logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Poprawić grę i zwyciężać

Poniedziałek, 7 października 2019 (22:10)

Chcemy zdobyć sześć punktów, to nasz podstawowy cel – powiedział Jerzy Brzęczek, trener piłkarskiej reprezentacji Polski, przed czekającymi ją meczami eliminacji mistrzostw Europy z Łotwą oraz Macedonią Północną.

Biało-Czerwoni przystąpią do nich pełni chęci zrehabilitowania się za nieudany wrzesień. Miesiąc temu, w dwóch spotkaniach eliminacyjnych, zdobyli zaledwie jeden punkt, po remisie w Warszawie z Austrią 0:0. Ponieśli też pierwszą w boju o Euro 2020 porażkę, 0:2 ze Słowenią w Lublanie. Równie nieudany jak wyniki był w styl zaprezentowany w tych starciach przez Biało-Czerwonych. „Zero” strzelonych bramek nie wzięło się z niczego – i Brzęczek przekonywał dziś, że wnioski zostały wyciągnięte, a w przyszłości pod tym względem będzie lepiej. Dużo lepiej.

– Wbrew pojawiającym się w różnych miejscach opiniom po wrześniowych meczach nie musiałem gasić żadnych pożarów. Często się zdarza, że ktoś w emocjach powie o jedno słowa za dużo, ale dla mnie najważniejsze jest to, że wiem, jak drużyna zachowuje się na co dzień. Piłkarze mają świadomość, że nie do końca realizujemy to, co robimy na treningach. To stanowi naszą największą bolączkę i największe wyzwanie, żeby pracę wykonywaną na zajęciach przenosić na boisko, gdy gramy o stawkę. Możliwości na pewno mamy większe, niż do tej pory zaprezentowaliśmy – powiedział selekcjoner, podkreślając, iż jest „dumny z zaangażowania podopiecznych”. – Dla mnie, jako trenera, niezwykle istotne jest to, jak piłkarze wchodzą z ławki i jaką dają jakość. W dotychczasowych meczach rezerwowi zdobyli pięć bramek, dokładając do tego dwie asysty.

Po ostatnich meczach, nieudanych, sporo mówiło się o tym, że niezadowolony z roli rezerwowego jest Wojciech Szczęsny, że Brzęczek ma nie po drodze z Maciejem Rybusem. – Każdy chce grać, ale taka jest moja rola, żeby podejmować decyzje. Wiem, iż nie każdy będzie po nich zadowolony. Mam do dyspozycji dwóch bramkarzy światowego formatu. Na początku eliminacji numerem jeden był Wojtek, później zmienił go Łukasz, teraz między słupkami znów stanie Wojtek. Obaj są bardzo potrzebni drużynie – powiedział selekcjoner, chwaląc również Rybusa. – I w Lidze Mistrzów, i w klubie spisuje się bardzo dobrze. W ogóle znaleźliśmy się w komfortowej sytuacji, bo i Arek Reca zaczął grać w SPAL, mamy również Bartosza Bereszyńskiego, który może grać na lewej obronie, i Artura Jędrzejczyka, który podczas Euro 2016 zanotował dobre występy.

Wśród powołanych na najbliższe mecze zabrakło Michała Pazdana, krytykowanego za fatalny występ przeciw Słowenii. – Teraz powołałem mniejszą liczbę zawodników, a że zabrakło wśród nich Michała, nie znaczy, że z niego zrezygnowałem. Później będziemy znowu obserwować i analizować, kto znajdzie się w drużynie na następne zgrupowanie listopadowe – wyjaśnił Brzęczek, który specjalnie zatrzymał się przy osobie Grzegorza Krychowiaka, przeżywającego dla odmiany prawdziwe odrodzenie w Lokomotiwie Moskwa. – Grzesiek w klubie gra trochę wyżej i tak samo może grać w reprezentacji. Rosyjski klimat mu służy, jest w bardzo dobrej dyspozycji, zdobywa wiele bramek. Niezależnie od wszystkiego, zarówno jako „szóstka”, jak i „ósemka” doskonale wie, co ma robić – powiedział trener.

Do Rygi nasi reprezentanci udadzą się jutro, by dzień później zmierzyć się z Łotwą. W niedzielę w Warszawie spotkają się z Macedonią Północną. – Mamy w sobie pokorę i szanujemy każdego rywala, ale w tych meczach chcemy i musimy zdobyć sześć punktów – przyznał Brzęczek.

Po sześciu kolejkach eliminacji Polska jest liderem tabeli w grupie G. Ma na koncie 13 punktów, o dwa więcej od Słowenii i trzy od Austrii.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl