logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Maciej Kulczyński/ PAP

Awans się oddalił, na własne życzenie

Poniedziałek, 15 marca 2021 (20:40)

Marząc o awansie na mistrzostwa Europy, polscy piłkarze ręczni będą musieli pokonać u siebie Słowenię oraz na wyjeździe wygrać z Holandią, co zapowiada się na wyzwanie z gatunku niewiarygodnie ciężkich.

Na przyszłoroczny turniej – który rozegrany zostanie w styczniu na Węgrzech i Słowacji – z każdej grupy eliminacyjnej bezpośrednio zakwalifikują się po dwa najlepsze zespoły plus cztery z trzecich pozycji z najlepszym bilansem. Polacy w ostatnich dniach szalenie skomplikowali sobie życie, szanse na sukces znacznie redukując. Niestety i dość niespodziewanie, bo po udanym występie w mistrzostwach świata w Egipcie, ich występów oczekiwaliśmy ze sporymi nadziejami. Tymczasem wpierw przegrali na wyjeździe ze Słowenią – czego może i się spodziewaliśmy, bo to rywal niezwykle mocny i faworyzowany – a w niedzielę we Wrocławiu ulegli Holandii 26:27. I to był być może mecz klucz w walce o awans, bo Pomarańczowi zdawali się być głównym konkurentem w wyścigu o awans, zakładając, że pierwsze miejsce w grupie zajmie jednak Słowenia. Tymczasem Polacy, choć widzieliśmy w nich faworytów, zagrali po prostu źle. W ich poczynaniach dominował chaos, niedokładność, nie wykorzystywali przewagi siły i warunków fizycznych. Szczególnie w ataku prezentowali się po prostu źle, dość powiedzieć, że w pierwszej połowie zdobyli tylko siedem bramek z gry. Pozostałe z karnych.

Dobrze, bardzo dobrze, zagrali przez kilka minut drugiej części, gdy doprowadzili do wyniku 15:12 i… nie poszli za ciosem. Przegrali też na własne życzenie. W końcówce, przy stanie 26:26, mieli piłkę i okazję do zadania rozstrzygającego ciosu, jednak ją zmarnowali, a w odpowiedzi rywale przeprowadzili akcję pomysłową i zabójczą, w ostatniej (!) sekundzie zapewniając sobie zwycięstwo. Mimo wszystko niespodziewane.

– Zawiodła nasza skuteczność, mieliśmy wiele sytuacji, ale ich nie wykorzystywaliśmy. Nic się jednak nie zmieniło w kwestii celów, nadal chcemy awansować na mistrzostwa, nieważne, jak, i nieważne, w jakich okolicznościach – skomentował trener Patryk Rombel, a i piłkarze przekonywali, że wiary nie stracili. – Za nami ciężki tydzień, bo każdy liczył na coś więcej. Dostaliśmy jednak lekcję pokory, teoretycznie niżej notowana Holandia udowodniła swoją klasę. Ale nie składamy broni, kiedy znów spotkamy się w kwietniu, to z jedną myślą, by zrobić wszystko, by wygrać oba czekające nas mecze. Na pewno damy z siebie 200 procent – obiecał bramkarz Adam Morawski.

Sytuacja Polaków jest jednak szalenie skomplikowana. W grupie 5. eliminacji zajmują trzecie miejsce, mając na koncie cztery punkty za zwycięstwa nad słabiutką Turcją. Porażki z Holandią, u siebie, nie zakładał chyba nikt, i teraz nasi muszą walczyć, bić się, szarpać niesamowicie, by zająć w tabeli choćby trzecie miejsce, przy dobrych układach też premiowane awansem. Nie mają wyjścia, marząc o grze w ME 2022, będą musieli wznieść się na wyżyny i pokazać klasę oraz charaktery, a przede wszystkim pokonać Słowenię u siebie i Holandię na jej terenie.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl