logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Andrzej Grygiel/ PAP

Stracona szansa

Czwartek, 18 lipca 2019 (22:32)

Piłkarze Piasta Gliwice powinni dziś świętować awans do drugiej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, bo na ten awans całkowicie zasłużyli, ale w sporcie ci, którzy na to zasługują, nie zawsze wygrywają.

O potyczce Piasta z BATE Borysów trudno pisać, mówić i stawiać łatwe komentarze, bo takowych nie ma. Gliwiczanie nie byli faworytami tej rywalizacji, a gdy okazało się, że to mistrz Białorusi stanie na drodze ich marzeń wielu od razu ich skreśliło.

Na boisku nie przemówiły jednak liczby, nie przemówiła historia i zdobywane trofea. Już w pierwszym meczu, wyjazdowym, podopieczni Waldemara Fornalika pokazali naprawdę dobry, by nie rzec bardzo dobry futbol. Powinni zwyciężyć, zremisowali, jednak wynik 1:1 dawał im ogromne szanse na promocję do kolejnej rundy. Rewanż też długo układał się po myśli piłkarzy Piasta. Może z wyjątkiem kilku początkowych minut, całkowicie kontrolowali wydarzenia na murawie. Grali szybko, zdecydowanie, agresywnie, ani na moment nie tracąc koncentracji. Dość powiedzieć, że przez przeszło 80 minut goście nie oddali nawet jednego celnego strzału! Gliwiczanie mieli natomiast więcej sytuacji, jedną z nich, w 21. minucie, wykorzystał Jakub Czerwiński.

Na poczynania mistrzów Polski patrzyło się z przyjemnością. Nie czekali na ruch rywali, tylko starali się grać swoje, narzucać własne warunki, co naprawdę im się udawało. Doskonale prezentowali się też fizycznie, potwierdzając, że pod względem przygotowania motorycznego Fornalik jest fachowcem najwyższej klasy.

Koncentracja… Szkoleniowiec Piasta uczulał swych piłkarzy, że zachowanie może okazać się kluczem do sukcesu. W 82. min praktycznie bezrobotny bramkarz Piasta Frantisek Plach popełnił być może największy i najbardziej frajerski błąd w swojej karierze. W zupełnie niegroźnej sytuacji, w absurdalnych okolicznościach sfaulował rywala, a że rzecz miała miejsce w polu karnym, sędzia podyktował jedenastkę dla BATE. Wykorzystał ją Hervaine Moukam, a załamanych gospodarzy w 87. min dobił Zachar Wołkow. I tak zamiast cieszyć się z awansu, po 80 minutach świetnej gry, w ciągu kilku chwil gliwiczanie zaprzepaścili to, co z takim trudem wypracowali. Zasłużyli na brawa, mogli schodzić z boiska z podniesionymi głowami, ale co z tego, skoro przegrali?

– Jest we mnie złość i żal, ale dlatego, że szkoda mi chłopaków. Zostawili dużo serca na boisku, dużo biegali, w wielu fazach meczu graliśmy dokładnie tak jak chcieliśmy grać. Kontrolowaliśmy mecz. Co zatem zadecydowało o niepowodzeniu? Błąd. Gdyby nie rzut karny, dowieźlibyśmy ten rezultat do końca. Nic nie wskazywało na to, że spotkanie może inaczej się zakończyć, rywale nie mieli żadnych większych okazji. Do tego żałuję przede wszystkim, że nie osiągnęliśmy korzystniejszego rezultatu w Borysowie, bo to mógł być klucz do osiągnięcia awansu do kolejnej rundy. A mieliśmy tam swoje szanse. BATE okazało się jednak konkretniejsze – powiedział Fornalik.

Piast będzie teraz walczył o fazę grupową Ligi Europy. W drugiej rundzie kwalifikacji spotka się z FK Ryga.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl