logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Grzegorz Momot/ PAP

Stoch i Kubacki dali nadzieję

Czwartek, 28 lutego 2019 (22:26)

Kamil Stoch zajął trzecie, a Dawid Kubacki czwarte miejsce w kwalifikacjach do jutrzejszego konkursu na normalnej skoczni mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld.

Dla Biało-Czerwonych piątkowe zmagania będą ostatnią okazją do zdobycia w tym austriackim mieście medalu, a co za tym idzie uratowania mistrzostw. Na razie nieudanych, bo do tej pory żadnemu z naszych reprezentantów nie udało się stanąć na podium, choć liczyliśmy, że przed piątkiem będziemy się już mogli pochwalić dwoma krążkami. Oczywiście zdobytymi przez skoczków. Tymczasem, na słynnej Bergisel w Innsbrucku, ani w konkursie indywidualnym, ani w drużynowym, Polaków nie było w czołowych trójkach. I było to rozczarowujące.

Przez kilka ostatnich dni w sztabie trwały gorączkowe poszukiwania przyczyn takiego stanu rzeczy, połączone z przygotowaniami do najważniejszego wyzwania, jakim w tej sytuacji stał się piątkowy konkurs na normalnym obiekcie w Seefeld. Nie brakowało przy tym nerwów i prób odpowiedzi na pytania, na ile słabsze wyniki osiągane przez zawodników były spowodowane zamieszaniem wokół przyszłości Stefana Horngachera. A mówiąc inaczej – milczeniem Austriaka, który przyznał, że ma propozycję objęcia kadry Niemiec, a nie zająknął się na temat przedłużenia umowy na prowadzenie reprezentacji Polski. Już dziś jednak ten temat – pewnie na moment, albo do momentu określenia się szkoleniowca – odszedł na plan dalszy. Skoczków czekały bowiem kwalifikacje, a więc zapowiedź tego, co może czekać ich jutro. Zanim jednak pojawili się na rozbiegu, przekonali się, że warunki wokół skoczni mogą być kapryśne i sparaliżować rywalizację. Z powodu podmuchów wiatru odwołano bowiem serię próbną. Same kwalifikacje rozegrać się udało, a do tego przebiegły w całkiem przyzwoitych warunkach, przy dość korzystnym wietrze, choć ten momentami przywiewał aż za mocno.

Co nas ucieszyło, to fakt, że wszyscy Biało-Czerwoni kwalifikacje przebrnęli szczęśliwie. Dwóch rozbudziło przy tym medalowe nadzieje – mowa oczywiście o Stochu i Kubackim. Trzykrotny mistrz olimpijski uzyskał 107 m, otrzymał bardzo wysokie noty za styl, co pozwoliło mu zająć trzecie miejsce. Kubacki uplasował się tuż za kolegą z reprezentacji. Wylądował na 104 m. Pozostali nasi reprezentanci wypadli słabiej, ale i tak spokojnie wywalczyli przepustkę do piątkowego konkursu. Piotr Żyła po skoku na 99 m zajął 16. miejsce, a Stefan Hula, choć poszybował o 2,5 metra dalej – 26.

Lepsi od Stocha okazali się tylko dwaj jego najgroźniejsi rywale w Pucharze Świata. Kwalifikacje wygrał Austriak Stefan Kraft, który poszybował sześć metrów poza granicę stu, lecz w nieco mniej korzystnych warunkach niż Stoch. Drugie miejsce zajął z kolei lider klasyfikacji generalnej tego cyklu, Ryoyu Kobayashi. Japończyk uzyskał 108,5 m, bijąc przy okazji nowy rekord skoczni w Seefeld. To obiekt stosunkowo rzadko odwiedzany przez skoczków, a umożliwiający uzyskiwanie całkiem dobrych odległości, jak na skocznię normalną. Dziś rekord pobił Kobayashi, a niewykluczone, że kolejne padną jutro. Przy korzystnym wietrze, w dobrych warunkach, w Seefeld można latać nawet pod, albo wręcz delikatnie poza granicę 115 m.

Tą pogodą jednak niektórzy się martwią. Już dziś pokazała, że potrafi wtrącać swoje trzy grosze, oby zatem jutro było – przede wszystkim sprawiedliwie i równo dla wszystkich. – Dziś w pewnym momencie wiało, jednak nie ma sensu zajmować się pogodą, bo na nią nie mamy wpływu. Najważniejsze, że dziś dało się skakać, nikt nie napotkał też w powietrzu poważniejszych problemów – zauważył Kubacki, jeden z faworytów piątkowego konkursu. O nim zresztą zwykle mawiano, iż jest stworzony do skakania na normalnych obiektach, wypada mu zatem życzyć, by te opinie tylko potwierdził.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl