logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: ANTONIO BAT / PAP/EPA

Hojnisz 5. Policja w akcji

Czwartek, 13 grudnia 2018 (22:34)

Monika Hojnisz zajęła dziś w Hochfilzen piąte miejsce w sprincie na 7,5 km biatlonowego Pucharu Świata, potwierdzając bardzo dobre przygotowanie do obecnego sezonu. Sportowe wydarzenia zeszły jednak w cień akcji austriackiej policji wymierzonej przeciw potencjalnym rosyjskim dopingowiczom.

Tydzień temu w słoweńskiej Pokljuce Hojnisz zajęła drugie miejsce w biegu na 15 km. W kolejnych startach pokazywała, że w tym sukcesie nie było cienia przypadku. Dziś też. Polka przede wszystkim potwierdziła kapitalną formę strzelecką. Podczas wizyt na strzelnicy nie pomyliła się bowiem ani razu, a z całej czołówki podobnie spisała się jedynie Jekatierina Jurłowa-Percht. Rosjance celne oko dało lokatę na najniższym stopniu podium. Na mecie uzyskała czas o niespełna pięć sekund lepszy od Polki, czyli tylko tyle zabrakło pani Monice do miejsca na „pudle”. Wygrała Włoszka Dorothea Wierer, która od Finki Kaisy Makarainen była szybsza o zaledwie 0,6 s (obie panie miały po jednej rundzie karnej). Hojnisz straciła do triumfatorki 28,2 s. Z grona Polek kwalifikacje do sobotniego biegu na dochodzenie wywalczyła jeszcze Kamila Żuk, która po trzech niecelnych strzałach uplasowała się na 48. pozycji. Kinga Zbylut była 61., a Karolina Pitoń 85.

Wierer dzięki dzisiejszemu zwycięstwu umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej PŚ. Nad Makarainen ma 19 punktów przewagi. Hojnisz nadal jest piąta, a do liderki traci 60 punktów.

Sportowe wydarzenia w Hochfilzen znalazły się jednak w cieniu akcji austriackiej policji, wymierzonej w potencjalnych dopingowiczów. Jej funkcjonariusze odwiedzili bowiem kwatery reprezentantów Rosji, by kilkoro z nich poinformować o wszczęciu przeciw nim dochodzenia w sprawie dopingu. Kilkoro, a dokładnie pięciu zawodników i tylu samo członków sztabu. Na razie nikogo nie zatrzymano. Niczego i nikogo nie przeszukano. Nikomu też nie postawiono oficjalnych oskarżeń. Ale wiadomo, że austriaccy śledczy wzięli pod lupę ubiegłoroczne mistrzostwa świata, które odbywały się właśnie w Hochfilzen i pewne rzeczy ich zaniepokoiły. Mówiąc inaczej – wzbudziły podejrzenia związane z możliwym stosowaniem specyfików znajdujących się na zakazanych listach. A że chodzi o Rosjan, którzy w ostatnich latach wpadali na dopingowych skandalach niemal co chwila, sprawy nabrały tempa.

Żeby było ciekawiej, kilka dni temu jeden ze znanych rosyjskich dziennikarzy opublikował listę 10 osób, które mogą być zamieszane w dopingowy proceder. Znalazły się na niej głośne nazwiska, m.in. mistrza olimpijskiego i mistrza świata Antona Szypulina. On akurat zareagował na to błyskawicznie, deklarując, że „nigdy nie złamał przepisów antydopingowych”. – Dzieją się rzeczy, których nie rozumiem. Wciąż trwa „polowanie na czarownice”, podkopując zaufanie do mnie, jako czystego sportowca – powiedział Szypulin, który co prawda nigdy nie został przyłapany na przyjmowaniu zakazanych substancji, ale nie otrzymał zgody MKOl na występ na ostatnich zimowych igrzyskach w Pjongczangu.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl