logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Finał, czyli cel osiągnięty

Niedziela, 24 lutego 2019 (22:14)

Justyna Kowalczyk i Monika Skinder zajęły dziś 10. miejsce w sprincie drużynowym techniką klasyczną (6 x 1,2 km) podczas narciarskich mistrzostw świata w Seefeld.

Justyna Kowalczyk… Miło było znów zobaczyć na trasie tę wielką mistrzynię biegów, jedną z najlepszych zawodniczek w historii naszego sportu. Niemal równo rok temu oficjalnie pożegnała się z rywalizacją w Pucharze Świata, kończąc karierę przebogatą w sukcesy. Niedługo później, wraz ze swym wieloletnim trenerem Aleksandrem Wierietielnym, wzięła się za odbudowę, a może raczej budowę od nowa polskich biegów. Obserwując swe podopieczne, widząc, jakie robią postępy, ile wylewają potu na treningach, stwierdziła, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mogła im pomóc podczas najważniejszej imprezy sezonu, mistrzostw świata w Seefeld. Słowa dotrzymała i pojawiła się na trasie dzisiejszego sprintu – niemal rok od ostatniego, w pełni „zawodowego” startu. Wraz z nią w biało-czerwonych barwach wystąpiła Skinder, młodziutka wielka nadzieja naszych biegów, aktualna wicemistrzyni świata juniorek. Gdy Kowalczyk przed laty debiutowała w Pucharze Świata, Monika miała 21 dni.

Panie postawiły przed sobą konkretny cel – był nim awans do finału. Udało się go osiągnąć, co już można było poczytać za sukces. A na początku decydującej rozgrywki Polki plasowały się na naprawdę znakomitych lokatach. Po pierwszej z sześciu zmian Kowalczyk była piąta, a po 2,4 km Skinder szósta. Później nasze reprezentantki osłabły, nie były w stanie utrzymać tak wysokich pozycji, spadły na dziesiątą i na niej zakończyły rywalizację. Do triumfatorek straciły 46,6 s.

A najlepsze okazały się Szwedki Stina Nilsson i Maja Dahlqvist. Uzyskały czas 15.14,93 min i o zaledwie 0,37 s wyprzedziły Słowenki Katję Visnar i Anamariję Lampic oraz o 0,60 faworyzowane Norweżki Ingvild Flugstad Oestberg i Maiken Caspersen Fallę.

Dla Kowalczyk dzisiejszy start był pierwszy po dłuuugiej przerwie, pierwszy w Seefeld, jednak nie ostatni, bo pojawi się jeszcze w zmaganiach sztafet i nie wyklucza, że być może wystąpi w biegu na 10 km stylem klasycznym – tym samym, w którym przez długie lata nie miała w świecie konkurencji. Na mecie prosiła jednak, by nie nazywać jej już zawodniczką. – Nie można być jednocześnie trenerem, logistykiem i zawodnikiem. Zawodnik musi w pełni poświęcać się temu, co robi, a ja już nie jestem w stanie, co oczywiście nie znaczy, że nie pracowałam ciężko – podkreśliła nasza utytułowana reprezentantka. O Skinder wypowiadała się w ciepłych słowach. – Jestem z niej dumna, bo nie tylko stanęła na starcie, ale nie przestraszyła się i walczyła – powiedziała.

– Wcześniej nawet nie marzyłam o tym, że będę mogła wystartować razem z Justyną. Nic, tylko się cieszyć i pracować dalej – przyznała zdolna nastolatka.

W sprincie drużynowym rywalizowali dziś także mężczyźni – Maciej Staręga i Dominik Bury odpadli już w eliminacjach. Wygrali Norwegowie Johannes Hoesflot Klaebo i Emil Iversen, którzy okazali się minimalnie lepsi od Rosjan i Włochów. 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl