logo
logo

Zdjęcie: / -

15 medali w Tokio?

Środa, 3 kwietnia 2019 (23:58)

Według Jana Widery, podsekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, reprezentanci Polski mogą zdobyć nawet 15 medali na letnich igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku.

To z jednej strony scenariusz optymistyczny, bo do tej granicy Biało-Czerwoni po raz ostatni zbliżyli się w Sydney w 2000 roku, kiedy to wywalczyli 14 krążków. W Atenach już 10, a w Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro po 11. Dlaczego zatem w stolicy Japonii miałoby być lepiej? Choćby dlatego, że w ubiegłym roku nasi reprezentanci byli widoczni w imprezach najwyższej rangi, potwierdzając na nich swoje talenty i aspiracje. Jak dziś, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, przypomniał Widera, w 2018 roku rozegrano mistrzostwa świata w 25 dyscyplinach olimpijskich, na których Polacy wywalczyli dziewięć medali – pięć złotych i cztery brązowe. Na najwyższym stopniu podium stanęli: męska reprezentacja w siatkówce, czwórka podwójna kobiet w wioślarstwie (Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Springwald i Katarzyna Zillmann), kolarz torowy Szymon Sajnok w konkurencji omnium, strzelec Tomasz Bartnik w konkurencji karabinu dowolnego 3 x 40 strzałów oraz Dorota Banaszczyk w karate w kat. 55 kg. Aż 35 medali Biało-Czerwoni zdobyli w mistrzostwach Europy – w tym 12 złotych, 10 srebrnych i 13 brązowych. Najbardziej imponująco wyglądał dorobek lekkoatletów, którzy w Berlinie wywalczyli aż siedem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy krążek. – A statystyki wskazują, że 12 medali z mistrzostw Europy może się przełożyć na 5-6 medali podczas mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich – wyliczał Widera.

W ubiegłym roku czworo reprezentantów Polski wywalczyło już dla naszego kraju kwalifikację olimpijską: wspomniany strzelec Bartnik oraz żeglarze Zofia Noceti-Klepacka, Paweł Tarnowski (oboje w klasie RS:X) i Magdalena Kwaśna (klasa Laser Radial). Co ciekawe, żadne z nich nie jest pewne, że do Tokio pojedzie, bo to miejsca dla kraju – ale wszyscy są blisko.

Ministerstwo sportu w ogóle ubiegły rok uznało za bardzo dobry w polskim sporcie. Na szczególne słowa uznania, zdaniem resortu, zasłużyła szeroko pojęta siatkówka. Mężczyźni potwierdzili klasę najwyższą, sięgając po mistrzostwo świata, ale na wyróżnienie zasłużyła również reprezentacja kobiet, jak również ciągle rozwijająca się siatkówka plażowa. Ministerstwo podkreśliło również – ale to już sukces tegoroczny, bo z lutego – imponujący wzrost akcji narodowej drużyny koszykarzy, która dopiero po raz drugi w historii awansowała na mistrzostwa świata. Zaniepokojenie ministerstwa wzbudził natomiast głęboki i bardzo już widoczny kryzys męskiej reprezentacji w piłkę ręczną, reprezentacji, która przecież nie tak jeszcze niedawno zdobywała medale mistrzostw świata, rozkochując w sobie całą sportową Polskę.

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl