logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Maciej Kulczyński/ PAP

Wygrana Polski z Czechami

Czwartek, 18 marca 2021 (21:09)

Aktualizacja: 19 marca 2021 (09:40)

Polskie piłkarki ręczne pokonały Czeszki 24:21 (14:11) w meczu towarzyskim rozegranym w Wałbrzychu. Ponownie po poważnej kontuzji w polskim zespole wystąpiła Karolina Kudłacz-Gloc. W piątek obie ekipy zmierzą się ze sobą po raz drugi.

Wydarzeniem w polskiej drużynie był powrót do gry po kontuzji Kudłacz-Gloc. Uraz barku, którego nabawiła się w zeszłym roku, był na tyle poważny, że pod dużym znakiem zapytania stała dalsza kariera zawodniczki. Zabieg na szczęście przebiegł bez komplikacji, rehabilitacja też się udała i w styczniu rozgrywająca reprezentacji postanowiła wrócić na boisko.

W czwartek 36-latka wyszła w podstawowym składzie z opaską kapitańską na ramieniu i w piątej minucie po indywidualnej akcji wyprowadziła Polskę na prowadzenie (2:1). Kolejne trzy skuteczne akcje należały również do podopiecznych norweskiego trenera Arne Senstada i zrobiło się 5:1.

Obaj szkoleniowcy mocno rotowali składami i testowali różne ustawienia. W polskim zespole debiut zaliczyła m.in. skrzydłowa Oktawia Płomińska i kilka chwil po wejściu na boisko popisała się technicznym rzutem, po którym było 8:4.

Biało-Czerwone grały bardzo nierówno. Wystarczyło kilka minut twardej obrony, dzięki której można było wyprowadzać kontrataki, i Polki odskoczyły na 13:7. Później zaczęły popełniać szkolne błędy w rozegraniu, zanotowały kilka prostych strat i na przerwę schodziły, prowadząc tylko 14:12.

Po zmianie stron gra Biało-Czerwonych niewiele się zmieniła i lepsze momenty były przeplatane słabymi. Największym problemem był atak pozycyjny, gdzie nawet w przewadze Polki nie potrafiły wypracować sobie czystej pozycji rzutowej. Znacznie lepiej wyglądała defensywa. Świetnie w bramce spisywała się Monika Maliczkiewicz i dlatego Polki cały czas prowadziły jedną, dwiema bramkami.

Przy stanie 18:17 Czeszki miały szansę doprowadzić do remisu, ale Polki się wybroniły i same wyprowadziły skuteczną akcję. Kolejne minuty były jednymi z lepszych w polskiej drużynie. Akcje nabrały tempa, zaczęły się zazębiać. Marta Gęga przypomniała, że ma skuteczny rzut z dystansu, co zaowocowało wynikiem 22:18. Chociaż był to tylko fragment lepszej postawy Polek, a do końca pozostawało sześć minut, Czeszki już nie zdołały odrobić strat.

***

Polska: Adrianna Płaczek, Barbara Zima, Monika Maliczkiewicz – Oktawia Płomińska 3, Natalia Janas, Aneta Łabuda 1, Marta Gęga 4, Karolina Kudłacz-Gloc 6, Adrianna Górna 1, Joanna Drabik 3, Aleksandra Rosiak, Julia Niewiadomska, Natalia Nosek 2, Daria Zawistowska, Karolina Kochaniak 2, Joanna Szarawaga 2, Patrycja Świerżewska, Dagmara Nocuń.

Czechy: Karina Rezacova, Hana Muckova, Jana Vasulkova – Michaela Konecna 1, Silvie Polaskova 1, Kamila Kordovska 1, Klara Kubalkova, Weronika Mikulaskova, Marketa Hurychova 1, Petra Ticha 2, Sarka Marcikova 1, Magda Kasparkova, Anna Frankova 1, Marketa Jerabkova 7, Weronika Mala 5, Martina Prikrylova 1.

Sędziowali: Michał Fabryczny, Jakub Rawicki (Polska).

***

W piątek oba zespoły w Wałbrzychu zmierzą się ze sobą ponownie.

APW, PAP

NaszDziennik.pl