logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Brzęczek nie jest już trenerem reprezentacji

Poniedziałek, 18 stycznia 2021 (18:40)

Aktualizacja: 18 stycznia 2021 (19:32)

Jerzy Brzęczek przestał być dziś trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski. Tę nagłą, szokującą decyzję podjął prezes PZPN Zbigniew Boniek, w którego gestii leży wybór selekcjonera narodowej drużyny. Więcej szczegółów dowiemy się czwartek, czy włącznie z nazwiskiem następcy – zobaczymy.

Tego nikt się nie spodziewał. Być może jesienią, gdy kadra zanotowała kilka słabszych występów, gdy dużo dyskutowano nad przyszłością Brzęczka i sensownością jego dalszej pracy – wtedy ewentualnie zwolnienie trenera nie byłoby aż takim szokiem. Boniek wówczas z trenerem zresztą się spotkał na męskiej, twardej rozmowie, podczas której chciał usłyszeć szczegóły dotyczące pomysłów szkoleniowca, tak personalnych, jak i taktycznych. Po wszystkim zakomunikował, że tematu zmiany selekcjonera, przynajmniej tu i teraz, nie ma.

Brzęczek miał podpisany kontrakt do końca eliminacji do mistrzostwa świata w Katarze. W grudniu odbyło się losowanie grup kwalifikacyjnych, Polska poznała swoich rywali, Brzęczek wypowiadał się na ich temat, szykował do rywalizacji, obmyślał plan. Nic, absolutnie nic nie zapowiadało tego, co wydarzyło się dziś.

Tymczasem już wiadomo, że Brzęczek kadry nie poprowadzi. Ani w eliminacjach, ani w mistrzostwach, ani kiedy indziej. Dziś został zwolniony. Informacja pojawiła się nagle i była szokiem. Ogromnym, nawet dla wielu pracowników PZPN, bo nieoficjalnie wiadomo, że wtajemniczonych w plan Bońka nie było wielu. Ba, kiedy pojawiła się krótka wiadomość na stronie związku, nie brakowało opinii, iż to być może ktoś się na nią włamał i umieścił fałszywego newsa. Nic takiego nie miało miejsca. Brzęczek został zwolniony naprawdę.

– Chciałbym podziękować trenerowi Brzęczkowi za dotychczasową pracę z naszą kadrą narodową – to oficjalny komentarz Bońka do całej sprawy. Więcej szczegółów ma być znanych w czwartek, bo na ten dzień PZPN zapowiedział specjalną konferencję on-line. Sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki w rozmowie z PAP przyznał tylko, że decyzja „została dogłębnie przemyślana i została podjęta w interesie i dla dobra drużyny narodowej”. – To konsekwencja analizy wszystkiego, argumentów za i przeciw. Tego, jak wygląda sytuacja w kadrze i wokół niej, uwzględniająca tegoroczny kalendarz meczów kadry i wyzwania z nim związane – powiedział.

Brzęczek prowadził Biało-Czerwonych od lipca 2018 roku, kiedy zastąpił Adama Nawałkę po nieudanych mistrzostwach świata w Rosji. Pod jego wodzą zagrała ona 24 mecze, 12 z nich wygrała, pięć zremisowała, siedem przegrała. Jesienią 2019 roku reprezentacja odniosła najważniejszy sukces – będący jednocześnie realizacją celu minimum – czyli awansowała do mistrzostw Europy. W swej grupie eliminacyjnej wygrała osiem spotkań, po jednym zremisowała i przegrała – ale pamiętajmy, że rywali z najwyższej półki nie miała. Po pandemicznej przerwie, jesienią ubiegłego roku, Biało-Czerwoni utrzymali się w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Nie osiągnęli jednak tego w zbyt dobrym stylu, bo wyłącznie dzięki dwóm zwycięstwom nad Bośnią i Hercegowiną. W starciach z Włochami i Holandią wywalczyli zaledwie jeden punkt.

Drużyna często była poddawana krytyce. W miarę efektownie prezentowała się wyłącznie w spotkaniach towarzyskich, i to z niżej notowanymi przeciwnikami. Z mocniejszymi miewała już duże problemy. Do tego dochodziło do niejasnych sytuacji z najważniejszymi piłkarzami, w pewnym momencie sportowym tematem numer jeden w kraju stało się milczenie Roberta Lewandowskiego po usłyszeniu pytania o taktykę na pojedynek z Włochami.

Jesienią wydawało się jednak, że wewnętrzne problemy zostały opanowane, że drużyna narodowa zmierza w jednym kierunku. Mówił o tym również Boniek, który akurat wtedy nie zaskoczyłby tak bardzo decyzją o zwolnieniu selekcjonera.

Co się wydarzyło od tamtej pory? Czy nagle dostępny stał się trener, który zdaniem prezesa PZPN zagwarantuje lepszy rozwój i lepsze wyniki reprezentacji? Skoro Boniek zadecydował tak, a nie inaczej, to bez narażania się na potężny atak opinii publicznej (która co prawda niespecjalnie broniła byłego już selekcjonera) musiał mieć w zanadrzu jakiegoś asa, którym atmosferę uspokoi.

Być może pierwsze szczegóły poznamy już w czwartek, być może już wtedy zostanie ogłoszone nazwisko nowego „bossa”. Czasu dużo nie ma, musi nim być ktoś, kto doskonale orientuje się w realiach naszego futbolu, ktoś posiadający autorytet, ktoś, z czyim zdaniem najlepsi nawet zawodnicy będą się liczyć. Czy Polak? Kandydatów za wielu nie widać, choć pojawiły się już nazwiska Macieja Skorży, Jacka Magiery, Michała Probierza czy nawet… Nawałki. Bardziej prawdopodobny wydaje się być jednak kierunek włoski, w którym Boniek orientuje się doskonale i który ceni jak żaden inny.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl