyższy poziom, będziemy mogli mówić o ich zwycięstwie. Dajmy im też szansę na rehabilitację – zaapelował Magiera.

Dobrze w tej sytuacji, że w kolejnym meczu, w niedzielę, nasi zmierzą się z Tahiti, najsłabszym zespołem nie tylko w ich grupie, ale i całych mistrzostw. Na inaugurację przegrał on z Senegalem 0:3, pierwszą bramkę tracąc już w… 10 sekundzie. Jeśli Biało-Czerwoni wysoko z nim wygrają, być może zagwarantują sobie awans do 1/8 finału. Regulamin turnieju mówi bowiem, że to tej fazy zakwalifikują się po dwie najlepsze ekipy z każdej z sześciu grup, oraz cztery – z najlepszym bilansem – z miejsc trzecich. Nawet gdyby Polakom nie udało się zająć miejsca drugiego, to istnieje spora szansa, że przy wygranej z Tahiti i z trzema punktami na koncie zapewnią sobie przepustkę do czołowej „16”. Oczywiście to mówienie bardzo minimalistyczne, bo przecież dlaczego nasi nie mieliby wygrać i w niedzielę, i w środę z Senegalem, który co prawda na inaugurację pokazał się z bardzo dobrej strony, ale nie odmawiajmy podopiecznym Magiery szans. Turniej się dopiero rozpoczął, początek był zły, ale oby to były tylko złe  początki miłego

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl