logo
logo

Zdjęcie: PZPS/ -

Jest brązowy medal!

Sobota, 28 września 2019 (20:23)

Polscy siatkarze zdobyli w Paryżu brązowy medal mistrzostw Europy. Pierwszy od ośmiu lat krążek w czempionacie Starego Kontynentu dało Biało-Czerwonym zwycięstwo nad Francuzami 3:0 (26:24, 25:22, 25:21).

W 2011 roku Polacy również wywalczyli brąz. Mistrzami Europy zostali raz – 10 lat temu. W dorobku mają też pięć srebrnych medali (1975, 1977, 1979, 1981 i 1983) i dwa brązowe (1967, 2011). Francuzi triumfowali w tej imprezie w 2015 roku.

Zarówno Biało-Czerwoni, jak i Trójkolorowi wskazywani byli jako jedni z głównych kandydatów do występu w decydującym meczu i oba zespoły były mocno rozczarowane porażką w półfinale. Francuzi mieli niespełna 19 godzin, by wyczyścić głowy i zregenerować się na pojedynek o brąz. Podopieczni Vitala Heynena swoje spotkanie rozegrali w czwartek, ale musieli się potem przenieść z Lublany do Paryża. Stolica Francji jest piątym miastem, a Francja trzecim krajem odwiedzanym przez nich podczas tego turnieju. Zawodnicy Laurenta Tillie z kolei przez całą imprezę występowali w swojej ojczyźnie.

Polacy po raz trzeci zmierzyli się ze współgospodarzem tej edycji ME. W fazie grupowej pokonali Holendrów 3:0, a w półfinale przegrali ze Słoweńcami 1:3. W Rotterdamie kibice mistrzów świata niemal samodzielnie zapełnili trybuny, w Lublanie przygniatającą przewagę mieli fani miejscowej ekipy. W słynnej hali Bercy z kolei siły były bardziej zrównoważone.

Francuzi zaczęli od prowadzenia 3:0, a serię tę rozpoczął asem Earvin N'Gapeth. Trzy pierwsze punkty po stronie Biało-Czerwonych to efekt zepsutych zagrywek rywali. Nieco później przewaga Trójkolorowych wzrosła do pięciu „oczek” (11:9). Remis pojawił się przy stanie 19:19, gdy ze skrzydła skończył akcję Wilfredo León, a po chwili goście objęli prowadzenie po bloku Piotra Nowakowskiego. Ważne punkty w tej partii mistrzowie zdobyli blokiem. Pierwszą piłkę setową dała im zaś zepsuta zagrywka rywali. Wówczas gospodarze jeszcze się wybronili, ale przy drugiej okazji już nie. N'Gapeth dwukrotnie nie skończył wtedy ataku, a w kontrze zaplusował León.

Druga partia jednak także zaczęła się korzystnie dla Francuzów, którzy po zatrzymaniu Kubańczyka z polskim paszportem prowadzili 2:0. Nieco później Biało-Czerwoni zagapili się w obronie i było już 5:2 dla ekipy Tillie. Tym razem Polacy szybciej doprowadzili do wyrównania (10:10), a było to głównie zasługą bloku i skuteczności w ofensywie Leóna. Asem i udanym atakiem popisał się jeszcze zastępujący kontuzjowanego Juliena Lyneela Trévor Clévenot, dzięki czemu Trójkolorowi mieli przewagę 12:10. W drugiej części tej odsłony kluczową postacią był Michał Kubiak. Po asie kapitana zespołu goście objęli prowadzenie 15:14. Nieco później zdobył jeszcze dwa punkty z rzędu atakiem, co dało prowadzenie 23:21. Gospodarzom nie pomógł ani charakterystyczny atak N'Gapetha tyłem, ani wejście na boisko Kévina Tillie, ani też odśpiewanie przez kibiców „Marsylianki”. Po drodze jeszcze Heynen zarobił żółtą kartę za dyskusję, ale partia zakończyła się sukcesem jego drużyny, gdy ze środka zaatakował Mateusz Bieniek. 

Organizatorzy jakby już pogodzili się z losem – po drugim secie z głośników popłynęła piosenka z filmu „Titanic”. Francuscy zawodnicy nie byli w stanie już poważniej zagrozić rywalom. Przez cały czas utrzymywała się kilkupunktowa przewaga mistrzów świata. Przy stanie 15:13 ucierpiał Kubiak, ale po udzieleniu pomocy przez sztab medyczny od razu wrócił do gry. Po punktowym bloku Leona Polacy prowadzili 17:14. Pochodzący z Kuby gracz był także nadal silnym punktem zespołu w ataku. W końcówce Trójkolorowi wydawali się już zrezygnowani – na koniec nie przyjęli zagrywki Macieja Muzaja.

Zarówno León, jak i N'Gapeth zdobyli po 18 punktów.

Takim samym wynikiem zakończyło się poprzednie spotkanie tych ekip, które miało miejsce w sierpniu w Gdańsku w interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk.

Po zakończeniu meczu zaczęto przygotowywać od razu scenerię do dekoracji. Polacy nie będą czekać na zakończenie niedzielnego finału – zmienili plany i tego dnia już, zamiast w poniedziałek, większość z nich uda się do Japonii na Puchar Świata.

Złoty medalista mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich Tomasz Wójtowicz wręczył pamiątkowy puchar Polakom.

Francja: Benjamin Toniutti, Earvin N'Gapeth, Kévin Le Roux, Stéphen Boyer, Trévor Clévenot, Nicolas Le Goff, Jenia Grebennikov (libero) oraz Antoine Brizard, Jean Patry, Kévin Tillie, Thibault Rossard, Barthélémy Chinenyeze.

Polska: Michał Kubiak, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Wojtaszek (libero), Dawid Konarski, Marcin Komenda.

W niedzielnym finale Serbowie zmierzą się ze Słoweńcami.

RP, PAP

Aktualizacja 17 października 2019 (13:18)

NaszDziennik.pl