logo
logo

Zdjęcie: Piotr Drabik/Flickr/ Licencja: CC BY 2.0/ -

Porażka. Ale po walce

Czwartek, 4 lipca 2019 (10:06)

Była w tym meczu walka, był efektownie wygrany pierwszy set i dramatyczny czwarty, ale ostatecznie polskie siatkarki w środę nie zdołały sprawić sensacji i przegrały z Amerykankami 1:3 w pierwszym spotkaniu turnieju finałowego Ligi Narodów.

W chińskim Nankinie rywalizuje sześć najlepszych zespołów tegorocznej edycji tego cyklu. Pięć potęg i Polki, których awans do szacownego grona była miłą niespodzianką, dodajmy od razu, wywalczoną po ciężkich bojach i zasłużoną. Dziś, na dzień dobry, podopiecznym Jacka Nawrockiego przyszło stanąć naprzeciw Amerykanek, czyli drużyny kompletnej, jak ją komplementował polski szkoleniowiec. Biało-Czerwone oczywiście nie były faworytkami tego starcia, jednak obiecywały, że dadzą z siebie wszystko i postarają się o korzystny wynik. Kolejną sensację.

Zaczęły źle, bo początek pierwszego seta należał zdecydowanie do rywalek, lecz nasze reprezentantki szybko opanowały sytuację i doprowadziły do wyrównania. Pierwsze prowadzenie (13:12) objęły po skutecznym bloku Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej. Amerykanki błyskawicznie odpowiedziały, znów znalazły się na plusie, jednak od stanu 16:18 tylko przyglądały się koncertowi Biało-Czerwonych. Do końca tej partii Polki grały bowiem kapitalnie. Doskonale rozgrywała Joanna Wołosz, Malwina Smarzek atakowała, siejąc popłoch po drugiej stronie siatki, szczelnie funkcjonował blok, krótko mówiąc, wyborna postawa naszych zawodniczek zaowocowała wygranym setem i świetnymi humorami.

Te niestety dość szybko przygasły, bo w dwóch kolejnych odsłonach wyrównanej walki zabrakło. Była za to absolutna dominacja jednej ze stron, co nas zmartwiło – rywalek. Amerykanki wróciły na boisko podrażnione niepowodzeniem, a Polki jakby stanęły, a może świadomość szansy, jaka się otworzyła, spętała im ręce. Sety te przebiegły zatem bez emocji i bez specjalnej walki, co najdobitniej pokazywały ich wyniki.

Początek czwartej odsłony też nie napawał optymizmem. Amerykanki odskoczyły na dystans trzech punktów i tą przewagę utrzymywały niemal do samego końca. Polki, co trzeba podkreślić, walczyły dzielnie i nie pozwalały, by rywalki uciekły na bardziej widoczną odległość. Ba, przy stanie 20:23 nastąpił kapitalny okres w wykonaniu naszej drużyny. Na zagrywkę weszła Klaudia Alagierska i Biało-Czerwone zdobyły cztery punkty z rzędu, stając przed wielką szansą na doprowadzenie do tie-breaka. Niestety, nie wykorzystały jej, a kluczowa dla losów seta sytuacja wydarzyła się przy wyniku 24:24. Trener Nawrocki poprosił wówczas o czas, jego podopieczne były przekonane, że mogą zejść na przerwę, nie rozległ się jednak sygnał, co wykorzystały rywalki, szybko zagrywając piłkę. Nasze zawodniczki zostały tym zaskoczone, straciły punkt, za moment kolejny i ostatecznie zeszły z boiska pokonane.

Jutro, w drugim meczu fazy grupowej, zagrają z Brazylijkami i tylko zwycięstwo przedłuży ich nadzieję na awans do półfinału turnieju.

Polska – USA 1:3 (25:21, 16:25, 15:25, 24:26). Polska: Joanna Wołosz, Agnieszka Kąkolewska, Malwina Smarzek, Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Natalia Mędrzyk, Maria Stenzel (libero) oraz Martyna Grajber, Julia Nowicka, Klaudia Alagierska.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 4 lipca 2019 (10:06)

NaszDziennik.pl