logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Skrzypczak zwolniony ze Stali

Wtorek, 10 listopada 2020 (21:02)

Dariusz Skrzypczak nie jest już trenerem Stali Mielec. Powód zwolnienia? Prozaiczny – wyniki, a raczej ich brak.

Stal powróciła w tym sezonie do ekstraklasy po wielu latach przerwy. Do najwyższej klasy wprowadził ją Dariusz Marzec, który z zespołu wcale nieuważanego za głównego faworyta rozgrywek, stworzył naprawdę ciekawą ekipę, na której grę patrzyło się z przyjemnością. Niespodziewanie, tuż po wywalczeniu awansu działacze z Mielca uznali, że Marzec nie jest jednak właściwym człowiekiem na właściwym miejscu (bo jakoś trudno było znaleźć racjonalny powód takiej decyzji – oficjalnym zaś było zwolnienie asystentów trenera, na co ten się nie zgodził, co skutkowało dalszymi konsekwencjami). Drużynę następnie powierzyli Skrzypczakowi.

Czy ten manewr okazał się skuteczny i spełnił oczekiwania? Skoro już teraz, w listopadzie, włodarze Stali uznali, że kolejnego trenera trzeba pożegnać, to oczywiście nie. Zespól z Mielca faktycznie do tej pory w ekstraklasie nie zabłysnął. W dziewięciu kolejkach odniósł tylko jedno zwycięstwo, przegrał za to aż sześć razy, w tym w kompromitującym stylu 0:6 z Wisłą Kraków na własnym stadionie. W sobotę uległ u siebie innemu beniaminkowi, Warcie Poznań 0:1, choć przez godzinę grał w liczebnej przewadze, po czerwonej kartce dla jednego z rywali. To przelało czarę goryczy i dziś Skrzypczak został zwolniony. Jako powód podano „niezadowalający wynik sportowy”. – Bardzo dziękuję zarządowi klubu za obdarzenie mnie zaufaniem, za to, że dali mi szansę pracy w ekstraklasowym zespole. Dziękuję zawodnikom i całemu sztabowi – praca z wami była dla mnie przyjemnością. Dziękuję też kibicom, którzy wspierają i wierzą w tę drużynę – skomentował Skrzypczak, cytowany na oficjalnej stronie klubu. Kto zostanie nowym trenerem Stali, dowiemy się niedługo.

Wcześniej, w obecnym sezonie ekstraklasy zwolniony został tylko jeden trener – tylko, pamiętając o tym, że włodarze naszych ligowców przyzwyczaili do tego, że w przypadku kłopotów właśnie szkoleniowców żegnają w pierwszym rzędzie. We wrześniu prezes Legii Warszawa uznał, że misja Aleksandara Vukovicia powinna dobiec końca i zastąpił go Czesławem Michniewiczem. Z jakim efektem? Po kilku tygodniach drużyna w fatalnym stylu odpadła w walce o fazę grupową Ligi Europy.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl