logo
logo

Zdjęcie: Jason Cairnduff/ Reuters

Gerrard z szacunkiem

Piątek, 16 sierpnia 2019 (22:51)

Steven Gerrard, trener Glasgow Rangers, szanse swojej drużyny na awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej określił na poziomie „pół na pół”. Prowadzący Legię Warszawa Aleksandar Vukovic o konfrontacji ze Szkotami na razie wypowiadać się nie chciał.

Właśnie Rangersi, wicemistrzowie swego kraju, będą rywalami piłkarzy Legii w walce o Ligę Europejską. Rozgrywki niby dla skromniejszych i biedniejszych, ale dla jednych i drugich o ogromnej wadze – głównie z powodów finansowych, bo choć nie dają takich profitów jak Liga Mistrzów, niemal trzy miliony euro zasilające kasę za sam awans do grupy i dla Szkotów, i dla legionistów są sumą nie do pogardzenia – a nawet wręcz kluczową dla najbliższej przyszłości.

Glasgow Rangers to jeden z dwóch najsłynniejszych klubów Szkocji, rekordzista świata pod względem liczby zdobytych trofeów. Kilka lat temu zemściła się na nim co prawda prowadzona polityka, a potężne tarapaty finansowe, w jakie wpadł, spowodowały karną degradację do czwartej ligi, ale dziś ekipa z Glasgow znów walczy o najwyższe cele, a tym, który ją do nich prowadzi, jest Steven Gerrard, legendarny piłkarz Liverpoolu. W trzeciej rundzie kwalifikacji jego podopieczni dwukrotnie pokonali duńskie Midtjylland (4:2 i 3:1), pokazując w tych spotkaniach bardzo dobrą formę. I choć szkockie media uważają, że Legia powinna być łatwiejszym przeciwnikiem niż Duńczycy, Gerrard warszawian szanuje i docenia. – Legia ma duże międzynarodowe doświadczenie, a ostatnio imponowała serią meczów bez straconej bramki [w LE zaliczyła takich sześć – przyp. red.]. Nie będzie zatem łatwo, szczególnie na wyjeździe, gdzie czekać nas będzie trudna przeprawa. Szanse na awans oceniam po równo, pół na pół – powiedział były wielokrotny reprezentant Anglii.

Aleksandar Vukovic na razie o czekającej Legię pucharowej konfrontacji wypowiadać się nie chciał, przekonując, że koncentruje się na najbliższej ligowej potyczce podopiecznych, z Zagłębiem Lubin. O rangersach wypowie się szerzej w niedzielę, po potyczce z „Miedziowymi”, choć przyznał, że cieszy się z awansu do czwartej rundy eliminacji LE.

– Nie jesteśmy może w jakiejś euforii, ale odczuwamy zadowolenie. Niedawna historia nauczyła nas, że ani dla nas, ani dla innych polskich klubów nic nie jest oczywiste. Mimo to wszystko ciągle przed nami – przyznał, dodając, że jego drużyna zaczyna powoli łapać wiatr w żagle. – Jako całość, jako zespół, gramy coraz lepiej, co jednak nie powinno dziwić, bo pewne rzeczy docierają się z czasem. Mam tu na myśli choćby zrozumienie, które jest coraz lepsze. Tak naprawdę od początku sezonu mieliśmy świadomość, że drużyna będzie grała dobrze. To kwestia naszej konsekwencji i jeśli dalej będziemy tak pracować, będzie jeszcze lepiej – zadeklarował Serb.

Oby to wystarczyło na Rangers, bo Legia w pucharach gra obecnie nie tylko dla siebie, broni też honoru polskiej piłki klubowej. Mocno w tym sezonie nadwerężonego.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl